Technologie: samochodem na jednym ładowaniu 728 km

fot: Krystian Krawczyk

Celem innowacji w branży samochodowej jest także zmniejszenie negatywnego wpływu pojazdów na środowisko naturalne

fot: Krystian Krawczyk

Programiście z Uniwersytetu Oslo Bjornowi Nylandowi udało się przejechać elektrycznym samochodem Tesla Model S, na jednym ładowaniu baterii, 728 km - co stanowi rekordowy wynik. Producent szacuje, że na jednym "tankowaniu" można pokonać ok. 420 km.

Nyland poinformował, że ładował baterie na jednej ze stacji supercharger (specjalne punkty uzupełniania baterii postawione przez Teslę) w Danii. Rekordowy wynik udało się osiągnąć dzięki wolnej jeździe z prawie stałą prędkością ok. 40 km na godzinę. Na niski pobór mocy miało także wpływ płaskie ukształtowanie terenu, po którym poruszał się Norweg. Materiał wideo z rekordowej podróży zamieścił na swoim kanale w serwisie YouTube.

Dotychczasowy rekord w dystansie pokonanym na jednym ładowaniu został ustanowiony w maju 2012 roku i wynosił 681 km.

Tesla Model S to samochód elektryczny z napędem, w zależności od wersji, na tylną oś lub na wszystkie koła. Najszybsza wersja charakteryzuje się sportowymi osiągami i przyspiesza od 0 do 100 km na godzinę w niecałe 3 sek.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.