Szczyrk: przebudowa kolejki na Skrzyczne

fot: Andrzej Bęben/ARC

Kolej linowa na Skrzyczne, najwyższy szczyt w Beskidzie Śląskim, powstała pod koniec lat 50. ub. wieku i została zmodernizowana na początku lat 90.

fot: Andrzej Bęben/ARC

Centralny Ośrodek Sportu w Szczyrku przebuduje dolny odcinek kolei linowej na Skrzyczne w Beskidach. Czteroosobowa kanapa zastąpi przestarzały wyciąg. Prace rozpoczną się latem i potrwają rok. COS zapewnił jednak, że zimą kolej będzie wywoziła narciarzy.

Dyrektor Ośrodka Grzegorz Kotowicz powiedział w środę (13 lipca) PAP, że w pierwszych dniach sierpnia przetarg wyłoni wykonawcę inwestycji. Jeszcze latem mają się rozpocząć prace ziemne, które ustaną zimą, by kolej mogła wywozić narciarzy. Prace zostaną wznowione wiosną. Stary wyciąg zostanie wówczas zdemontowany, a zastąpi go nowy, z czteroosobową kanapą oraz chodnikiem rozbiegowym na dolnej stacji.

= Dążymy do tego, aby ośrodek Skrzyczne był w pełni nowoczesny i komfortowy. To bardzo ważne i wyczekiwane zadanie - powiedział Grzegorz Kotowicz.

Kolej linowa na Skrzyczne składa się z dwóch odcinków: dolnego - liczącego 1,6 tys. m. ze Szczyrku do Jaworzyny, a także górnego - z Jaworzyny na szczyt, o długości blisko 1,2 tys. m.

Trzy lata temu COS kosztem ok. 20 mln zł przebudował górną część. Z braku funduszy nie zrobiono tego z odcinkiem dolnym. Dolny odcinek po przebudowie będzie miał przepustowość identyczną jak górny - 2,4 tys. osób na godz.

Kolej linowa na Skrzyczne, najwyższy szczyt w Beskidzie Śląskim, powstała pod koniec lat 50. ub. wieku i została zmodernizowana na początku lat 90. Góra jest miejscem chętnie uczęszczanym przez turystów, a także narciarzy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.

Osoby między 18 a 20 rokiem życia zadłużone na niemal 100 mln zł

Niemal 100 mln zł to łączna kwota długów ponad 31 tys. osób między 18 a 20 rokiem życia - wynika z danych BIG InfoMonitor. Niemal połowa tej kwoty to zobowiązania pozakredytowe, np. mandaty za jazdę na gapę, czy nieopłacone rachunki za telefon lub internet.