Ten hejt nie dotyczy tylko i wyłącznie górników. Wcześniej w ten sam sposób potraktowano lekarzy, którzy przecież z poświęceniem nam pomagają

fot: Maciej Dorosiński

Z badań wynika, że do służb ratowniczych wybierane są osoby z wysokim poziomem twardości. Twardość to cecha, która oznacza, że dany człowiek jest zaangażowany w to, co robi, i ma głębokie poczucie sensowności własnego działania - wyjaśnia dr Katarzyna Popiołek

fot: Maciej Dorosiński

Upowszechnienie internetu przyniosło ze sobą nową formę dewiacji, czyli sieciowy hejt: używanie podczas dyskusji na forum obelżywego języka, pogardliwej oceny różnych zjawisk, agresję, nienawiść wobec określonych osób lub grup. Teraz dotyka także górników. Powód? Ogniska zapalne COVID-19 w śląskich kopalniach.

Hejterskie komentarze tak naprawdę nie niosą ze sobą żadnej merytorycznej treści. Nie wnoszą też do dyskusji niczego poza agresją skierowaną pod adresem osoby, bądź grupy. Internetowe fora dyskusyjne wręcz kipią złością, nienawiścią, ksenofobią, brakiem tolerancji na innych i ich poglądy. To istny rynsztok frustracji. O genezę i powód tego zjawiska pytamy prof. KATARZYNĘ POPIOŁEK, psychologa społecznego z Wyższej Szkoły Psychologii Społecznej.

Dlaczego górnicy i Śląsk stali się celem hejterskich ataków, kiedy okazało się, że w kopalniach pojawiły się ogniska zarażeń koronawirusem?

Ten hejt nie dotyczy tylko i wyłącznie górników. Wcześniej w ten sam sposób potraktowano lekarzy, którzy przecież z poświęceniem nam pomagają, ratują życie chorym. Ludzie, którzy czują się zagrożeni, sfrustrowani nie stosujący żadnej refleksji, reagują często na podstawie najniższych instynktów. „Boję się, jestem przerażony. Jest źle, a więc ktoś musi być temu winny. Kto?” Winnych to my zawsze mamy gotowych. Dyżurnymi winnymi są Żydzi, ale pojawiają się także inne grupy, które traktujemy jako wykluczone, odmienne i w związku z tym zagrażające nam. Dopóki nie zaczniemy pracować nad tym, aby społeczeństwo inaczej, bardziej refleksyjnie zaczęło podchodzić do pewnych spraw, aby było bardziej nakierowane na współpracę niż na atak - to tak będzie. Hejt na biednych górników też się w to zjawisko wpisuje. Są zagrożeniem, bo chorują. „Przez nich dłużej będziemy wszyscy siedzieć w domach niż to potrzebne. Przez nich rządzący nie pozwolą nam korzystać z rzeczy, na których nam zależy, na które mamy ochotę, których potrzebujemy”. Pojawia się bezrefleksyjny atak, szukanie kozłów ofiarnych. Działa mechanizm: „Jak jest mi źle, to muszę znaleźć winnego tego stanu rzeczy”. I naprawdę - zawsze się go znajduje.

Górnicy od lat są łatwymi chłopcami do bicia. I to przy różnych okazjach.

Podobnie jak lekarze. Przecież wcześniej, przed pandemią to pod ich adresem padały zarzuty: „Chcą tylko pieniędzy”, „A niech sobie wyjeżdżają”. Wszystko po to, żeby pokazać, że są niedobrzy, źli. Jako społeczeństwo mamy gotowe grupy, na które możemy natychmiast naskoczyć. Potrzebujemy tylko sygnału. Tego, żeby ktoś przekręcił kontakt. No i tak właśnie teraz dzieje teraz z górnikami.

Jak i czy w ogóle reagować na hejt?

Takie ratowanie przed hejterami każdej z atakowanych grup nie ma sensu. Tu trzeba zmienić społecznie działające mechanizmy. Nie ma w Polsce obecnie żadnych działań systemowych, które powodowałyby, że nasze relacje społeczne stawałyby się zdrowsze. Wręcz przeciwnie: szczuje się. Przypomnijmy sobie uchodźców. Mieliśmy też wykształciuchów, elity. Ciągle podsuwa się nam kolejne grupy, na których można dowolnie rozładować zwierzęcą wręcz agresję. Agresję wywołaną negatywnymi czynnikami, czymś co nam zagraża, co boli, jest efektem frustracji, niezaspokajania potrzeb, wynika z lęków, przesądów, stereotypów.

Naprawa tych relacji i zachowań jest w ogóle możliwa?

Przed nami jest bardzo ciężka praca. Póki co nic w tym kierunku nie robimy, ale takie działania, jeśli przemyślane i dobrze prowadzone, mogą być skuteczne. Takim pozytywnym przykładem okazała się zmiana na lepsze naszego stosunku do osób chorych psychicznie, która była efektem kampanii społecznej.

Nie wstydzimy się już np. depresji. Mówimy o niej.

No właśnie, byliśmy skuteczni w tym przypadku. Takiej edukacji musi być więcej. Edukacji pokazującej absurd oskarżania innych, szukania kozłów ofiarnych, przerzucania na kogoś swoich własnych lęków i frustracji. Wykorzystywania do tego celu grup wykluczonych, takich właśnie jak górnicy.

Ostatnie lata to istna eksplozja hejtu, zwłaszcza w internetowej sieci. Skąd się to bierze?

Hejt jako zjawisko nasilił się strasznie, jednym ze źródeł jest właśnie internet, który gwarantuje względną anonimowość. Daje poczucie, że jak się komuś dołoży, to jest się lepszym, mądrzejszym, silnym. Jeśli nikt się temu hejtowi nie przeciwstawia, nie ośmiesza go, nie pokazuje jego bezsensu, nie tłumaczy tego zjawiska, to hejt dostarcza satysfakcji. I nie pozbędziemy się go.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej