Tarnowskie Góry dostały dotację na rekultywację wysypiska odpadów

Gmina Tarnowskie Góry pozyskała dotację na przywrócenie wartości użytkowych terenów, na których znajduje się wysypisko odpadów komunalnych. Jak dowiedział się nettg.pl z komunikatu władz Tarnowskich Gór, dotacja w wysokości 85 procent wartości całej inwestycji pochodzi ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.

Realizacja projektu ma na celu rekultywację nieczynnego już wysypiska odpadów komunalnych o powierzchni 3,5 ha, na którym zdeponowano w latach 1966-96 ogromne ilości odpadów. Projekt zakłada rekultywację składowiska na cele przyrodnicze poprzez korektę ukształtowania terenu, budowę systemu odprowadzania wód deszczowych, odgazowanie, odizolowanie składowanych odpadów, nawiezienie ziemi oraz posadzenie drzew i krzewów. W ten sposób wyeliminowany zostanie problem przenikania zanieczyszczeń do wód gruntowych i powierzchniowych. A także zminimalizowane zostanie ryzyko skażenia Głównego Zbiornika Wody Pitnej Lubliniec-Myszków. Ponadto powstanie teren rekreacyjny o dużych walorach estetycznych.

Starając się o pozyskanie środków finansowych na realizację powyższego projektu, gmina Tarnowskie Góry w ramach zadań własnych, wykonała w roku 2007 na terenie wysypiska prace przygotowawcze i porządkowe. Dwa lata później został zaktualizowany istniejący projekt rekultywacji, na podstawie którego została przeprowadzona procedura wyłonienia wykonawcy inwestycji, w ramach przetargu nieograniczonego.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.