Szef górniczej Solidarności uważa, że sytuacja zaczyna przypominać tę sprzed pięciu lat
fot: Bartłomiej Szopa/ARC
- Unia Europejska chce być prymusem w ograniczaniu emisji dwutlenku węgla, mimo że w skali globalnej emituje jedynie 9 proc. tego gazu - przypomina Bogusław Hutek
fot: Bartłomiej Szopa/ARC
- Jesteśmy pełni obaw o przyszłość Polskiej Grupy Górniczej. Pełne zwały przy kopalniach, pełne zwały w energetyce – to zaczyna przypominać 2015 rok – mówi przewodniczący górniczej Solidarności, a zarazem szef „S” w PGG cytowany w publikacji „Rosną zwały węgla. Podobnie było pięć lat temu”, zamieszczonej na stronie solidarnosckatowice.pl
Związkowiec podkreśla, że nie można dopuścić do sytuacji, w której znowu załogi kopalń będą odpowiadać za złe decyzje rządzących i złe decyzje zarządzających spółkami.
Bogusław Hutek poinformował, że obecnie zwały w PGG przekraczają 2,5 mln t.
– 580 tys. t to jest węgiel w depozycie, czyli zakontraktowany i już zapłacony, a 1,1 mln t to węgiel nieodebrany, a zakontraktowany w 2019 r przez polską energetykę, w szczególności przez Polską Grupę Energetyczną – wylicza przewodniczący, który przestrzega, że powodu nadmiernego importu węgla polskie spółki górnicze mogą „wpaść w potężne tarapaty”.
Szef górniczej Solidarności przypomina, że sprawą zainteresował się wiceminister aktywów państwowych Adam Gawęda. - Mówi się o tzw. centralnym magazynie węgla energetycznego, ale to jest działanie doraźne – uważa Bogusław Hutek.
Jego zdaniem kwestii importu węgla powinny się przyjrzeć odpowiednie instytucje państwowe.
– Mamy do czynienia z jakimś absurdem, że importuje się węgiel, podczas gdy nasz krajowy leży na zwałach – podkreśla.
Więcej: solidarnosckatowice.pl.