Hanysy i gorole, łączcie się w uśmiechu
W wielotysięcznym zbiorze śląskich pieśniczek nie mało jest poświęconych górnikom. Obraz „syna podziemnych, czarnych światów" bywa w nich różny. Najczęściej sielsko-anielski i pełen estymy. Ale jest też passus przestrzegający dziewczynę przed zamążpójściem za górnika, „bo to pieron dziki". Dziewczyna nie posłuchała dobrej rady, za co spotkała ją kara i „na drugi dzień po weselu helmiskiem dostała". No nie jest to, przyznają Państwo, pochlebny wizerunek górnika.