Hanysy i gorole łączcie się w uśmiechu!

fot: Maciej Dorosiński

Piszcie: ecik.gornicza@gmail.com

fot: Maciej Dorosiński

CZASEM CZŁOWIEK MUSI, BO GO CO UDUSI...
Zenon S., bezrobotny mieszkaniec miejscowości X, 23-latek z wykształceniem, które można określić jako bardzo skromne, żył, jak się dało i z czego się dało. Pewnego dnia, zaraz po przebudzeniu, poczuł, że musi się odprężyć. Musi, choćby nie wiem co, bo inaczej albo zwariuje, albo go rozerwie! W żyłach miał jeszcze resztki piwa z poprzedniego dnia, ale zanim uzupełni je świeżą dawką (piwo z rana lepsze niż śmietana), musi zażyć relaksu. Najlepszym sposobem - skonstatował Zenon S. - będzie komuś spuścić łomot. Tylko komu? - zastanawiał się Zenon S. gorączkowo, bo czuł się coraz bardziej przypilony. I w tym stanie umysłu wyszedł na miasto, a właściwie to na wieś, bo X jest ni to wsią, ni to podmiejskim osiedlem jednorodzinnych domów. Zenon S. szedł zatem główną ulicą, rozglądał się i gorączkowo myślał: "No, komu by tu???". I tak bezwiednie nogi same zaniosły go do urzędu gminy. Gdy zorientował się, gdzie jest, natychmiast doznał olśnienia: "No, przecież urząd ma służyć obywatelowi! Ma mu być pomocny w ciężkich chwilach! Ma załatwiać obywatelowi różne trudne sprawy! A ja, Zenon S., właśnie ciężkie chwile przeżywam i mam trudną sprawę do załatwienia, no to niech mi urząd usłuży!". Tak myśląc, Zenon S. z impetem wpadł do kierownika Wydziału Geodezji i spuścił mu ostry łomot, ale nie poczuł się wystarczająco odprężony, więc odwiedził jeszcze gabinet wójta. Nie wiadomo, czy w tym gabinecie osiągnął zadowalający stan umysłu, bowiem relaksowanie się przerwała mu interwencja policji. Być może w tym momencie był już wystarczająco odprężony. W każdym razie klarownie wytłumaczył motywy swojego postępowania, że to był imperatyw, że po prostu musiał komuś wpie... przyć, a nie chciał pobić żadnej kobiety.

Nie wiem, czy ów przejaw niewątpliwego dżentelmeństwa znalazł zrozumienie i uznanie w oczach stróżów prawa. Wszystkie opisane przeze mnie fakty miały jednak naprawdę miejsce, nie tak dawno w jednej z miejscowości województwa śląskiego. Szczególnie ujęło mnie to, że sprawca, mimo trudnej sytuacji psychologicznej, nie chciał pobić kobiety, co dowodzi, że nawet skromny, niewykształcony człowiek, może przestrzegać zasad savoir vivre'u. Inaczej postąpił pewien instruktor nauki jazdy z Częstochowy. On także od rana czuł potrzebę relaksu. Napięcie narastało u niego całymi dniami i nie mogło znaleźć żadnego ujścia. A tu jeszcze trafiła się kursantka: młoda i atrakcyjna. No to nic dziwnego, że instruktor nie wytrzymał i zrelaksował się. Czy to jego wina, że on musiał, a ona sama się prosiła? Więc co tu mówić o gwałcie? Relaks utrudzonego człowieka i tyle. No i brak zrozumienia ze strony drugiego człowieka. Przecież kursantka mogła zrozumieć, powinna zrozumieć stan umysłu i potrzeby instruktora. To takie ludzkie.

Rozumiał to pewien drużynowy w podczęstochowskiej miejscowości, który prowadził drużynę żeńską. Harcerki były już w wieku "sprawnym", jak to określano w dawnych wiekach, zatem drużynowy postanowił je wszechstronnie wprowadzać w dorosłe życie. Przecież obowiązkiem drużynowego jest uczyć, wychowywać, pomagać, a obowiązkiem każdego harcerza i harcerki jest uczyć się, być posłusznym i także pomagać innym w potrzebie. A drużynowy bywał w potrzebie. Jako że - jak stwierdzono - miał wysoki autorytet i poważanie, więc nic dziwnego, że harcerki podporządkowywały się jego metodzie pedagogicznej. Niestety, nie znalazła ona zrozumienia w oczach rodziców, przełożonych i organów ścigania. I drużynowy już nie wychowuje kolejnych pokoleń. Choć miał wysoki autorytet - jak stwierdzono...

Kiedy tak tu i ówdzie zaznajamiam się ze zdarzeniami jak te opisane, to popadam w czarną rozpacz! Bo boję się, że satyrycy i inni zawodowi rozśmieszacze - tacy jak ja już wkrótce będą całkiem zbędni.
Jurek Ciurlok "Ecik"

HANYSY I GOROLE, ŁĄCZCIE SIĘ W UŚMIECHU!


BOJTLIK Z FRASZKAMI
Stanisław Jerzy Lec
Pocieszające

Od pewnego wieku
Wierzę
W zwierzę
W człowieku.
I od wtedy wziął optymizm we mnie górę:
Wierzę w (zwierzęcia) tresurę.

Z NAUKOWEGO PÓNKTU WIDZENIA
Nie bardzo wiadomo, skąd się wzięło u ludzi upodobanie do dzielenia wszystkiego. Ludzie dzielą się wiedzą i doświadczeniem, dzielą ze sobą szczęście i nieszczęścia, dzielą się na takich i owakich, dzielą przez zero - choć nie powinni, najmniej chętnie dzielą pieniądze tzn. niechętnie swoje, natomiast cudze - bardzo chętnie, dzielą też włos - na czworo najczęściej. Natomiast zrezygnowali z dzielenia na czworo zapałki. Okazało się bowiem, że użyteczna jest jedynie część z główką.

ZAGADKI
Co to jest porno?
Naga prawda...

W którym miesiącu mamy najmniej roboty?
W lutym - bo jest najkrótszy...

PRZERWA NA REKLAMĘ
Sprzedam podręczniki, czyli pośledniejszy gatunek ręczników. Choć hierarchicznie znajdują się one pod ręcznikami, to mogą je całkiem nieźle zastąpić.

Śnieg zeszłoroczny w ilościach hurtowych i piąte koła do wozu detalicznie dostarczamy do klienta.

Szalejące ceny leczę domowo i klinicznie. Posiadam umowę NFZ.

Wywołuję duchy przeszłości i widma przyszłości. Nie biorę odpowiedzialności za skutki. Zgłoszenia pod: "polityka historyczna".

Cucę omdlałych. Ze względu na dużą ilość zgłoszeń po ostatnich wyborach terminy realizacji wydłużyły się do dwóch tygodni od zgłoszenia. Do mojego przybycia omdlałych proszę przechowywać w zimnym miejscu.

Z TASZY LISTONOSZA
Mówiły jaskółki
W pewnej firmie odbywało się zebranie wspólników. Był wieczór. Zebranie odbywało się na pierwszym piętrze siedziby firmy w gabinecie prezesa. Już miało się rozpocząć, gdy jeden z uczestników zauważył:
- Oj, panowie! My tu, na górze, a na dole nie ma nikogo. Czy ktoś zamknął drzwi? Przecież mogą nas okraść...
- A któż by to mógł zrobić? - zauważył inny wspólnik. - Przecież wszyscy jesteśmy tutaj...

Siła reklamy
Dwóch biznesmenów dyskutowało o skuteczności reklamy. Jeden był niezwykle sceptyczny. Drugi przekonywał go, że nie ma racji:
- Dostarczę panu - powiadał - ostatecznego i niepodważalnego argumentu, który musi pana przekonać do korzystania z dobrodziejstw reklamy. Przecież nawet w naturze ona występuje! Jada pan jajka?
- Oczywiście.
- Jakie?
- No, zwyczajne: kurze...
- A wie pan, że kura gdacze po zniesieniu jajka?
- No, wiem... Nawet słyszałem kiedyś...
- A czy słyszał pan, że kaczka kwacze po zniesieniu jajka?
- No, zdaje się, że nie...
- Bo faktycznie nie kwacze. Toteż wszyscy kupują jaja kurze, a nie kacze...

Muzyka łagodzi obyczaje
Pewien robiący karierę menedżer w dużej korporacji zorganizował w swojej rezydencji raut dla kierownictwa i kolegów wraz z małżonkami. Większość się nie znała. Żona gospodarza, miłośniczka śpiewu operowego, postanowiła uświetnić przyjęcie kilkoma ariami we własnym wykonaniu. Mąż był wniebowzięty. Podczas kolejnej arii zapytał jednego z prezesów firmy, obok którego akurat się znalazł:
- Prawda, że pięknie śpiewa?
- Co proszę? - nie dosłyszał gość.
- Pytam, jak się panu podoba?
- Niech pan chwilę poczeka. Porozmawiamy za chwilę, jak to babsko przestanie się drzeć, bo nic nie słyszę...

MYŚLI WIELKICH, MĄDRYCH, NIE ZAWSZE ZNANYCH...
Trzeba wiedzieć, jak łysego pod włos brać...

Pyrsk!!!

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Moc Dętych 2026 - dali czadu i w Sztolni Luiza zrobiło się jeszcze goręcej

36 stopni w cieniu? Dla górniczych orkiestr dętych to żadna przeszkoda! Miniony weekend w Strefie Carnall Sztolni Królowa Luiza był jeszcze gorętszy niż pogoda za oknem. Śląsk udowodnił, że ma potężną, muzyczną Moc Dętych 2026 - Współczesne brzmienie Orkiestr Górniczych.

Trwają przygotowania do premiery spektaklu „Huta”

Trwają przygotowania do premiery spektaklu „Huta” (tytuł roboczy). Teatr Zagłębia i Pałac Kultury Zagłębia rozpoczynają wspólną pracę nad koprodukcją z okazji 110-lecia Dąbrowy Górniczej.

Kolejna atrakcja na rewitalizowanych terenach po kopalni Saturn

Do odwiedzenia Galerii Sztuki Współczesnej Elektrownia w Czeladzi zachęca szczególna rzeźba. To ćwicząca na linie gimnastyczka z szarfą, której autorem jest Jerzy Kędziora, twórca rzeźb wiszących.

Kopalnia Wegla Kamiennego Andaluzja 1579260 Fotopolska Eu

Andaluzja ze Śląska – historia kopalni, o której pamiętają w Piekarach Śląskich

Nazwa Andaluzja na świecie kojarzy się oczywiście z regionem w Hiszpanii, słynącym z gorącego klimatu, piaszczystych plaż oraz fascynującego dziedzictwa kulturowego łączącego wpływy europejskie i arabskie. Z kolei dla mieszkańców Piekar Śląskich (i okolicznych miejscowości) Andaluzja to kopalnia, w której przez ponad 100 lat fedrowano węgiel. „Anda” – jak nazywali ją miejscowi – była jednym z filarów lokalnego przemysłu, a jej historia zakończyła się w 2014 r., kiedy wyburzoną wieżę wyciągową ostatniego i zarazem najstarszego szybu