Szczecin: Kolejny wiec przed bramą szczecińskiej stoczni

W czwartek, po raz kolejny przed bramą szczecińskiej stoczni zgromadzili się m.in. byli stoczniowcy, by domagać się wstrzymania sprzedaży jej majątku i wznowienia produkcji statków. We wiecu uczestniczyło ok. 30-40 osób.

Protest zorganizowało Szczecińskie Stowarzyszenie Obrony Stoczni i Przemysłu Okrętowego w Polsce, które zrzesza ok. 1600 udziałowców spółki Porta Holding. Porta Holding upadła w 2002 r., a na jej majątku powstała Stocznia Szczecińska Nowa.

To trzeci już wiec organizowany przed stocznią przez Stowarzyszenie.

Organizatorzy wiecu w apelu skierowanym do ministra skarbu Aleksandra Grada zwrócili się o "wstrzymanie wyprzedaży w drodze przetargów jakichkolwiek składników majątku produkcyjnego, których brak mógłby ograniczyć zdolność stoczni do podjęcia budowy statków". Jednocześnie domagają się, by strona rządowa publicznie przedstawiła dowody potwierdzające prawo własności Skarbu Państwa do wystawionego na sprzedaż majątku stoczni.

Organizatorzy wiecu poinformowali, że zainicjowali powołanie społecznego komitetu wspierającego reaktywowanie stoczni na drodze rewitalizacji Stoczni Szczecińskiej Porta Holding.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.