Tokio kupi od polski emisje CO2

Japonia chce kupić od Polski limity emisji dwutlenku węgla, które nasz kraj może sprzedać zgodnie z ONZ-owskim protokołem z Kioto. Pieniądze ze sprzedaży możemy przeznaczyć na modernizację naszych elektrowni. 

Hasło \"limity emisji dwutlenku węgla\" przyprawia wielu prezesów polskich firm o ból głowy. Komisja Europejska obcięła nam o 27 proc. limity CO2, które mogą wyemitować polskie elektrownie, ciepłownie, huty i cementownie. Zgodnie z unijnym prawem brakujące limity firmy będą musiały dokupić na wolnym rynku, co będzie kosztować dziesiątki, jeśli nie setki milionów euro. Firmy mogą też oczywiście ograniczyć produkcję. Ani jeden, ani drugi wariant nikomu się nie uśmiecha. Nasz kraj zaskarżył decyzję o obcięciu limitów do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, ale niczego to nie zmienia - decyzji Brukseli musimy się podporządkować.

Polska musi sama podzielić swój limit - 208,5 mln ton rocznie - na poszczególne branże. Może obciąć wszystkim po równo - tak jak chce energetyka - albo uwzględnić \"zasługi\" i tym branżom, które więcej zainwestowały w ochronę środowiska, przyznać większe limity emisji. Zabiegają o to cementownie i huty, a nowy minister ochrony środowiska Maciej Nowicki przyznał, że skłania się ku takiemu właśnie rozwiązaniu – czytamy w „Gazecie Wyborczej”.

Na decyzję zostało już bardzo mało czasu. - Ostateczna data, do której polski rząd ma obowiązek dostarczenia nam planu podziału emisji, to 28 lutego przyszłego roku - powiedziała \"Gazecie\" Barbara Helfferich, rzeczniczka unijnego komisarza Stavrosa Dimasa. - Jeśli tak się nie stanie, Komisja rozpocznie przeciwko Polsce procedurę naruszenia prawa - przestrzega.

Sytuacja Polski jest paradoksalna. W systemie handlu emisjami stworzonym przez UE limitów emisji nam brakuje, ale za to w systemie ONZ ustanowionym przez Protokół z Kioto mamy ich nadmiar. Oba te systemy działają zupełnie odrębnie.

Zgodnie z protokołem z Kioto od stycznia 2008 r. będziemy mogli sprzedać 150 mln ton CO2. Nawet gdyby liczyć po bardzo umiarkowanej cenie 6 euro za tonę, to wychodzi prawie miliard euro. A można zarobić o wiele więcej.

Po polskie limity już zgłosili się Japończycy. Negocjacje trwają od czerwca. - W przyszłym roku Japonia chce zmniejszyć emisję CO2 o 6 proc. - tłumaczy nam Kenji Morita z ambasady Japonii w Warszawie. Własny wysiłek Japończyków to 4,4 proc. zaś 1,6 proc. Kraj Kwitnącej Wiśni chce kupić od innych państw i w ten sposób zostanie mu to \"zaliczone\". Ile chcą kupić od Polski i ile pieniędzy mogą na to wydać? - Za wcześnie, żeby mówić konkretnych liczbach - mówi Morita.


MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Rewitalizacja terenów po kopalni Anna nabiera tempa

Pszów konsekwentnie zagospodarowuje tereny po kopalni Anna, dzięki m.in. środkom unijnym. Praca trwa, jak widać na naszym filmie, a na efekty trzeba będzie poczekać do 2029 roku.

Polska ogłasza koniec węgla. A może jednak zróbmy to po chińsku?

W Dalad Banner w Mongolii Wewnętrznej w północnych Chinach znajduje się ogromna farma fotowoltaiczna. W jej pobliżu znajduje się kopalnia węgla. OZE i węgiel nie wykluczają się, a wręcz przeciwnie. W procesie transformacji energetycznej wzajemnie się uzupełniają. Pisze o tym Bloomberg News. Może przy polskim odchodzeniu od węgla warto czerpać z chińskich wzorców?

Multisurowcowa grupa przemysłowa i rekordowe inwestycje. Strategia 2055+ wyznacza kierunki rozwoju Grupy KGHM

Strategia Grupy Kapitałowej KGHM Polska Miedź S.A. 2055+ zakłada rekordowy program inwestycyjny o wartości ponad 32 mld do 2030 roku oraz utrzymanie marży EBITDA na poziomie 25,6% średniorocznie w latach 2026-2030. Wyznacza ona kierunek rozwoju Polskiej Miedzi jako nowoczesnej, zdywersyfikowanej grupy multisurowcowej z rosnącym udziałem własnych źródeł energii. Strategia koncentruje się na inwestycjach w krajową bazę wydobywczą i Główny Ciąg Technologiczny oraz na selektywnym wzmacnianiu portfela aktywów zagranicznych i transformacji energetycznej. Kluczowe znaczenie ma przy tym rozwój nowoczesnych technologii, sztucznej inteligencji i innowacji, które będą wspierać wzrost efektywności operacyjnej i stabilności finansowej Grupy w długim horyzoncie.

Był Stadion Zimowy, będzie park

Najprawdopodobniej po 61 latach od wybudowania zniknie z krajobrazu Sosnowca Stadion Zimowy, czyli lodowisko przy ulicy Zamkowej. Teren po obiekcie znów stanie się częścią Parku Sieleckiego.