Terminal LNG: tu nie ma miejsca na rutynę

1450170390 lng pl 02

fot: Polskie LNG SA

Terminal LNG będzie elementem systemu bezpieczeństwa energetycznego Polski. Wraz z nowymi gazociągami, interkonektorami, wirtualnym rewersem na gazociągu jamalskim, a także podziemnymi magazynami i własnym wydobyciem wzmocni niezależność gazową Polski

fot: Polskie LNG SA

Najbardziej newralgiczny moment to ten, gdy skroplony gaz przez tzw. kołnierze kolektorów zaczyna płynąć z ładowni metanowca do ramion rozładowczych terminala LNG - mówi PAP dyrektor pionu eksploatacji świnoujskiego gazoportu, Zbigniew Bobiński. W terminalu nie ma miejsca na rutynę - podkreśla.

Zbigniew Bobiński - od marca 2016 r. kierujący pionem eksploatacji - był obecny przy 17 z 19 rozładunków metanowców w gazoporcie im. Lecha Kaczyńskiego w Świnoujściu. Na pytanie, czy dwudziesty, przewidziany na 9 września, będzie już traktowany rutynowo, dyr. Bobiński gwałtownie zaprzecza.

- W naszym słowniku nie ma słowa "rutynowy". W Polskim LNG i w Gaz-Systemie walczymy nie tylko z tym słowem, ale i - skutecznie - z podejściem pracowników do zadań - podkreśla.

W słowniku pracowników terminala jest za to jedno "święte" słowo: procedura.

Procedury obejmują w zasadzie każdy krok po przejściu bramy gazoportu, którego prawie 50 - hektarowy teren, podzielony jest na trzy strefy. W zielonej - w której znajdują się budynki biurowe, socjalne, sale konferencyjne są one stosunkowo zwyczajne, choć by dostać się również do tej strefy - wyłącznie na specjalne imienne zaproszenie, trzeba przejść wnikliwą kontrolę, w tym również, choć wyrywkową - kontrolę trzeźwości.

Wszyscy goście - jak np. grupa dziennikarzy, którzy po raz pierwszy zostali wpuszczeni na większość instalacji świnoujskiego terminala, muszą przejść kilkudziesięciominutowe szkolenie BHP, następnie przebrać się w specjalne kombinezony i buty. Po strefie tzw. pomarańczowej i czerwonej nie wolno się bez nich poruszać. Wymagane są również kaski i specjalne okulary. Przede wszystkim nie wolno tam wnosić żadnych nieatestowanych urządzeń elektronicznych - smartfonów, tabletów, dyktafonów. Specjalny smartfon, jakim dysponuje m.in. dyr. Bobiński, waży dobre kilkadziesiąt deko i ma ponad dwa centymetry grubości.

Te niezwykłe środki bezpieczeństwa mają zapobiec nawet najdrobniejszej możliwości wzniecenia ognia w strefach zagrożenia wybuchem. Jak wyjaśniają pracownicy terminala, niebezpieczna może być nawet iskra z elektryzującego się ubrania, czy nie do końca sprawna bateria smartfona. Choć o wycieku skroplonego metanu z jakiejkolwiek części instalacji nie ma mowy - lepiej dmuchać na zimne. Nawet drobny wyciek niósłby ogromne ryzyko, bo zawsze istnieje możliwość, że stężenie metanu w powietrzu osiągnęłoby poziom w przedziale 5 - 15 proc., a takie stężenie oznacza wybuch. Dlatego procedury eliminują nawet najdrobniejsze potencjalne zagrożenia.

Jak zapewniają pracownicy terminala, przez cały czas jego funkcjonowania ani razu nie wystąpiło jakiekolwiek zagrożenie wyciekiem. Jak podkreśla Bobiński - na świecie takie przypadki raczej się nie zdarzają. W jednym z włoskich terminali doszło co prawda do rozszczelnienia zbiornika, ale tamtejsze służby szybko się z tym uporały.

W strefie pomarańczowej i czerwonej wszelkie prace odbywają się na podstawie pisemnego polecenia. Specjalne przeszkolenie, zakończone odpowiednią certyfikacją przechodzili nawet pracownicy zewnętrznej firmy sprzątającej.

Jak mówi Bobiński, największe emocje - co zrozumiałe - towarzyszyły pierwszemu rozładunkowi z grudnia 2015 r., kiedy to do świnoujskiego terminala zacumował gazowiec Al Neuman wiozący pierwszą partię LNG z długoterminowego kontraktu z Kataru. Potem były kolejne dostawy z tego kontraktu, a także tzw. spotowe z USA, Norwegii. W 2016 r. import z Kataru wyniósł ok. 1 mld m. sześc. gazu; w 2017 r. tylko z dostawy z kontraktów z Qatargas będzie to ok. 1,3 mld m. sześc.

Ale - jak dodaje Bobiński - przy każdym rozładunku występują jakieś drobne różnice, drobne usterki.

- Jesteśmy przygotowani na różne ewentualności. Radzimy sobie i "wyrabiamy" się w ciągu 36 godzin - mówi.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Pierwszą łopatę wbiją wiosną. Minister ujawnia szczegóły ogromnej inwestycji w Jaworznie

Wojciech Balczun, minister aktywów państwowych, ujawnia  konkrety związane z projektem ElectroMobility Poland, który finalizuje współpracę z tajwańskim Foxconnem. W 2029 roku ma zostać uruchomiona fabryka samochodów elektrycznych w Jaworznie. 

Stacje LNG będą mogły udostępniać stanowiska do samodzielnego tankowania

Stacje tankowania skroplonego gazu ziemnego będą mogły udostępniać stanowiska samoobsługowe - przewiduje opublikowany w czwartek projekt rozporządzenia Ministra Energii. W ocenie resortu, ma to przyczynić się do rozwoju rynku tego paliwa.

FAZOS - to tutaj rozpoczął się pierwszy na Śląsku strajk solidarnościowy z Wybrzeżem. Dzisiaj kolejna rocznica

21 sierpnia 1980 r. w Fabryce Zmechanizowanych Obudów Ścianowych Fazos w Tarnowskich Górach wybuchł strajk. Był to pierwszy dobrze zorganizowany protest w województwie katowickim, którego uczestnicy odwołali się do doświadczeń rozpoczętego tydzień wcześniej strajku w Stoczni im. Lenina w Gdańsku. 

Nadzwyczajne walne zgromadzenie Enei podjęło uchwałę w sprawie podziału spółki

Nadzwyczajne walne zgromadzenie firmy Enea przyjęło uchwałę ws. podziału spółki poprzez wyodrębnienie obszaru sprzedaży do odrębnego podmiotu pod nazwą Enea Sprzedaż - poinformowała w czwartek Enea. Dodała, że nowa spółka skoncentruje się na rozwoju oferty i obsłudze klientów.