Szef BCC stanął na czele Stowarzyszenia Euro-Atlantyckiego

Marek Goliszewski, prezes BCC, został wybrany prezesem Stowarzyszenia Euro-Atlantyckiego. Celem akredytowanej przy NATO organizacji jest umacnianie więzi transatlantyckich, analizowanie stanu i przedstawianie propozycji dotyczących miejsca Polski w NATO, jej obronności i polityki  zagranicznej.

- Jedną z podstawowych gwarancji bezpieczeństwa militarnego państwa jest siła jego gospodarki. Stąd mój wybór – powiedział Goliszewski.
 

SEA powstało w 1994 r. i odegrało znaczącą rolę lobbingową na świecie w przyjęciu Polski do NATO. W roku ubiegłym politykę obronną konsultował w SEA minister Bogdan Klich, a politykę zagraniczną minister Radosław Sikorski. Stowarzyszenie współorganizowało też warszawskie Forum Transatlantyckie w którym wziął udział Sekretarz Generalny NATO Jaap de Hoop Scheffer.
 

Jak poinformowało portal nettg.pl biuro BCC w Warszawie, członkowie organizacji podejmują tematy szczególnie ważne i często kontrowersyjne typu: czy Polsce potrzebna jest Tarcza Antyrakietowa; czy Rosja zagraża Polsce; czy NATO jest w stanie obronić nasz kraj?
W planach na najbliższy okres widnieją takie zagadnienia jak groźba terroryzmu w Polsce, zarządzanie w sytuacjach kryzysowych i polski przemysł obronny.
 

Wśród członków Stowarzyszenia są m.in.:Władysław Bartoszewski, Bogdan Borusewicz, Bronisław Komorowski, Tadeusz Mazowiecki, Janusz Onyszkiewicz, Longin Pastusiak i Hanna Suchocka.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.