Targi górnicze w nowej formule. „Śląsk ma ogromny potencjał i mnóstwo atutów"
- Biznes jest pragmatyczny: mnóstwo firm bardzo intensywnie inwestuje w OZE, równolegle zarządzając aktywami w tradycyjnym przemyśle górniczym czy energetyce. To jedyna właściwa droga – dobrze zaplanować proces i przeprowadzić go w sposób mądry oraz sprawiedliwy - podkreśla prezes Wojciech Kuśpik Grupy PTWP, organizator Future Mining Forum & Expo.
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Wojciech Kuśpik o Future Mining Forum&Expo: Z jednej strony pielęgnujemy tradycję wydarzenia i całego sektora, z drugiej – nadajemy mu kształt pokazujący to, co może stanowić przyszłość dla branży górniczej oraz jej zaplecza technicznego.
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
- Biznes jest pragmatyczny: mnóstwo firm bardzo intensywnie inwestuje w OZE, równolegle zarządzając aktywami w tradycyjnym przemyśle górniczym czy energetyce. To jedyna właściwa droga – dobrze zaplanować proces i przeprowadzić go w sposób mądry oraz sprawiedliwy - podkreśla prezes Wojciech Kuśpik Grupy PTWP, organizator Future Mining Forum & Expo.
Skąd pomysł na przejęcie targów górniczych i pokazanie ich w nowej formie? Górnictwo ma przecież łatkę branży schyłkowej, dynamicznie się kurczącej.
Jest to coś, co wyrasta stąd – to nasza lokalna tradycja. Uznaliśmy, że warto ją utrzymać, bo targi były organizowane na Śląsku, w Katowicach, przez niemal 40 lat. Szkoda by było całkowicie z tego zrezygnować i zawiesić projekt. Nadajemy temu zupełnie nową formułę. Z jednej strony pielęgnujemy tradycję wydarzenia i całego sektora, z drugiej – nadajemy mu kształt pokazujący to, co może stanowić przyszłość dla branży górniczej oraz jej zaplecza technicznego.
Górnictwo i cały miks energetyczny to przestrzenie budzące ogromne emocje. W mediach społecznościowych wyraźnie widać podział na „team OZE” i „team węgiel”, które ze sobą walczą. Podobnie wygląda to w dyskursie politycznym. Jak do tego tematu podchodzi biznes?
Biznes nie kieruje się emocjami, lecz działa racjonalnie. Przedsiębiorcy i przedstawiciele branży energetycznej mają świadomość, że transformacja musi się odbyć. Apelują jednak wprost o to, by przebiegała ona w sposób zrównoważony – gwarantujący bezpieczeństwo energetyczne, korzystny dla gospodarki i obywateli oraz zabezpieczający akceptowalne ceny energii.
Biznes jest pragmatyczny: mnóstwo firm bardzo intensywnie inwestuje w OZE, równolegle zarządzając aktywami w tradycyjnym przemyśle górniczym czy energetyce. To jedyna właściwa droga – dobrze zaplanować proces i przeprowadzić go w sposób mądry oraz sprawiedliwy.
Gdy startował Pan z biznesem w połowie lat 90., w górnictwie pracowało ponad 300 tysięcy osób. Dzisiaj to niecałe 70 tysięcy. Czy Pana zdaniem Śląsk dobrze przeszedł dotychczasową drogę transformacji?
Myślę, że tak. Wbrew pozorom to bardzo krótki czas na tak głęboką przebudowę gospodarki. W wielu innych miejscach w Europie podobne procesy trwały wielokrotnie dłużej i wymagały znacznie większych nakładów finansowych. Przeszliśmy ten proces naprawdę sprawnie. Śląsk się rozwija, a Katowice jako miasto przeszły kompletną przemianę.
Zresztą goście z Europy i ze świata, którzy przyjeżdżają do Katowic choćby na Europejski Kongres Gospodarczy, są pod ogromnym wrażeniem dynamiki rozwoju Polski oraz skali transformacji naszego regionu.
Branżą, która pod koniec lat 90. miała wchłonąć pracowników kurczącego się górnictwa, była motoryzacja – zapewne pamięta Pan wielkie emocje wokół inwestycji General Motors w Gliwicach. Czy ta branża spełniła swoją rolę? Można dyskutować. Dziś odnosi się natomiast wrażenie, że automotive na Śląsku również się skurczyło, a odchodzący z niego pracownicy stają się wręcz konkurencją dla osób odchodzących z górnictwa. Jakie wnioski płyną z tego dla obecnych kierunków transformacji?
Uważam, że motoryzacja spełniła swoją rolę. Śląskie strefy ekonomiczne są przecież wypełnione firmami z branży automotive i stanowiło to potężny impuls rozwojowy dla regionu.
Dziś jednak sytuacja się zmienia, na co chcemy mocno zwrócić uwagę podczas najbliższego wydarzenia – podczas Forum Transformacji Śląska. Górnictwo węgla kamiennego nieuchronnie się kurczy – pytaniem pozostaje jedynie tempo tego procesu. Energetyka węglowa również ulega redukcji, a środek ciężkości nowej energetyki przesuwa się na północ Polski. Z kolei branża automotive w całej Europie zmaga się z problemami i przegrywa globalną konkurencję, co bezpośrednio dotyka zakłady zlokalizowane na Śląsku.
Dlatego właśnie podczas Future Mining i towarzyszącego mu forum chcemy otworzyć dyskusję na temat tego, jak ma wyglądać gospodarczy Śląsk za 5, 10, 15 czy 20 lat oraz jakie realne alternatywy zaoferujemy pracownikom.
Pamiętam zeszłoroczną dyskusję w ramach Śląskiego Okrągłego Stołu, podczas której wyrażał Pan sporo obaw co do przyszłości regionu w perspektywie kilkunastu lat i wskazywał na brak jednoznacznych branż mogących zastąpić górnictwo. Czy nadal podtrzymuje Pan to stanowisko? Czy może pewne sektory zaczynają się już krystalizować? Wiele osób wymienia na przykład branżę zbrojeniową jako potencjalnego gospodarza terenów pokopalnianych.
Nasz kolejny raport wydawany w ramach Grupy PTWP i portalu WNP ma być ponownym sygnałem alarmowym dla Śląska. Znajdujemy się w przełomowym momencie – jeśli dobrze nie zaplanujemy i nie przewidzimy pewnych procesów na najbliższe dekady, będziemy mieli poważny problem. Gdy pytam polityków czy samorządowców o konkretną wizję gospodarczą dla Śląska, wciąż nie uzyskuję jasnej odpowiedzi.
Tymczasem nasz region ma ogromny potencjał, mnóstwo atutów i unikalnych argumentów. Kwestią kluczową jest ich mądre wykorzystanie. Istnieją sektory przyszłościowe i jeśli zdefiniujemy je jako nasz cel, powinniśmy wspólnie podjąć konsekwentne działania na rzecz ich rozwoju.
Mówiąc o górnictwie, nie sposób pominąć branży okołogórniczej. To setki lokalnych przedsiębiorstw, których pracownicy – w przeciwieństwie do górników – nie mogą liczyć na osłony socjalne. Co może być dla tych firm ratunkiem? Przebranżowienie, wyznaczenie nowych kierunków rozwoju czy wyjście na rynki globalne?
Zapewne połączenie tych wszystkich elementów. Zaplecze górnicze to dziś praktycznie w całości biznes prywatny, co oznacza, że państwo nie roztacza nad nim parasola ochronnego. Przedsiębiorcy radzą sobie jednak sami – i to często niezwykle skutecznie. Podmioty te dysponują sporym potencjałem produkcyjnym oraz bardzo wysokimi kompetencjami kadr.
Gdzie mogą się rozwijać? Na pewno w szeroko pojętym przemyśle wydobywczym. Podczas Future Mining chcemy zaprezentować szanse związane z eksportem technologii, pozyskiwaniem surowców krytycznych, górnictwem skalnym czy sektorem miedziowym.
Kolejnym obszarem jest obronność. Już w październiku organizujemy w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach duże wydarzenie poświęcone przemysłowi zbrojeniowemu. Sektor obronny może stać się doskonałą alternatywą dla wielu lokalnych firm. Mamy już świetne przykłady – jak Grupa TDJ czy FAMUR – które utrzymując aktywność w górnictwie, jednocześnie inwestują w OZE oraz przemysł zbrojeniowy. Prywatny biznes potrafi być niezwykle elastyczny.
Jak Pan zauważył już wcześniej, północ Polski stawia na atom i farmy wiatrowe na morzu, a Dolny Śląsk ma miedź i motoryzację. A czym właściwie województwo śląskie może przyciągnąć inwestorów? Oczywiście wychodząc szerzej poza standardowy zestaw argumentów o dobrej komunikacji czy wykwalifikowanych kadrach?
Ale to są nasze realne i potężne atuty! Infrastruktura, skomunikowanie i położenie geograficzne Śląska to walory, których zazdrości nam wiele regionów w Europie. Jesteśmy dwumilionową konurbacją z ogromnym zapleczem technologicznym, naukowym i pracowniczym. Kadry o wykształceniu technicznym i produkcyjnym to nasz ogromny kapitał.
To, czego nam jako regionowi wyraźnie brakuje, to umiejętność odpowiedniej prezentacji tych zalet. Zbytnio przyzwyczailiśmy się do roli petenta – idziemy do rządu czy do Warszawy głównie z problemami i oczekiwaniami. Powinniśmy natomiast występować z pozycji siły: prezentować potencjał, gotowe projekty i atuty, pokazując, jaką wartość Śląsk może wnieść do gospodarki Polski i Europy. Problemy należy rozwiązywać wewnętrznie, a na zewnątrz komunikować swoje najmocniejsze strony.
A jak instytucje finansowe obecne na Państwa wydarzeniach zapatrują się na dalsze finansowanie przemysłu ciężkiego?
Podchodzą do tego selektywnie. Instytucje finansowe precyzyjnie analizują rynki pod kątem perspektywicznych segmentów – tam, gdzie widzą potencjał generowania dobrych wyników w horyzoncie kilku lat, ustawia się kolejka chętnych do udzielenia finansowania. Jeśli natomiast dany sektor czy przedsiębiorstwo są ewidentnie schyłkowe i nie mają pomysłu na transformację, pozyskanie kapitału staje się niemożliwe.
Na koniec zapytam o słowo „transformacja”, które jest odmieniane przez wszystkie przypadki podczas konferencji czy wystąpień polityków. Gdyby zdjąć z niego całą otoczkę PR-ową, jaka prawda o Śląsku się wyłoni? Z jednej strony wskaźniki PKB czy stopa bezrobocia wyglądają dobrze, z drugiej – dane dotyczące chociażby depopulacji są niepokojące.
Akurat wspomniana depopulacja to wyzwanie dotykające całą Europę, Polskę oraz śląskie miasta – pod tym względem nie odbiegamy od ogólnych trendów. To poważny problem strukturalny, z którym musimy się jako wspólnota zmierzyć.
Jeśli zaś chodzi o samą transformację, obecnie bardzo modne stało się pojęcie local contentu. Tak jak w skali mikro stawia się na lokalność, tak w skali makro powinniśmy myśleć o europejskim, polskim, ale i śląskim local contencie. Lokalny, prywatny inwestor, który ma tu swoje aktywa i korzenie, właśnie na Śląsku będzie lokował kolejne fabryki czy przedsięwzięcia. Nie przeniesie tak łatwo biznesu w inne miejsce, bo jest związany z tym regionem.
Mam wrażenie, że samorządy i władze bardzo mocno skupiają się na przyciąganiu inwestorów zagranicznych – co jest ważne – ale czasem zapominają o rodzimych przedsiębiorcach, którzy zarobione kapitały reinwestują na miejscu.
Ponadto w procesie transformacji zbyt wiele uwagi poświęca się wyłącznie samorządom i spółkom restrukturyzowanym, a za mało pyta się o zdanie prywatne firmy rozwojowe. To je powinniśmy wysłuchać w pierwszej kolejności: w jakich obszarach widzą przyszłość – czy będzie to na przykład medycyna, stanowiąca obok przemysłu drugi wielki potencjał Śląska, czy nowoczesna produkcja. Proszę przeanalizować kluczowe inwestycje w naszym regionie z ostatnich kilkunastu lat – większość z nich to dzieło prywatnego biznesu, a nie Skarbu Państwa. To przedsiębiorcy najlepiej wiedzą, jak powinien wyglądać Śląsk za 5, 10 czy 15 lat.