Przebojem mają tradycyjne, śląskie kołocze, wypiekane przez miejscowe gospodynie, które rozchodziły się jak przysłowiowe ciepłe bułeczki. Mimo że sprzedawanie ciast miało się rozpocząć o 14.00, już godzinę wcześniej, przed straganem usytuowanym naprzeciw głównego wejścia do tutejszego kościoła, zaczęła się ustawiać kolejka, która w szczytowym momencie miała kilkadziesiąt metrów długości.
Impreza była spontaniczną inicjatywą mieszkańców Nikiszowca, którzy za zebrane pieniądze chcą zainstalować w dzielnicy system monitoring, który – jak wierzą – poprawi bezpieczeństwo na Nikiszu.
Podczas jarmarku udało się zebrać przeszło 2.200 zł. Powie ktoś: niewiele. Może, ale warto pamiętać, że pomysł, by za pieniądze z jarmarku ufundować monitoring powstał w zeszłym roku, przed świętami Bożego Narodzenia, kiedy to na Nikiszowcu zorganizowano pierwszy świąteczny jarmark. Wówczas mieszkańcom dzielnicy udało uzbierać 10 tys. zł.
I tu od razu przypomina się stare przysłowie o „ziarnku do ziarnka”...
Trzymamy kciuki za kolejne inicjatywy mieszkańców tej zabytkowej dzielnicy, która obecnie stara się o wpisanie na listę Polskich Pomników Historii.
Galeria: Wielkanocy jarmark na Nikiszowcu (zdjęcia: Jarosław Tondos)
Najpierw wydobywano węgiel, potem założono park
Rezerwat „Segiet”, Suchogórski Labirynt Skalny, Zespół Przyrodniczo-Krajobrazowy „Żabie Doły” czy Park Miejski im. hm. Franciszka Kachla. Co łączy te cenne obszary przyrodnicze w Bytomiu? Każdy z nich powstał na terenach, gdzie wydobywano ważne dla gospodarki surowce mineralne.