Technika i medycyna – sprzężenie zwrotne*

fot: Andrzej Bęben/ARC

Prof. Ryszard Tadusiewicz trzykrotnie kierował Akademią Górniczo-Hutniczą

fot: Andrzej Bęben/ARC

Ryszard Tadeusiewicz, to automatyk i informatyk, profesor nauk technicznych, trzykrotny rektor Akademii Górniczo-Hutniczej. Specjalizuje się w zagadnieniach z zakresu informatyki, automatyki i robotyki, biocybernetyki i inżynierii biomedycznej. 1 marca został wyróżniony prestiżowym wyróżnieniem przyznawanym przez Polską Akademię Nauk: Medalem im. Tadeusza Kotarbińskiego...


Czy pańskie zainteresowanie inżynierią biomedyczną ma związek z tym, że jest Pan nie tylko absolwentem Akademii Górniczo-Hutniczej, ale i Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego Krakowskiej Akademii Medycznej?
Tak, powiedziałbym, że było to sprzężenie zwrotne. Po ukończeniu studiów technicznych, mając już za sobą doktorat z elektroniki i habilitację z informatyki, doszedłem do wniosku, że wielu problemów ściśle technicznych nie da się rozwiązać metodami wyłącznie techniki jako takiej. Zajmowałem się problemami sztucznej inteligencji i automatycznego rozpoznawania mowy polskiej...

I okazało się, dla tych (i innych) zastosowań kluczem do sukcesu jest udane modelowanie tego, co się dzieje w mózgu człowieka; krótko mówiąc: małpowanie przyrody, przepraszam za kolokwializm, ale tak ten stan rzeczy trzeba nazwać. Jeżeli tę biomimikrę chcemy uprawiać, jeśli chcemy rzeczywiście pewne rozwiązania techniczne oprzeć na fundamencie koncepcyjnym (i nie tylko koncepcyjnym, bo nawet w zakresie szczegółowych rozwiązań) systemów biologicznych, jeśli chcemy podejrzeć, jak pewne rzeczy rozwiązała Natura, to nasza wiedza na jej temat nie może być amatorska. Na marginesie dodam, że studiów medycznych nie ukończyłem, bo gwałtownie wzrosło moje obciążenie pracę w macierzystej AGH. Ale te trzy lata, które odbyłem, dały mi fundamenty wiedzy, z których korzystam do dzisiaj.

Studiował Pan medycynę, by poszukiwać?
Będąc już inżynierem i mając stopnie naukowe w zakresie techniki, studiowałem medycynę po to właśnie, by zdobyć wiedzę potrzebną do tego, by wzory biologiczne, poprzez ich odpowiedni opis matematyczny, stały się pewnego rodzaju źródłem inspiracji dla nowych rozwiązań technicznych. I to się częściowo udało.

Równocześnie wchodząc jako inżynier - i to z pewnym doświadczeniem - na grunt nauk medycznych dostrzegłem ogromną skalę potrzeb technicznych w placówkach służby zdrowia, przy równoczesnym braku ich zaspokojenia. W związku z tym wszedłem dość mocno w inżynierię biomedyczną do pewnego stopnia spłacając jak gdyby dług. Dlaczego? Dlatego, że my, inżynierowie możemy wiele zyskać dzięki temu, że będziemy inspirowani rozwiązaniami biologicznymi. Jednocześnie ten proces działa w drugą stronę, bo jeśli pozna się zarówno problemy techniczne, jak i biologiczne, to pojawia się i pokusa, i możliwość tworzenia systemów i rozwiązań, które mogą służyć życiu i zdrowiu człowieka. I temu od wielu, wielu lat oddaję się.

Inżynieria biomedyczna, dla laika to pojęcie z pogranicza SF i jednocześnie bardzo pojemne...
Inżynieria biomedyczna, to jednocześnie teraźniejszość i przyszłość. Współcześnie ukierunkowana jest ona - między innymi - na modelowanie systemów biologicznych, rozpoznawanie obrazów biomedycznych, robotykę, biomechanikę ruchu.

Inżynier biomedyczny pracuje nad rozwojem implantów i sztucznych narządów. Wreszcie gruntem dla zastosowań inżynierii biomedycznej jest telemedycyna... Tu myślę zarówno o monitorowanie pacjenta i leczeniu go na odległość, jak i o operacjach na odległość przy zastosowaniu zdalnie sterowanych robotów, mikrokamer i metod małoinwazyjnych... Z grubsza rzecz biorąc, jeśli połączy się nowoczesne metody elektronicznego pozyskiwania danych medycznych oraz najnowsze osiągnięcia telekomunikacji i informatyki, to otrzymamy telemedycynę.

Już mija ponad czterdzieści lat, jak istnieje ta gałąź medycyny...
To zależy, jak na problem spojrzeć. Uważam, że korzenie telemedycyny tkwią w XIX wieku. A to za sprawą wynalazku Alexandra Grahama Bella, czyli telefonu. Istnieją dokumenty potwierdzające, że lekarze przy pomocy telefonu konsultowali leczenie z innymi specjalistami. To tak, po prawdzie, to właśnie było prawzorem telemedycyny. Współczesny jej rodowód sięga lat sześćdziesiątych. Wówczas to w USA sieć telekomunikacyjna połączyła rozrzucone po świecie amerykańskie bazy wojskowe z ośrodkami medycznymi w Stanach...

Kiedy z pola walki rozwiązania telemedyczne trafią do kraju, do cywilów?
Myślę, że niektóre rozwiązania dotyczące kardiologii będą stosowane już wkrótce.

A teraz coś z pogranicza fantastyki naukowej. Czy wyobraża Pan sobie, by w Polsce można było wykonywać jakąś operację na sercu, gdzie kierującym byłby jakiś wybitny kardiochirurg oddalony od sali operacyjnej o paręset kilometrów?
Tego rodzaju eksperyment w świecie zrobiono już kilkakrotnie. Myślę tu, między innymi, o operacji w której pacjent był w Strasburgu a chirurg znajdował się w Nowym Jorku... Przypomnę, że operacja zakończyła się sukcesem. Znając możliwości współczesnych robotów jestem zdania, że chirurgia na odległość jest przyszłością i to wcale nie odległą o wieki! W chirurgii do pierwiastka czysto intelektualnego, czyli wiedzy lekarza, dochodzi zręczność manualna. Jeżeli teraz połączylibyśmy umysł tego znakomitego lekarza z precyzją i dokładnością oraz powtarzalnością ruchów zapewnianą przez robota, to możemy umożliwić znacznie dłuższą eksploatację w czasie tej wiedzy, jak dysponują unikatowi specjaliści. Obecnie tradycyjna chirurgia realizowana, w dosłownym tego słowa znaczeniu, ręcznie - wiąże się z tym, że w momencie, gdy ręce zaczynają drżeć, wzrok zawodzi, to pole przy stole operacyjnym trzeba oddać młodszym...

A tymczasem oczy mogą zastąpić kamera i monitor, drżąca ręka może poprowadzić dżojstik robota, który wykona pewne i niezawodne cięcie. Sumując: uważam, że telechirurgia jest bardzo przyszłościową dziedziną medycyny. Mało tego, widziałem już na własne oczy operacje, gdzie chirurg sterujący siedział kilka metrów od stołu operacyjnego. Skoro może kierować operacją będąc parę metrów od stołu, to może to czynić oddalony i o parę tysięcy kilometrów. Prędzej niż później odległość w medycynie nie będzie miała znaczenia!

 

* Fragmenty rozmowy przeprowadzonej z Profesorem jesienią 2007 r.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Największy przywóz gazu do Polski z Danii i USA

Import gazu ziemnego do Polski wzrósł o 23 proc. rdr w 2025 r. a najwięcej tego paliwa sprowadzono z Danii i Stanów Zjednoczonych - poinformowało Ministerstwo Energii. Dostawy LNG stanowiły ponad 40 proc. importu.

Książka na weekend: „Czterech zuchwałych”. O amerykańskich żołnierzach walczących w Europie

Brytyjski pisarz Alex Kershaw specjalizuje się w pisaniu, opartych na faktach, książek historycznych dotyczących drugiej wojny światowej. Na księgarskim rynku jest już jego najnowsza pozycja „Czterech zuchwałych”. To świetna opowieść o losach amerykańskich żołnierzy, którzy w czasie drugiej wojny światowej walczyli w północnej Afryce, Włoszech, Francji i w Niemczech.

Górnicy mają gwarancję zatrudnienia. Kto trafił na kopalnię Budryk?

Lata 90. ubiegłego wieku w polskim górnictwie były równie gorące jak obecne. O czym pisaliśmy 30 lat temu? Przede wszystkim o kopalni Żory, która została postawiona w stan upadłości. W 30. numerze „Trybuny Górniczej” z 1 sierpnia 1996 r. rozmawialiśmy też z Jerzym Markowskim, ówczesnym pełnomocnikiem rządu ds. restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego.

Minister infrastruktury rozmawia z szefem MAP o przyszłości Polregio

Minister infrastruktury Dariusz Klimczak powiedział, że rozmawia z szefem MAP Wojciechem Balczunem o koncepcji rozwoju Polregio. Wskazał, że nie chodzi o to, kto ma nadzorować tę spółkę, tylko o plan na jej przyszłość. Zdaniem szefa Polregio ewentualna zmiana nadzoru mogłaby ułatwić zakup taboru.