To był przełomowy rok dla branży
W ubiegłym tygodniu Pan i kierowana przez Pan firma otrzymaliście prestiżowe wyróżnienie – Platynowe Laury Umiejętności i Kompetencji. Czym dla Kompanii Węglowej i Pana osobiście jest ta nagroda?
Nagroda jest wyrazem uhonorowania całej branży górniczej, wyrazem zrozumienia roli górnictwa w systemie naszej gospodarki. Sądzę, że zwrócenie uwagi na fakt, że obecnie całe bezpieczeństwo energetyczne Polski jest zależne od węgla kamiennego i brunatnego spowodowało, że nagrodę przyznano osobie związanej z branżą. Kompania Węglowa pokazała, że mimo różnych przeciwieństw i pewnych wstrząsów, które nią targały od momentu powstania, potrafi zachować równowagę, znaleźć swoje miejsce na rynku i stać się wiarygodnym partnerem. Dla mnie osobiście nagroda jest uhonorowaniem 30-letniej pracy zawodowej. Zaczynałem swoją przygodę z górnictwem od stanowiska nadgórnika.
Przeszedłem wszystkie szczeble kariery bezpośrednio przy produkcji, od 1993 roku pracowałem w zespołach nadzoru właścicielskiego i zarządzania kadrami oraz jako główny inżynier inwestycji. Od 1996 roku pełniłem w różnych miejscach funkcję dyrektora kopalni, członka zarządu lub prezesa zarządu spółki węglowej. Wyróżnienie, jakie mnie spotkało, jest dużą satysfakcją, ale jest też prawdą, że na sukcesy pracuje zawsze cały zespół, a zespół, jaki skompletowaliśmy w zarządzie Kompanii Węglowej jest najlepszym z możliwych. Także współpraca z kierownictwem kopalń i centrów wydobywczych oraz ze związkami zawodowymi pokazuje, że staramy się zarządzać firmą nowocześnie i bez konfliktów.
2008 rok, mimo dobrej koniunktury na węgiel, ze względu na problemy produkcyjne był trudnym rokiem dla Kompanii Węglowej. Jaki był w Pana ocenie dla polskiego górnictwa?
Określiłbym ten rok jako przełomowy dla naszej branży. Pierwszy raz pojawiła się opinia, że w Polsce może być ciemno i zimno, bo może brakować węgla. Do tej pory, w mniemaniu otoczenia górnictwa, węgla było pod dostatkiem i nikt się nie przejmował, że może nadejść moment, gdy sytuacja się odwróci. Ten rok pokazał, że trzeba przyglądać się temu, co się dzieje w górnictwie w aspekcie wielkości wydobycia, bo jeżeli nie będzie inwestowania i rozwoju, to w którymś momencie węgla będzie za mało. Myślę, że mimo opinii o zmniejszeniu zapotrzebowania na energię w dobie kryzysu, ten czas kiedyś się skończy, a rozwój gospodarczy potoczy się w szybszym tempie. Rozwój energetyki atomowej i produkowanie energii ze źródeł odnawialnych oczywiście są możliwe, ale na to potrzeba lat. Energię musimy produkować z surowców, jakie mamy, więc w najbliższych latach powinna nastąpić stabilizacja produkcji węgla, tak aby potrzeby krajowe zostały zabezpieczone. Kolejne miliony ton trzeba będzie wydobyć ze względu na rozwój technologii zgazowania węgla. Najwyższy czas, aby zacząć rozwojową politykę wobec górnictwa.
Do tego jednak niezbędne są inwestycje. Chociaż kryzys finansowy nie dotknie Kompanii bezpośrednio, może spowodować trudności w pozyskaniu środków na rozwój firmy.
Przewidywany przez nas niedobór środków na inwestycje wynosi około 1,5 mld zł. Gdybyśmy otrzymali 600 mln dotacji na inwestycje początkowe, kwota ta zmniejszy się do 900 mln. Nasze projekcje finansowe pokazują, że powinniśmy osiągać co roku zysk. Gdybyśmy tylko 100 mln zł rocznie z zysku potrafili przeznaczyć na inwestycje, bylibyśmy blisko zbilansowania ich kosztów. Mamy też możliwość wydania obligacji, to też jest kolejny element, który pozwoli nam sfinansować inwestycje do 2015 roku. Jestem przekonany, że w ciągu najbliższych kilku lat Kompania Węglowa będzie przygotowana do wejścia na giełdę – to też jest potencjalne źródło środków finansowych.
Kilka miesięcy temu dość głośno było o planach zmierzających do zmiany struktury spółki. Czy centra wydobywcze zostaną zlikwidowane?
Istniało założenie likwidacji centrów, jednak podczas przygotowania nowej struktury natknęliśmy się na nieprzewidziane perturbacje, związane z tak zwanym testem na utratę wartości firmy. To skomplikowana formuła, wynikająca ze standardów międzynarodowych, oceniająca firmę w pewnych aspektach. Proszę sobie wyobrazić, że wycena firmy, w sposób szokujący, jest uzależniona między innymi od jej struktury organizacyjnej. W związku z tym na pewien czas wstrzymaliśmy działania restrukturyzacyjne, bowiem nie możemy dopuścić, aby w skutek zmiany organizacyjnej spółka musiała wykazać duże rezerwy w wyniku finansowym.
Z początkiem roku powstała koncepcja odejścia od gotówkowej sprzedaży węgla. Pomysł ten został jednak zaniechany.
Pomysł nie został zaniechany, lecz zmodyfikowany. Bardzo mocno ograniczyliśmy ilość węgla sprzedawanego za gotówkę – według naszej oceny będzie to w granicach 220 tys. ton na rok. Ta wielkość sprzedaży za gotówkę będzie utrzymana, bowiem część naszych pracowników nie otrzymuje talonów węglowych, lecz ekwiwalenty pieniężne. Gdybyśmy całkowicie zrezygnowali ze sprzedaży gotówkowej, nie mieliby oni możliwości zakupu węgla w kopalni i ponosili dodatkowe koszty zakupu u dealera. Drugą grupą są emeryci górniczy. 3 tony przysługującego im węgla nie wystarcza z reguły na pokrycie potrzeb, dlatego umożliwiliśmy im dokupienie węgla w kopalniach. W sprawie możliwości kupowania w kopalniach węgla przez mieszkańców gmin, gdzie prowadzona jest eksploatacja, interweniowały samorządy, a my po analizie uznaliśmy, że taką możliwość zakupu na własne potrzeby trzeba stworzyć.
Tradycyjnie w styczniu rozpoczynają się negocjacje płacowe ze związkami zawodowymi. Na jaki wzrost płac mogą liczyć pracownicy?
Wprawdzie w negocjacjach uczestniczą związki zawodowe prezentujące bardzo różne postawy, wierzę jednak w mądrość związkowców, którzy walczą twardo o przywileje pracowników, ale rozumieją sytuację, w jakiej znajduje się gospodarka. Ubiegłoroczny, ponad czternastoprocentowy wzrost wynagrodzeń, uregulował pewne zaszłości historyczne. Sądzę, że bieżący rok to nie jest dobry czas na duże podwyżki.