Szef firmy Mard: Nie polecałem pracować mimo przekroczonych stężeń metanu

Sad pap 11366

fot: PAP

Sąd Okręgowy w Gliwicach nie usłyszał w piątek przyznania się do winy, oskarżeni pracownicy firmy „Mard” i jej szef nie poczuwali się do odpowiedzialności karnej za śmierć 23 górników

fot: PAP

Szef firmy Mard Marian D., który odpowiada przed sądem w związku z katastrofą w \"Halembie\", stanowczo zaprzecza, by polecał podwładnym pracę w tej kopalni mimo przekroczonych stężeń metanu. - Moja firma też jest ofiarą tej katastrofy, straciłem 15 wspaniałych pracowników - mówił.

Przed Sądem Okręgowym w Gliwicach wyjaśniana składają w piątek kolejni oskarżeni w sprawie tragedii, do której doszło w \"Halembie\" w listopadzie 2006 r. Podczas likwidowania ściany wydobywczej 1030 m pod ziemią w wybuchu metanu i pyłu węglowego zginęło 23 górników. 15 nich było pracownikami firmy Mard.

Marian D. powiedział przed sądem, że padł ofiarą pomówienia jednego z byłych pracowników jego firmy i tylko przez niego zasiadł na ławie oskarżonych.

- Nie wydawałem polecenia kontynuowania prac mimo przekroczonych stężeń metanu - oświadczył szef Mardu.

Przyznał, że był informowany o pojedynczych przypadkach przekroczenia stężeń metanu i automatycznego odcięcia zasilana z tego powodu. Podkreślił jednak, że z przekazanych mu informacji wynikało, że w każdym z tych przypadków załoga była wycofywana z zagrożonego rejonu.

D. mówił, że świadek B., który złożył obciążające go zeznania, jako osoba dozoru powinien w sytuacjach zagrożenia podjąć działania, których jednak zaniechał. Powinien był też przerwy w pracy odnotować w książce raportowej, w taki sposób firma mogła uniknąć kar umownych w razie opóźnienia prac likwidacyjnych - tłumaczył Marian D.

Przekonywał, że zmuszanie pracowników do pracy w niebezpiecznych warunkach nie było w interesie jego firmy.
- Głęboko ubolewam, że w katastrofie zginęło 15 moich wspaniałych pracowników (...) Moja firma jest też ofiarą katastrofy - zakończył oskarżony.

Do winy nie przyznają się także przesłuchani w piątek podwładni Mariana D. Sztygar oddziałowy z Mardu Julian L. także zarzucił świadkowi B. pomówienie i wyraził współczucie rodzinom ofiar. Jak mówił, mógł być jedną z nich. Podobnie jak Marian D. odmówił odpowiedzi na pytania stron. Sztygar zmianowy z Mardu Bogdan M. także nie przyznaje się do zarzutów i również wyraził ubolewanie.

Prokuratura Okręgowa w Gliwicach zamknęła śledztwo w tej sprawie w czerwcu ubiegłego roku. Aktem oskarżenia objętych zostało 27 osób, dziewięć z nich wniosło o możliwość dobrowolnego poddania się karze. Ich sprawy sąd wyłączył do odrębnego rozpoznania, wyrok ma zapaść 5 lutego. Później z głównego procesu został wyłączony także Andrzej S., który leczy się po wypadku. Na ławie oskarżonych zasiada więc obecnie 17 osób.

Jak ustaliły prokuratura i nadzór górniczy, kierujący kopalnią przyzwalali w niej na łamanie przepisów i zasad sztuki górniczej. Najpoważniejsze zarzuty ciążą na głównym inżynierze wentylacji kopalni i kierowniku jej działu wentylacji Marku Z. Odpowiada on m.in. za sprowadzenie katastrofy, w której zginęli górnicy. Według prokuratury, wiedział o niebezpieczeństwach w rejonie likwidowanej ściany, m.in. zagrożeniu wybuchem, a mimo to nie doprowadził do przerwania prac. Tolerował też brak profilaktyki przeciw zagrożeniom.

Były dyrektor \"Halemby\" Kazimierz D. jest oskarżony o sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia górników, co skutkowało śmiercią 23 osób. Z ustaleń śledztw wynika, że wiedział o przekroczonych dopuszczalnych stężeniach metanu w kopalni, tolerował też brak profilaktyki w zakresie zwalczania zagrożenia wybuchem pyłu węglowego i zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa. Mimo to zlekceważył alarmujące dane i nie nakazał przerwania prac, skutkiem czego była śmierć górników.

Zarzuty stawiane pozostałym oskarżonym dotyczą m.in. sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy, narażenia górników na utratę życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu oraz niedopełnienia przepisów bezpieczeństwa i fałszowania dokumentów. O te przestępstwa podejrzani są zarównopracownicy \"Halemby\", jak i firmy Mard.





MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Do portu dotarły pierwsze fundamenty morskiej farmy wiatrowej BC-Wind

Pierwsze monopale, czyli fundamenty morskiej farmy wiatrowej BC-Wind dotarły do portu w Świnoujściu - poinformowała spółka Ocean Winds, która realizuje inwestycję. To początek przygotowań logistycznych do instalacji fundamentów na Bałtyku.

To naprawdę się dzieje! Cena gazu osiąga 100 euro, pierwszy raz od 2022 r., a przed nami zima

Cena gazu ziemnego w Europie osiągnęła w środę poziom 100 euro za megawatogodzinę, po raz pierwszy od prawie czterech lat, co podsyca obawy przed nawrotem kryzysu energetycznego w momencie, gdy region wkracza w okres szczytowego zapotrzebowania.

386 mln zł na rozwój zbrojeniówki na Śląsku. PGZ buduje nowe fabryki w Raciborzu i Gliwicach

Ogłoszono wsparcie inwestycji trzech spółek Polskiej Grupy Zbrojeniowej – JELCZ, ROSOMAK oraz ZM „Bumar-Łabędy” – o łącznej wartości do 386 mln zł. Środki, pozostawione dzięki mechanizmowi zwolnienia z podatku CIT, mają zostać przeznaczone na rozwój zdolności produkcyjnych, nowoczesne technologie, modernizację infrastruktury i tworzenie miejsc pracy na Śląsku – informują w PGZ.

ARP przeznaczy ponad 12 mln zł na modernizację hoteli NAT w Kołobrzegu i Piwnicznej-Zdroju

Agencja Rozwoju Przemysłu S.A. podpisała z Nadwiślańską Agencją Turystyczną Sp. z o.o. umowy pożyczek o łącznej wartości ponad 12 mln zł. Finansowanie zostanie przeznaczone na modernizację dwóch hoteli spółki: Hotelu NAT*** w Kołobrzegu oraz Hotelu NAT*** w Piwnicznej-Zdroju - informują w ARP.