Tajemnice zalanej kopalni pod Kobylicą

fot: Tomasz Rzeczycki

Dawny kamieniołom szarogłazu na Kobylicy w Górach Opawskich

fot: Tomasz Rzeczycki

W zalanym kamieniołomie szarogłazu koło Prudnika miał być zatopiony czołg, a przy niskich stanach wody wystawała lufa. Ile prawdy jest w legendzie dotyczącej wyrobiska pod szczytem Kobylicy?

Góry Opawskie obfitują w mniejsze czy większe miejsca pozyskiwania kamienia, w tym łupku i szarogłazu. Kilka dawnych kamieniołów znajduje się przy szlakach turystycznych i są bardziej znane wędrowcom.

Kobylica (395 m n.p.m.) należy do takich miejsc.  To łagodne wzniesienie w Lesie Prudnickim koło wsi Dębowiec, położone na południe od Prudnika. Uwagę turystów przykuwa tu okazały granitowy obelisk z medalionem. W ten sposób w 1911 r. upamiętniony został Józef von Eichendorff (1788-1857) – poeta niemiecki czasów romantyzmu. Pomnik Eichendorffa celowo ustawiony został kilka metrów od krawędzi zalanego kamieniołomu. Wydobywano tu szarogłaz, a więc to samo kruszywo, które współcześnie pozyskuje pobliska Kopalnia Szarogłazu Dębowiec.

Jak można wyczytać w przewodnikach turystycznych, zalany kamieniołom pod Kobylicą powstał w 1869 r., gdy budowano szosę łączącą Prudnik z wsią Wierzbiec. Szarogłaz użyto do jej utwardzenia.

- Miejsce wyrobiska jest typowe dla Gór Opawskich, czyli w pobliżu partii szczytowej wzniesienia, gdzie dotarcie do pokładu skalnego było najłatwiejsze, a być może pierwotnie było tam naturalne odsłonięcie skalne, jakie mamy w Lesie Trzebińskim pod   Gajną. Co do daty 1869 r. to jest prawidłowa, jeśli chodzi o inwestycję powiatową, ale wyrobiska kamienia znajdowały się tam wcześniej. Na miejskiej mapie leśnej Lasu Prudnickiego z 1837 r. pod szczytem znajduje się podłużne wyrobisko oraz kolejne po południowej stronie szczytu. Niezbyt wielkie, ale były. Od kiedy? To oczywiście pytanie bez odpowiedzi, ale można zakładać, że takie miejsca funkcjonowały od kiedy w okolicy funkcjonowały siedziby ludzkie i mieszkańcy potrzebowali kamienia do celów gospodarczych, czyli od średniowiecza – stwierdza Andrzej Dereń, prudnicki dziennikarz i krajoznawca, działacz miejscowego oddziału PTTK.

Szosa Prudnik - Wierzbiec, którą utwardzono urobkiem z wyrobiska na Kobylicy, ma dzisiaj asfaltową nawierzchnię. To obecna droga krajowa nr 40 Głuchołazy - Pyskowice. Sama droga jest ciekawa, bo przez wieki miała drugorzędne znaczenie. Dopiero w XX wieku odbywa się po niej główny ruch z Prudnika w kierunku zachodnim.

Bardziej intrygującym miejscem był zalany kamieniołom na Kobylicy. Staw ten penetrowano w okresie Polski Ludowej co najmniej kilkukrotnie. Wzmiankę na ten temat zamieściła nawet ówczesna prudnicka gazeta „Głos Włókniarza”.

- Ostatnia poważniejsza eksploracja z udziałem dziennikarzy magazynu „Odkrywca” odbyła się w 2007 r. Co tam było? Po wojnie stawu używano jako śmietnik dla militariów obficie znajdowanych w okolicznych lasach. Pewnie część miała wartość złomową, a część utylizowano tam właśnie. Być może chodzi o materiały niebezpieczne, amunicję itd. Z dzieciństwa pamiętam wywalone na brzeg przerdzewiałem kęsy metali, blachy, chyba jaki silnik, sporo łusek, a nawet mocno skorodowany duży karabin, czy też resztki po nim, ale na długość zachował się w dużej części. Można podejrzewać, że wrzucono tam pozostałości po sowieckim samolocie, który rozbił się nieopodal pod Wróblikiem w 1945 r. Legenda jest oczywiście taka, że zatopiono tam czołg, a przy niskich stanach wody widywano ponoć jego lufę. Nurkowie „Odkrywcy” nie wymacali go. Narzekali, że eksploracja jest ekstremalnie trudna, ponieważ dno pełne było głazów i żelastwa, a każdy ruch podnosił muł, więc to było chodzenie po omacku. Nie pamiętam wskazanej głębokości, kilka metrów, z uwagi na trudności poszukiwań i mimo wszystko rozległość zbiornika, nie można było tego precyzyjnie określić – wspomina Andrzej Dereń.

W pamięci lokalnej społeczności nie zapisały się za to żadne informacje o ewentualnych wypadkach w tym miejscu, chociaż skarpa urwiska nie była zabezpieczona. Tu trzeba dodać, że w PRL miejsce to nie było zbyt popularne. Sama Kobylica nie posiadała żadnej infrastruktury turystycznej, poza namalowanymi na drzewach czerwonym szlakiem. Pierwotnie czerwony szlak biegł leśną drogą z Prudnika do Dębowca i omijał szczyt, jednak co najmniej od lat 80. XX wieku można nim było wejść na wierzchołek. W 2000 r. przez szczyt Kobylicy wyznaczony został także okrężny, niebieski szlak turystyczny po Lesie Prudnickim.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

1755669760 powstaniaslaskie

Narodowy Dzień Powstań Śląskich - to górnicy walczyli o Polskę

Kiedy mówi się o Powstaniach Śląskich, zwykle pada kilka nazwisk dowódców i polityków. Ale siłą, która przeważyła szalę w latach 1919-1921, byli ci, którzy na co dzień zjeżdżali pod ziemię. Górnicy. Bez nich nie byłoby powstań, a Śląsk prawdopodobnie zostałby po niemieckiej stronie. Narodowy Dzień Powstań Śląskich został ustanowiony w 2022 roku, by uczcić pamięć uczestników trzech powstań śląskich z lat 1919–1921. To właśnie 20 czerwca 1922 roku, po zakończeniu sporów granicznych, Wojsko Polskie wkroczyło na te ziemie.

Górnicy i hutnicy na filmach sprzed 60 lat. Mamy je! Warto zobaczyć!

Jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć film zmontowany z archiwalnych nagrań TVP 3, zachęcamy do oglądania! Ma ponad 7 minut, nosi tytuł „Twarze Przemysłu” i był pokazywany podczas tegorocznej Industriady w Muzeum Miejskim „Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej.

Polska i Niemcy udostępnią 60 tys. Biletów Przyjaźni dla młodych podróżnych

Resort infrastruktury oraz Federalne Ministerstwo Transportu Niemiec uruchamiają kolejowy Polsko-Niemiecki Bilet Przyjaźni, z którego będzie mogło skorzystać 60 tys. młodych osób w wieku od 18 do 27 lat. Każdy z krajów udostępni po 30 tys. biletów - poinformowało w środę polskie ministerstwo.

Fotografie z kopalń, hut, fabryki obrabiarek i wielu innych zakładów. Warto je zobaczyć!

Jeśli ktoś ma wolne popołudnie albo weekend, polecamy wycieczkę do Muzeum Miejskiego „Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej. Można tam zwiedzić nie tylko kopalnię ćwiczebną z lat 20. ubiegłego wieku, ale i świetną wystawę „Razem dla przemysłu. Oblicza dąbrowskich zakładów w fotografii i designie”. Wystawa na pewno będzie czynna przez całe wakacje.