Teren po koksowni „Concordia” zagraża środowisku

Concordia hagera zabrze tvs pl

fot: tvs.pl

Przy ul. Hagera w Zabrzu niszczeją zbiorniki z toksycznymi odpadami chemicznymi

fot: tvs.pl

Terenami po byłej koksowni „Concorda” zainteresowała się Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Katowicach. Jak dowiedział się portal nettg.pl za pośrednictwem Telewizji „Silesia”, wyniki kontroli wskazują na to, że mamy do czynienia ze środkami chemicznymi zagrażającymi środowisku.

- Na tym terenie znajdują się zbiorniki zawierające pozostałości po procesach produkcyjnych firmy, która wcześniej działała na tym terenie - wyjaśnia Sławomir Adamczyk z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach.

Miejsce po byłej koksowni powinien posprzątać właściciel firmy oraz Urząd Miejski w Zabrzu. Nikt nie chce jednak ponosić odpowiedzialności ani płacić za uporządkowanie wspomnianego terenu.

Zdaniem kontrolerów z RDOŚ zbiorniki ze środkami chemicznymi zagrażają środowisku. Ale bardziej niebezpieczne mogą być zabetonowane w glebie odpady po koksowni „Concordia”. W tej „toksycznej sprawie” głos zabrała Prokuratura Rejonowa w Zabrzu, która prowadzi postępowanie wyjaśniające. O tykającej bombie ekologicznej powiadomiono też władze miejskie.
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.