Tarnowskie Góry: Kopalnia srebra na listę UNESCO w 2013 roku
fot: Piotr Przeniosło
- Nie zdawaliśmy sobie sprawy, jakie walory ma nasza kopalnia - przyznaje Marek Kandzia, prezes Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej
fot: Piotr Przeniosło
Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Tarnogórskiej stara się, by kopalnia srebra trafiła na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. - Jeśli przygotujemy odpowiednio dobry wniosek aplikacyjny, to w 2013 roku podejmiemy wyzwanie wpisu na listę UNESCO. Pamiętajmy jednak, że jest tylko jedno podejście - wyjaśnia w rozmowie z portalem nettg.pl prezes Stowarzyszenia Marek Kandzia.
Marek Kandzia, prezes tarnogórskiego Stowarzyszenia przyznał, że jeszcze kilkanaście lat temu nie zdawał sobie sprawy, jaki potencjał drzemie w kopalni.
- Dopiero w 1994 roku, gdy odwiedzili nas przedstawiciele Ticcich pokazali nam, że tego typu obiekt wręcz powinien zostać wpisany na listę. Starania o wpis mogą być podjęte pod kątem tzw. dobra mieszanego. Wyjaśniając, musimy przedstawić przed komisją zarówno walory podziemi, jak i architektury naziemnej. To choćby niezniszczone budynki należące obecnie do Stowarzyszenia, system odwadniania grawitacyjnego, jedna z pierwszych maszyn parowych zastosowana w kopalni już w 1788 roku i rewitalizacja terenu pogórniczego na przykładzie naszego parku miejskiego - wylicza Kandzia.
Stowarzyszenie może w 2013 roku postarać się o wpis na listę. Od 2004 posiada już wpis na listę Pomników Historii. To o tyle ważne, że pozwala ubiegać się o wpis na UNESCO. To niejako nasze krajowe sito, bez którego można zapomnieć o liście UNESCO.
- Barry Gamble, który jest angielskim ekspertem UNESCO ocenił nasze szansę powyżej 50 proc. To dużo, bowiem nikomu nigdy nie daje się 100 proc. pewności otrzymania wpisu. Obecnie panuje trend skierowany na Azję, Afrykę i Amerykę Południową. Póki co staramy się o wpis jako stowarzyszenie, co bardzo zdziwiło eksperta. W swojej blisko 20-letniej zawodowej karierze tylko raz spotkał się z sytuacją, że to nie kraj zwrócił się do niego o ekspertyzę. A jak ciekawe i ważne są takie spotkania może świadczyć fakt spostrzeżeń eksperta. Odkrył, że Park Tarnogórski, który zaczyna się praktycznie 200 m od Rynku, jest jednym z najstarszych rekultywowanych terenów pogórniczych w Europie. Jego powstanie datuje się na około 1903 rok, czyli wcześniej niż angielskie próby rekultywowania terenów poprzemysłowych z lat dwudziestych ubiegłego wieku - przyznaje Kandzia.
Z wyliczeń Stowarzyszenia w zeszłym roku 60. tysięcy turystów zwiedziło kopalnię i tylko 19. tys. sztolnię, która przez 3 miesiące była wyłączona z ruchu turystycznego. Bywały już jednak lata, gdy ilość turystów w samej tylko kopalni przekraczała 100 tys. osób.
- Wpisanie na listę UNESCO to na pewno prestiż dla całego regionu. Co więcej, to świetny magnez dla turystów i niejako darmowy marketing. Zależy nam i tak zakładamy, aby odwiedzało nas dwa albo trzy razy tyle turystów, co w 2010 roku. Na zwiększenie ilości odwiedzających na pewno ma też przełożenie pomysł urzędników Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach, którzy wprowadzili w życie Szlak Zabytków Techniki. Cieszy nie tyle sam pomysł, ale konsekwentna realizacja. Dzięki temu jest sporo indywidualnych gości, którzy całymi rodzinami odwiedzają nas głównie w weekendy. Przyjeżdżają również wycieczki szkolne, ale to wszystko zależy od postawy nauczycieli - wyjaśnia prezes tarnogórskiego Stowarzyszenia.
Marek Kandzia zauważa jednocześnie, że pewnym utrudnieniem dla ich działalności jest podległość pod urząd górniczy. - Jesteśmy pod takimi rygorami, jak czynna kopalnia wydobywcza. Uważamy, że przy zmianie prawa górniczego i geologicznego powinna nastąpić zmiana obostrzeń dla kopalni, która prowadzi tylko ruch turystyczny. Owszem chcemy być pod kontrolą, bo to obiekt górniczy, tu muszą być zachowane kwestie bezpieczeństwa, jednakże nie w takich samych ramach, jak wydobywcza kopalnia. To obiekt turystyczny, który nie potrzebuje kierownika ruchu zakładu z pełnymi uprawnieniami, może to być przecież dobry sztygar. Nie prowadzimy robót górniczych, ale musimy zabezpieczać podziemia, dlatego od fachowców się nie odżegnujemy, chcemy jednak dostosowania przepisów - konkluduje Kandzia.