Zielonka: Warunki w przemyśle wciąż nie napawają optymizmem
Warunki w przemyśle wciąż nie napawają optymizmem - ocenił główny ekonomista Konfederacji Lewiatan Mariusz Zielonka. Jego zdaniem, polska gospodarka utknęła w fazie słabego wzrostu przy podwyższonej inflacji kosztowej.
fot: ArcelorMittal Poland
Polska gospodarka utknęła w fazie słabego wzrostu przy podwyższonej inflacji kosztowej
fot: ArcelorMittal Poland
Warunki w przemyśle wciąż nie napawają optymizmem - ocenił główny ekonomista Konfederacji Lewiatan Mariusz Zielonka. Jego zdaniem, polska gospodarka utknęła w fazie słabego wzrostu przy podwyższonej inflacji kosztowej.
Polski PMI wzrósł w maju do 49,4 pkt. z 48,8 pkt. w kwietniu. Jak wskazał Zielonka z Konfederacji Lewiatan to najwyższy odczyt od trzynastu miesięcy i wynik lepszy od oczekiwań. Ocenił jednak, że "warunki w przemyśle wciąż nie napawają optymizmem".
Jego zdaniem, za wzrostem indeksu stoi przede wszystkim subindeks produkcji, który drugi raz w ciągu trzech ostatnich miesięcy sygnalizował wzrost i to w nieco szybszym tempie niż w marcu. Zwrócił uwagę, że firmy zwiększyły też zakupy surowców po raz pierwszy od czterech miesięcy.
"Tyle dobrych wiadomości. Jest zapewne duża w tym zasługa zamówień i przygotowań do ich realizacji związanych z finansowaniem z programu SAFE. Gdybyśmy odjęli ten efekt to reszta obrazu przemysłu jest dość niewyraźna. Nowe zamówienia spadają czternasty miesiąc z rzędu. Klienci wstrzymują zakupy z powodu wysokich własnych zapasów i narastającej niepewności geopolitycznej. Zamówienia eksportowe co prawda prawie nie spadają, ale też nie rosną" - zauważył ekonomista.
Zielonka uważa, że szczególnie ważny dla zrozumienia bieżącego PMI jest subindeks czasu dostaw, który wydłużył się w największym stopniu od czerwca 2022 roku. W jego ocenie, to bezpośredni skutek blokady cieśniny Ormuz i zakłóceń w globalnych łańcuchach dostaw, w tym wzrostów cen frachtu i cargo. Wskazał, że w metodologii PMI wydłużenie czasu dostaw jest liczone na korzyść wskaźnika, bo oznacza sygnał większej aktywności w dostawach. "Innymi słowy, część wzrostu PMI to nie poprawa koniunktury, lecz obraz chaosu logistycznego" - podkreślił.
W ocenie ekonomisty, majowy PMI potwierdza tezę, że "polska gospodarka utknęła w fazie słabego wzrostu przy podwyższonej inflacji kosztowej". "Nie ma tu spirali inflacyjnej, ale nie ma też wyraźnego impulsu do ożywienia po stronie popytu. Jeśli zakłócenia w łańcuchach dostaw zaczną ustępować, a zapasy u klientów się normalizować, PMI powinien w kolejnych miesiącach przekroczyć próg 50 pkt. Nie jest to jednak scenariusz pewny" - dodał Zielonka.