Książka na weekend: „Spotkajmy się, kiedy będzie ładna pogoda”

Zapewne koreańska literatura jest rzadkością wśród naszych czytelniczych wyborów. A szkoda. Bo warto „wziąć na warsztat” książkę, której akcja dzieje się w odległym kraju, zobaczyć, jak funkcjonuje tamtejsze społeczeństwo, co nas łączy, a co dzieli. Książka „Spotkajmy się, kiedy będzie ładna pogoda” jak na dłoni pokazuje relacje między Koreańczykami, przy okazji pochwalając proste rzeczy.

fot: Monika Krężel

fot: Monika Krężel

Zapewne koreańska literatura jest rzadkością wśród naszych czytelniczych wyborów. A szkoda. Bo warto „wziąć na warsztat” książkę, której akcja dzieje się w odległym kraju, zobaczyć, jak funkcjonuje tamtejsze społeczeństwo, co nas łączy, a co dzieli. Książka „Spotkajmy się, kiedy będzie ładna pogoda” jak na dłoni pokazuje relacje między Koreańczykami, przy okazji pochwalając proste rzeczy.

Główna bohaterka, trzydziestoletnia Hae-wŏn, wraca z Seulu do małej górskiej miejscowości. W tym miasteczku się wychowała, a jej ciocia prowadzi tam niewielki pensjonat. Hae-won skończyła studia plastyczne i przygotowywała młodych ludzi do egzaminów na akademię. W pewnym momencie stwierdziła, że już nie daje rady, że już nie potrafi porozumieć się z uczniami. Osobiste porażki wpłynęły na decyzje o powrocie w rodzinne strony.

Jedzie więc autobusem, mijając zamarznięte pola ryżowe i zastanawia się, co ją czeka na miejscu. Szybko okazuje się, że ciocia dziwnie się zachowuje, pensjonat jest zaniedbany, bo starsza pani nawet nie poinformowała siostrzenicy, że nie ma już sił na jakąkolwiek działalność. W Orzechowym Domu wszystko się chyli ku upadkowi.

Hae-wŏn bierze się sama za drobne naprawy, ale największą przyjemność sprawia jej przebywanie w niewielkiej księgarni założonej przez jej licealnego kolegę. Ŭn-sŏp zakłada ją w opuszczonym domu, choć świetnie zdaje sobie sprawę z tego, że ciężko będzie ją utrzymać. Zaprasza znajomych do klubu książki, pomaga wujowi w prowadzeniu lodowiska i zakochuje się ponownie w Hae-wŏn przekonany, że ta zaraz czmychnie do Seulu.

Ale dziewczyna zostaje, pomaga w prowadzeniu księgarni, próbując jednocześnie zadbać o Orzechowy Dom. Ale mocno minusowe temperatury i śnieżyce powodują, że obie z ciotką muszą się z niego wyprowadzić.

Hae-wŏn, i Ŭn-sŏp noszą w sobie mroczne tajemnice związane z ich dzieciństwem i młodością. Powoli, krok po kroku, udaje się je odkryć dzięki temu, iż oboje wiedzą, jaka moc mają uzdrawiające relacje – między nimi, rodziną czy znajomymi.

Może nie ma tu zaskakujących zwrotów akcji, czytelnik ma się nastawić raczej na powolne stąpanie po zaśnieżonych górskich ścieżkach, ale z książki bije pochwała spokojnego życia, cieszenia się z małych rzeczy, prostych wyborów i więzi między ludźmi, dzięki czemu można stawić czoła najgorszym przeciwnościom.

Może nas zaskoczyć skromne życie Koreańczyków, bo przecież Korea Południowa to jedno z najbogatszych państw świata. Jednak mieszkańcy tego odległego kraju stawiają na przyjaźnie, to jest ich właściwe bogactwo.

Fakt, że trudno jest zapamiętać imiona głównych i drugoplanowych bohaterów, ale gdy Koreańczycy czytają polskie książki, też im pewnie trudno przychodzi odróżnienie Krzysia od Grzesia.

Warto więc sięgnąć po koreańską literaturę, choć daleka jest pewnie droga do tego, by była bardziej znana niż uwielbiany przez miliony osób K-pop.

Lee Do-Woo, „Spotkajmy się, kiedy będzie ładna pogoda”, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2026, stron 424, przekład: Choi Jeong-in i Filip Danecki


 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zapraszają na pierwsze zajęcia Energetyczno-Górniczego Uniwersytetu III Wieku

Nowy Uniwersytet III Wieku o profilu energetyczno-górniczym ma na celu stworzenie miejsca, w którym zawodowcy związani z górnictwem i energetyką będą mogli pogłębiać wiedzę o historii śląskiego przemysłu oraz współczesnych wyzwaniach technologicznych.

Górnik wrócił do domu. Niezwykłe wydarzenie w kopalni

Przed Szybem Daniłowicza w Kopalni Soli Wieliczka przez dziesięciolecia stał Górnik – trzymetrowa figura, która dla mieszkańców Wieliczki i turystów była czymś więcej niż pomnikiem. Była symbolem górniczego charakteru tego miejsca, świadkiem tysięcy spotkań i nieodłącznym tłem pamiątkowych fotografii. W 2006 roku Górnik zniknął ze swojego miejsca. Po dwudziestu latach powrócił do domu.

Pomożecie zagłosować? Miła sprawa, chodzi o film, w którym mogą wystąpić obiekty KWK Halemba-Wirek

Oddział Centrów Demontażowych Grupy KOK znalazł się w finałowej piątce (spośród 28 zgłoszonych) plebiscytu „Śląska Lokacja Filmowa 2026”. Przemysłowy obiekt ma teraz szansę na drugie życie, jako przestrzeń filmowa. Wystarczy tylko na niego zagłosować.

Nagroda za pamięć o zamordowanym bracie górniku

Za nami wyjątkowa Gala wręczenia Nagrody „Czarny Diament Wolności”, która odbyła się w Śląskim Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z „Wujka” w Katowicach. Tegoroczną laureatką prestiżowego wyróżnienia została Magdalena Pelc - która od lat pielęgnuje pamięć o swoim bracie Zbigniewie Wilku, jednym z Dziewięciu z „Wujka”.