Szymkiewicz: Górnictwo wciąż uczy pokory

Szymkiewicz andrzej pkw arc

fot: ARC

fot: ARC

Rozmowa z Andrzejem Szymkiewiczem, prezesem zarządu  Południowego Koncernu Węglowego SA

Czy tegoroczna Barbórka będzie przebiegała w PKW w zwarzonych nastrojach?

Myślę, że nie będą one złe. Spodziewamy się w tym roku dodatniego wyniku finansowego. Jego poziom powinien być satysfakcjonujący, ale byłby jeszcze lepszy, gdyby nie mniejsza od zaplanowanej – o kilkaset tysięcy ton – produkcja węgla handlowego w Zakładzie Górniczym „Sobieski”. Przyczyny tej sytuacji to działanie natury, na które nie mieliśmy wpływu. Do końca roku pozostało za mało dni, by móc odrobić taką ilość „utraconego” węgla i zrekompensować uszczerbek w przychodach. Poza tym zdolności produkcyjne ogniw technologicznych mają ograniczone możliwości zwiększenia produkcji węgla w tym okresie. Na uwagę natomiast zasługuje Zakład Górniczy „Janina”. Już drugi rok z rzędu kopalnia ta uzyskuje dodatni wynik, co potwierdza, że jej restrukturyzacja przebiega w dobrym kierunku.

Co spowodowało wydobywczy dołek w „Sobieskim”?

Bezpośrednią przyczyną niższej od zakładanej produkcji były uwarunkowania geologiczno-górnicze w jednej ze ścian zakładu. Występujący – mniej więcej w połowie wybiegu ściany – uskok na przeszło 5 miesięcy wstrzymał proces wydobywczy. Na szczęście front ścianowy jest już poza jego zasięgiem, tym niemniej po tak długim postoju musi nastąpić realizacja przedsięwzięć techniczno-organizacyjnych zmierzających do osiągnięcia pełnej zdolności produkcyjnej ściany. Szacujemy, że jest to kwestia 2–3 tygodni. Jest to ważna dla zakładu, 300-metrowa ściana, prowadzona na pełną, 4-metrową miąższość pokładu. W połączeniu z nowoczesnym, wysokowydajnym kompleksem ścianowym daje wydobycie węgla rzędu średnio 5–6 tys. ton na dobę. W szczytowych okresach zdolność produkcyjna tej ściany dochodziła do 8–9 tys. ton na dobę. Biorąc pod uwagę liczbę dni roboczych w miesiącu oraz okres wstrzymania wydobycia, skala deficytu produkcji sięgnęła więc wspomnianych kilkuset tysięcy ton. Oczywiście, ten ubytek w pewnym stopniu przełoży się na wynik koncernu. Nie będzie to jednak skala, którą mogłaby wynikać wprost z niższego wydobycia. Spółka zareagowała wdrożeniem odpowiednich przedsięwzięć techniczno-organizacyjnych: programem oszczędnościowym, zwiększeniem zmianowości na innych ścianach, itp. Lepsze od założonych wydajności uzyskała „Janina”.

Przechodzenie uskoków należy, wydawałoby się, do rutynowych elementów praktyki i sztuki górniczej. W czym w przypadku ściany, w której on wystąpił, tkwiła nadzwyczajna trudność?

Rzeczywiście, złoże kopalń wchodzących w skład spółki jest bardzo skomplikowane pod względem geologicznym. Nasze mapy górnicze są wręcz upstrzone kolorem czerwonym, oznaczającym rozbudowaną siatkę uskoków. Ich przejeżdżanie – tak wyrobiskami korytarzowymi, jak i eksploatacyjnymi – nie jest więc niczym specjalnie nowym. Uskok w sąsiedniej ścianie nie stwarzał szczególnych problemów w sensie techniki i tempa jego pokonywania. Zajęło nam to wówczas mniej więcej dwa tygodnie. Ten sam uskok w polu obecnej ściany nie był więc jakimkolwiek zaskoczeniem. Wiedzieliśmy, że tam będzie, toteż odpowiednio wcześniej podjęliśmy specjalne zabiegi techniczno-technologiczne, które miały maksymalnie zabezpieczyć pracę ściany w strefie nieciągłości.

Zawiodły?

Tym razem nasze dotychczasowe doświadczenia oraz wszelkie dostępne i znane nam techniki górnicze nie wystarczyły. W tym przypadku nie dało się wszystkiego precyzyjnie przewidzieć. Niekorzystne, prawie równoległe usytuowanie strefy uskokowej w stosunku do frontu ściany powodowało liczne obwały skał stropowych do przestrzeni roboczej ściany. Ponadto kumulacja ciśnienia eksploatacyjnego powodowała naruszenie ciągłości poszczególnych warstw górotworu, co jeszcze bardziej utrudniało jakiekolwiek ruchy umaszynowienia w ścianie. Dla opanowania sytuacji sięgnięto po nowoczesne kleje oraz specjalistyczne zabezpieczające środki chemiczne. W powiązaniu z tonami drewna i stali dążono do scalenia naruszonego górotworu tak, aby można było opuścić frontem ściany strefę zagrożenia. Roboty były prowadzone w szczególnych warunkach, z ogromnym naciskiem na bezpieczeństwo. W całym okresie prace prowadzono pod nadzorem osób kierownictwa i wyższego dozoru. Niestety, sytuacja w której znalazła się ściana, wykluczała możliwość wyzbrojenia wyposażenia i zabudowania go poza strefą uskoku – w nowej przecince ścianowej. Efektem ubocznym działań zabezpieczających były dodatkowe ilości skały płonnej, pochodzącej z opadu stropu, które należało odpowiednio zagospodarować. Wszystko to musiało, niestety, trwać. Cóż, górnictwo wciąż uczy pokory.

Czy na problem nie można jednak spojrzeć i tak, że „Sobieski” stał się zakładnikiem nadmiernego przywiązania do koncentracji wydobycia i braku frontów rezerwowych?

W obu zakładach mamy średnio 5-6 ścian, czyli po dwie fedrujące plus po jednej w fazie przezbrajania. Koncentracja wydobycia ma ten walor, że umożliwia racjonalne wydobycie po sensownych kosztach. Owszem, brak ściany rezerwowej niesie określone skutki w okolicznościach, które zaistniały w „Sobieskim”. Proszę jednak pamiętać, że utrzymywanie frontu rezerwowego z pełnym wyposażeniem łączy się z zaangażowaniem i praktycznie „zamrożeniem” mniej więcej 100 mln złotych. W strategii zakładającej rozwój i wzrost wartości spółki tworzenie rezerwowej, uzbrojonej ściany byłoby nieuzasadnione ekonomicznie. Trudno by jej było konkurować na trudnym rynku węglowym. Nasza strategia to posiadanie rezerwowego frontu w postaci wyciętej, przygotowanej do uzbrojenia ściany oraz utrzymywanie odpowiedniego stanu wyprzedzenia frontu ścianowego robotami przygotowawczymi. Ma to na celu zachowanie ciągłości produkcji na założonym poziomie oraz bycie gotowym na ewentualne przeszkody produkcyjne.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

1725970113 krzysztofgawkowski kprm

Gawkowski: Polska i Europa muszą budować sojusz na rzecz powstania "europejskiego Starlinka"

Sytuacja związana z ograniczeniem działania Starlinków w Ukrainie wraca do normy; przywrócono już łączność wojskową - poinformował w czwartek wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.

Balczun: Local content ma być motorem napędowym dla polskich firm

Local content ma być motorem napędowym dla polskich firm - powiedział w czwartek minister aktywów państwowych Wojciech Balczun. Poinformował też, że powołał zespół, który ma wspierać udział krajowych firm w kluczowych przetargach poprzez wypracowanie odpowiednich instrumentów finansowych.

Zużycie prądu wzrosło o 1,71 proc. rok do roku we wrześniu. Ponad połowa z węgla

Zużycie energii elektrycznej w Polsce wzrosło o 1,71 proc. rdr do 13,36 TWh we wrześniu, a w okresie styczeń-wrzesień o 3,8 proc. do 127,2 TWh - podały w czwartek Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE). "Porównując okres styczeń-wrzesień 2025 z analogicznym okresem tego roku widać istotny wzrost produkcji energii (+6,4 proc.) oraz zużycia (+3,8 proc.). Za blisko 30 proc. produkcji odpowiadały źródła odnawialne" - podano w informacji.

UE ściągnie kluczowe surowce z Wietnamu? Ma to być alternatywą dla Chin

Unia Europejska zabiega o pozyskanie większej ilości kluczowych minerałów z Wietnamu, by zmniejszyć zależność od Chin - informuje Reuters.