Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.71 PLN (+1.09%)

KGHM Polska Miedź S.A.

316.05 PLN (-1.23%)

ORLEN S.A.

129.46 PLN (+0.98%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.59 PLN (-0.61%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.79 PLN (-1.11%)

Enea S.A.

22.50 PLN (-0.27%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

25.10 PLN (-0.20%)

Złoto

4 716.91 USD (-0.92%)

Srebro

75.50 USD (-2.81%)

Ropa naftowa

103.68 USD (+2.06%)

Gaz ziemny

2.71 USD (-0.04%)

Miedź

6.03 USD (-1.63%)

Węgiel kamienny

106.45 USD (+1.43%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.71 PLN (+1.09%)

KGHM Polska Miedź S.A.

316.05 PLN (-1.23%)

ORLEN S.A.

129.46 PLN (+0.98%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.59 PLN (-0.61%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.79 PLN (-1.11%)

Enea S.A.

22.50 PLN (-0.27%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

25.10 PLN (-0.20%)

Złoto

4 716.91 USD (-0.92%)

Srebro

75.50 USD (-2.81%)

Ropa naftowa

103.68 USD (+2.06%)

Gaz ziemny

2.71 USD (-0.04%)

Miedź

6.03 USD (-1.63%)

Węgiel kamienny

106.45 USD (+1.43%)

Tomasz Hankus: Nie uważam się za wojownika ninja, ale sporo się napracowałem, aby dopiąć swego

1635422123 hankus tomasz

fot: Archiwum domowe

Tomasz Hankus na mecie maratonu w Marrakeszu. Kolejny morderczy bieg zaliczony

fot: Archiwum domowe

W kopalni Wujek pracuje już 15 lat. Jest kombajnistą, a w wolnych chwilach staje do najbardziej wyczerpujących rywalizacji. Ukończył słynny maraton w Marrakeszu oraz owiane legendą biegi z przeszkodami w Lesku i na Kocierzu. Tomasz Hankus to urodzony wojownik, dwukrotny gwiazdor programu telewizyjnego „Ninja Warrior Polska”.

Ciężka harówka górnika kilkaset metrów pod ziemią wzbudza respekt. Ten, kto nie był na dole i nie widział na własne oczy, nie jest w stanie sobie tego wyobrazić. Olbrzymi organ urabiający wgryza się w ścianę węgla, ogromne bryły węgla spadają w dół niczym lawina. Wszędzie mnóstwo pyłu. 

Przejść casting
– Tak wygląda moja codzienność, dlatego po szychcie lubię zająć się czymś równie pożytecznym na świeżym powietrzu i mieć z tego satysfakcję. Dużo trenuję. Dwa razy wystąpiłem w programie telewizyjnym „Ninja Warrior Polska”. Przejść z sukcesem casting, w którym startuje ok. 4 tys. kandydatów, wcale nie jest łatwo. Dużo ćwiczeń zręcznościowych, także na wysokości, no i sprint z komendami padnij i powstań. Wyciskałem z siebie siódme poty, ale się opłaciło – opowiada Tomasz Hankus.

„Ninja Warrior Polska” to show telewizyjny emitowany od dwóch lat na antenie telewizji Polsat. Polega na pokonywaniu toru przeszkód. Ten eliminacyjny składa się aż z sześciu, które z odcinka na odcinek są modyfikowane. Dziesięciu zawodników, którzy uzyskali najlepszy rezultat, awansuje do kolejnego etapu. Dwóch zawodników z najlepszym czasem przystępuje do pokonania dodatkowych przeszkód zawieszonych 12 m nad ziemią. Zwycięzca dostaje tzw. złoty bilet i automatycznie awansuje do finału. Pozostali przechodzą do półfinału. Czeka na nich kolejnych pięć przeszkód. Najlepsze trzy osoby awansują do odcinka finałowego. Nie bez kozery zatem do uczestników programu przylgnęła ksywa „ninja”.

W tradycji japońskiej byli to bowiem mistrzowie w walce wręcz, akrobatyce, aktorstwie i sztuce maskowania się. Posługiwali się specyficzną bronią – nożykami wydmuchiwanymi z ust, a nawet ostrzami ukrytymi w uszach. Z czasem wojowników ninja zaczęto uważać za ludzi wyjątkowych, coś na wzór naszych rycerzy. Ich talent, spryt i inteligencję wykorzystywano w celach wywiadowczych, skomplikowanych misjach i w walkach klanowych.

– Nie uważam się za wojownika ninja, ale sporo się napracowałem, aby dopiąć swego. Z początku trochę brakowało mi odwagi. Kusiło mnie, żeby polecieć do Marrakeszu, do Maroka i wystartować w tamtejszym maratonie. To jest najbardziej prestiżowy bieg w Afryce. W końcu zapisał mnie brat. Nie pozostało nic innego, jak wsiadać w samolot i lecieć z duszą na ramieniu – śmieje się Tomasz.

Już samo ukończenie tego biegu można uznać za sukces, zwłaszcza, gdy wcześniej nie zaliczyło się żadnego podobnego na dystansie 42 km. Trasa prowadzi przez miasto, ulicami i deptakami wśród egzotycznych palm, wychodząc na przedmieścia, wijąc się wokół gajów oliwnych. Styczniowa temperatura oscylująca wokół 25 st. C, sprzyja utrzymywaniu dobrego tempa.

– Malownicze są zwłaszcza widoki. Pięknie prezentują się góry Atlas. Słowem, jest na czym zawiesić oko biegnąc po trasie. To umila rywalizację – przyznaje biegacz.

Wraz z nim do mety wystartowało ok. 7 tys. zawodników. Uzyskany czas to 3 godz. 58 min. 

OCR to jego specjalność
– Poniżej 4 godzin to w moim przypadku już można mówić o sukcesie. Marrakesz tylko zachęcił mnie do tego, aby startować dalej i próbować swoich sił nie tylko w maratonach. Tym bardziej, że ja upodobałem sobie wcześniej biegi OCR, czyli Obstacle Course Racing, z przeszkodami. Są one przede wszystkim konfrontacją z samym sobą, ze swoją wytrzymałością, siłą, kondycją, psychiką, ograniczeniami i słabościami – podkreśla kombajnista z Wujka.

Podczas zawodów OCR uczestnicy pokonują nie tylko naturalne przeszkody tworzone przez naturę, ale także te najbardziej wymyślne, przygotowane przez organizatorów.

„To będzie najdłuższe 20 m Twojego życia. Każdy krok to potencjalny upadek i kąpiel w zimnej, przypominającej wodę brei. Poczujesz się odrobinę jak akrobata na linie nad przepaścią. Biegniesz sobie spokojnie, a tu nagle ściana. Jeśli akurat nie masz przy sobie saperki, jedyne wyjście, które masz, to ją przeskoczyć. Masz jedną linę, dwie ręce, dwie nogi i mnóstwo możliwości, aby przeprawić się przez bagno nie brudząc się. Ale nawet jeśli tu Ci się uda, czysty do mety nie dobiegniesz, już my o to zadbamy” – straszą potencjalnych uczestników biegu jego organizatorzy.

Czym barwniej opisują jego trudy, tym więcej kandydatów decyduje się na start.

– I ja też się skusiłem. Przebiegłem trasę w czasie 8,5 godziny. Wspinanie się po linach, noszenie worków i powrozów, wreszcie przejście przez lodowatą wodę wzbudzają w człowieku raczej mieszane uczucia, zwłaszcza, gdy temperatura otoczenia ledwo sięga 10 st. C. Ale udało się, dobiegłem do mety – wspomina swoje przeżycia Tomasz Hankus, prezentując przy tym pamiątkowe fotografie.

Sporym sukcesem był dla niego ultramaraton na Kocierzu. Najdłuższy bieg, zwany Hardcore, liczy 21 km i naszpikowany jest zwykle ok. 70 przeszkodami. Uważany jest za najbardziej ekstremalny półmaraton w Europie. Dla wielu śmiałków stanowi szansę na zdobycie tytułu Weterana Runmageddonu. Tym razem zawodnik z Wujka nie tylko ukończył bieg, ale również zajął zaszczytne 20. miejsce.

– Z takim bagażem doświadczeń czuję się coraz pewniej. Biorę się za Barbarian Race. To waga ciężka biegów OCR w Polsce. Rywalizacja w górach z morderczymi przeszkodami. Czuję, że jest to coś w sam raz dla mnie. W marcu 2022 r. zapraszam do obejrzenia kolejnej, już zrealizowanej, edycji „Ninja Warrior Polska” z moim udziałem. Na pewno wystartuję w castingu do trzeciej edycji „Ninja Warrior”, a potem pobiegnę dalej. Dokąd? To jeszcze tajemnica – zaciera dłonie Tomasz Hankus. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Bebok Mobilok pilnuje Politechniki Śląskiej

Przy wejściu głównym do kampusu Politechniki Śląskiej w Katowicach uroczyście odsłonięto figurkę Mobiloka. To symbol nowoczesności, wiedzy i inżynierskiej pasji zakorzenionej w śląskiej tradycji. To wyjątkowe połączenie naszego lokalnego dziedzictwa z przyszłością, którą wspólnie tworzą nauka, innowacje i młodzi ludzie.

Wygrali licytację WOŚP i zjechali do szybu Grzegorz

Był to drugi taki zjazd w tym miesiącu w Południowym Koncernie Węglowym. Tym razem szyb Grzegorz. Wcześniej zwycięzcy licytacji WOŚP gościli również w Zakładzie Górniczym Janina. Oba wydarzenia pozwoliły uczestnikom poznać specyfikę pracy zakładów górniczych od strony technicznej oraz organizacyjnej.

Wincenty Pstrowski: "Kto wyrobi więcej ode mnie?" Górnik, symbol epoki i ofiara systemu

Katowicki Instytut Pamięci Narodowej przypomina, że 18 kwietnia minęła kolejna rocznica śmierci Wincentego Pstrowskiego. Zmarł  w 1948 r. w Krakowie. Górnik, rębacz dołowy i jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli propagandy pracy w Polsce Ludowej.

Górny Śląsk nie pęka przed gigantami. Szalone remisy Górnika i GKS-u

W minionej kolejce śląskie zespoły stanęły przed niezwykle trudnymi wyzwaniami. Wiele z nich rywalizowało na wyjeździe lub mierzyło się z faworytami ligi. Choć żadna z ekip z naszego regionu nie odniosła zwycięstwa, z pewnością nie można mówić o rozczarowaniu. Mecze Górnika Zabrze i GKS-u Katowice dostarczyły kibicom ogromnych emocji i niespodziewanych zwrotów akcji.