Górnictwo: Plany produkcji węgla kamiennego w Polskiej Grupie Górniczej idą w odstawkę

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Sprzedaż w e-sklepie PGG wynosi obecnie średnio od kilku do kilkunastu tysięcy ton węgla na dobę

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Plany przejściowego zwiększenia wydobycia węgla przez polskie kopalnie można odłożyć na półkę. Zamiast tego dekarbonizacja jeszcze bardziej przyspieszyła, a kopalnie z roku na rok coraz bardziej zmniejszają zdolności wydobywcze.

Dobitnie świadczą o tym ostatnie informacje przekazane przez prezesa Polskiej Grupy Górniczej Tomasza Rogalę, dotyczące realizacji tegorocznych planów produkcyjnych przez kopalnie spółki. Wynika z nich, że w tym roku produkcja w największej węglowej spółce wyniesie prawdopodobnie około 21 mln ton węgla – oznacza to spadek aż o 2,5 mln ton względem pierwotnego planu. Jak zaznaczył prezes PGG, w przyszłym roku może nastąpić dalszy spadek wydobycia o kolejny 1 mln ton do około 21 mln ton.

Jak argumentował Rogala, powodem takiej sytuacji jest spadek zapotrzebowania na węgiel. – Generalnie obserwujemy spadek zapotrzebowania na węgiel trochę wyższy od tego, który był przewidywany i planowany. Jest on pochodną ogromnego wzrostu innych – tańszych, bo nieobciążonych kosztami CO2 – źródeł energii – wskazał szef PGG.

Warto w tym miejscu przypomnieć wcześniejsze założenia produkcyjne PGG. Punktem zwrotnym był tutaj wybuch wojny w Ukrainie i ogromny wzrost zapotrzebowania na węgiel, połączony z niespotykanymi wcześniej poziomami cen tego surowca. W związku z tym kopalnie już w minionym roku miały zwiększać produkcję. Tak się jednak nie stało – w 2022 roku kopalnie spółki wydobyły łącznie 22,3 mln ton węgla, to jest o około 3 proc. mniej niż w 2021 roku.

Ten rok również miał upłynąć pod znakiem zwiększonego wydobycia. Pierwotnie zapisy umowy społecznej mówiły o wydobyciu w PGG na poziomie ok. 22,5 mln ton. Jednak w związku z większym zapotrzebowaniem na węgiel jesienią minionego roku przedstawiciele PGG zapowiedzieli, że kopalnie spółki wyprodukują w 2023 roku 23,5 mln ton. Jak widać, do żadnego z tych poziomów nie udało się nawet zbliżyć.

Biorąc pod uwagę te wyniki, między bajki można już włożyć plany dotyczące wydobycia w kolejnych latach. Przypomnijmy je zatem, ale już tylko z kronikarskiego obowiązku. „(…) w związku z realizacją założeń do aktualizacji PEP2040 (przyjętych przez rząd w marcu 2022 roku), mających na celu wzmocnienie bezpieczeństwa i niezależności energetycznej Polski, w tym zapewnienia szybkiego uniezależnienia krajowej gospodarki od importowanych paliw kopalnych z Rosji, PGG mając na względzie zwiększone zapotrzebowanie na węgiel, opracowała plan czasowego zwiększenia wydobycia w latach 2023-2025. W tym okresie wydobycie ma być większe o około 2,7 mln ton. Cel ten ma zostać osiągnięty przez wydłużenie okresu funkcjonowania ruchu Bielszowice na lata 2024-2025 (według pierwotnych planów ruch miał funkcjonować do końca 2023 roku)” – podali przedstawiciele PGG.

Jaki jest powód tak dużego spadku zapotrzebowania na węgiel i wydobycia? Przedstawiciele branży górniczej wskazują tutaj na brak odbioru węgla przez energetykę, która wybiera tańszy węgiel z importu, rozwój oze oraz import energii. Wśród tych czynników wymieniany jest również ogromny zeszłoroczny import węgla, który zdestabilizował rodzimy rynek.

– Polskie górnictwo nie jest aż tak bardzo elastycznie zarządzane, aby mogło tak szybko zareagować na pojawienie się na rynku węgla importowanego. Kopalnie oczywiście odczuwają skutek pojawienia się na rynku surowca z importu przede wszystkim ze względu na to, że jest to konkurencja dla węgla wydobywanego w Polsce, i to węgla tańszego od węgla wydobywanego w Polsce – uważa Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki.

Jego zdaniem powód takiego stanu jest całkiem inny i nie jest dobrym prognostykiem dla branży górniczej.

– Spadek wydobycia węgla w Polsce jest konsekwencją braku inwestycji, bowiem nakłady na inwestycje są prawie stale takie same, ale mamy do czynienia z silną inflacją, więc to nie jest ta sama wartość pieniądza, która była rok czy dwa lata temu – mówi Markowski. – Nie ukrywajmy faktu, że zdolność wydobywcza polskiego górnictwa maleje coraz bardziej. W tym roku moim zdaniem spadnie o ok. cztery miliony ton w stosunku do roku ubiegłego i jest to konsekwencja sytuacji w sektorze, tylko i wyłącznie – dodaje. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.