Szkaciorze ze Śląska chcą podbić RPA!

W najbliższą sobotę rozpoczynają się w Kapsztadzie XVII Mistrzostwa Świata w Skacie. Na Mundialu w RPA zabrakło co prawda polskich piłkarzy, ale nie zabraknie tam naszych szkaciorzy, którzy celują w medale.

 

Przypomnijmy, że 2 lata temu mistrzostwa świata odbywały się w Calpe (Hiszpania) i złoty medal wywalczył Adam Kołodziejczyk z OSP „Lędziny”.Teraz do RPA poleciał jego brat Krzysztof, który jest sztygarem w kopalni „Ziemowit”. Kolejny górnik w reprezentacji Polski, która od poniedziałku przebywa w Kapsztadzie,  to aktualny mistrz kraju Zbigniew Kosiec. Reprezentuje on barwy Górnika Boguszowice. – W sumie do RPA poleciało około 50 zawodników z całej Polski – wylicza Łucjan Cebula, honorowy prezes PZSkata.


– Jeśli chodzi o nasze cele sportowe to liczymy na medal w konkurencji drużynowej. Ostatnio zdobywaliśmy brązowe krążki, ale teraz chcemy czegoś więcej. Tym bardziej, że dwa lata temu Adam Kołodziejczyk został mistrzem świata. Polska drużyna, w której przeważają ludzie ze Śląska, będzie się liczyć w RPA – uważa prezes Cebula, na co dzień sternik klubu ASY Żory.


Dodajmy, że nasza ekipa byłaby jeszcze liczniejsza, gdyby nie bardzo drogie opłaty startowe. Najtańszy pakiet startowy kosztuje 440 funtów brytyjskich, zaś najdroższy aż 1240. Ale też nagrody finansowe robią wrażenie.


Najlepszy skacista zgarnie 4000 funtów, zaś najlepsza drużyna – 1800. Przy zielonym stole w Kapsztadzie zapowiada się ostra licytacja!
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.