Tamy odizolują rejon kopalni, w którym doszło do zapalenia metanu

Rejon kopalni "Mysłowice-Wesoła", gdzie w poniedziałek doszło do zapalenia metanu, będzie odizolowany od reszty kopalni. Ratownicy górniczy budują specjalne tamy, które odetną zagrożoną część zakładu - podał we wtorek Wyższy Urząd Górniczy w Katowicach (WUG).

W tym samym miejscu doszło w ostatnich dniach do dwóch przypadków zapalenia metanu.

Jak podał WUG, w poniedziałek wieczorem gaz zapalił się w tzw. ruchu "Wesoła", który przed połączeniem z kopalnią "Mysłowice" był samodzielnym zakładem. W zagrożonym rejonie 665 metrów pod ziemią było 10 pracowników. Wszyscy wycofali się, nie odnosząc żadnych obrażeń; obecnie trwa akcja pożarowa, której celem jest otamowanie zagrożonego rejonu - podał WUG. Dyspozytor WUG sprecyzował, że zostaną wybudowane dwie tamy, które odetną zagrożony rejon od reszty kopalni.

Do zapalenia metanu doszło w "Wesołej" także w ostatnią niedzielę. Wówczas dwaj górnicy doznali niezagrażających życiu poparzeń, 18 innych bezpiecznie wycofano z zagrożonego rejonu. Zagrożony rejon został wówczas zamknięty.

Dyspozytor WUG powiedział, że choć do obu przypadków zapalenia gazu doszło w tej samej części kopalni - na skrzyżowaniu ściany wydobywczej z jednym z chodników - nie należy ich łączyć. - Do ostatniego zapalenia metanu doszło już po zakończeniu poprzedniej akcji pożarowej - powiedział.

Nadzór nad prowadzoną akcją sprawują WUG i Okręgowy Urząd Górniczy w Katowicach.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.