Tajni agenci i niezapowiedziane kontrole urzędów górniczych
fot: Jarosław Galusek
Kontrolerom urzędów górniczych w ub.r. pracy nie brakowało
fot: Jarosław Galusek
Procedura kontrolna nie jest skomplikowana. Właściwy terenowo organ nadzoru górniczego, tj. dyrektor Okręgowego Urzędu Górniczego, przesyła przedsiębiorcy zawiadomienie o czasie i zakresie przedmiotowym kontroli. Dzieje się to zwykle na dwa tygodnie przed jej rozpoczęciem. Następnie przedsiębiorca stosowną informację kieruje do wszystkich kopalń objętych kontrolą.
- Nie ma zwyczaju powiadamiania o konkretnych miejscach, ścianach, bądź drążonych przodkach będących w kręgu zainteresowania kontrolerów. Wiadomo tylko tyle, że przedmiotem kontroli są zazwyczaj roboty prowadzone w warunkach największych zagrożeń naturalnych, sposoby zabezpieczenia przed zagrożeniami i stosowana profilaktyka przeciwpożarowa czy przeciwtąpaniowa. Wprawdzie ruch zakładu górniczego prowadzony jest zgodnie z obowiązującymi przepisami i wymogami, nie mniej przed każdą kontrolą trwa mobilizacja na całym zakładzie - wyjaśnia Bernard Bugla, dyrektor kopalni „Bolesław Śmiały”.
Kontrolerzy przybywają o wyznaczonym czasie, przedstawiając stosowne upoważnienie. Fakt ten zostaje odnotowany w specjalnej książce kontroli. Następnie omawiają szczegóły swej pracy z osobami upoważnionymi przez kierownika ruchu zakładu górniczego oraz przedstawicielami kierownictwa i wyższego dozoru ruchu.
A zatem, dopiero w ostatniej chwili przed zjazdem na dół wiadomo, które oddziały kontrolerzy odwiedzą. Do nich też należy sporządzenie protokołu pokontrolnego, a w razie stwierdzenia rażących zaniedbań i nieprawidłowości, wydanie stosownej decyzji i ukaranie winnych. Uwagi i wnioski z przeprowadzonej kontroli omawiane są z kierownictwem zakładu górniczego. Procedura kontrolna umożliwia odwołanie się od decyzji.
Organ kontrolny, zgodnie z ustawą, może kontrolować poszczególne zakłady należące do jednego przedsiębiorcy lecz nie częściej, niż przez czterdzieści dni w roku kalendarzowym. - Kontrole nie są objęte żadną tajemnicą. Wiadomość o zbliżającej się wizycie inspektorów zwykle mobilizuje załogę do bezpiecznych zachowań na stanowiskach pracy, przypomnienia najważniejszych zapisów instrukcji i technologii. Osoby dozoru ruchu zaś – do sprawdzenia prawidłowości działania całego monitoringu zagrożeń, zabezpieczeń ruchowych maszyn i urządzeń oraz prowadzenia robót zgodnie z obowiązującymi przepisami. Zwiększa się wówczas dyscyplina pracy, a wśród załogi kształtują się pozytywne zachowania - zauważa dalej Bugla. Inspekcja w kopalni to nie łapanka. Przeprowadzających ją specjalistów interesują konkretne zagadnienia związane z bezpieczeństwem pracy, sprawnością maszyn i urządzeń górniczych oraz zgodnością prowadzenia robót z obowiązującymi przepisami i dokumentacją.
Trudno więc wyobrazić sobie tajnego agenta, który niezauważenie przemyka do klatki, zjeżdża na dół wraz z załogą, a następnie ginie w czeluści chodnika, zmierzając do obranego przez siebie celu. Na powierzchnię zaś wyjeżdża ze stertą wypisanych mandatów niczym strażnik miejski. Tego typu praktyki są obce regulacjom prawnym w zakresie górnictwa, nie tylko zresztą w Polsce, ale na całym świecie.