To pozwoli Kompanii złapać oddech

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Same rozmowy, nawet na najwyższym szczeblu nie wiele górnictwu pomogą – podkreśla Czerkawski

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

- To była kontynuacja rozmów, które prowadziliśmy w Katowicach. Ważne, że powstał już pierwszy dokument, czyli komunikat, w którym premier i związkowcy wspólni mówią, że działania będą kontynuowane - stwierdza w rozmowie z portalem górniczym nettg.pl wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce Wacław Czerkawski, komentując piątkowe (16 maja) spotkanie związkowców z premierem Donaldem Tuskiem w Warszawie.

W ocenie wiceszefa ZZG jednym z ważniejszych efektów spotkania jest projekt ustawy ws. odroczenia odziedziczonych płatności ZUS przez KW, który ma trafić pod obrady Sejmu.

- To pozwoli Kompanii Węglowej złapać oddech i dać szansę wyjścia na prostą. To jednak są ciągle działania minimalne, zwłaszcza, że słyszy się już o coraz gorszej sytuacji w Katowickim Holdingu Węglowym. Same rozmowy, nawet na najwyższym szczeblu nie wiele górnictwu pomogą - podkreśla Czerkawski.

Kolejna tura rozmów prawdopodobnie odbędzie się na początku czerwca. - Będzie to już po pierwszych wyborach więc pewnie też będziemy trochę lepiej widzieli kto w co gra. Bo ciągle zastanawiamy się, czy działania rządu nie wynikają tylko z tego, że zbliżają się wybory - dodaje lider ZZG.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.