Sytuacja w dawnej kopalni „Siemianowice” pod kontrolą

Trwa akcja ratownicza w dawnej kopalni „Siemianowice”, gdzie od tygodnia w sposób niekontrolowany gromadzi się woda. W sobotę o 18.20, gdy stwierdzono, że poziom lustra wody podnosi się o 5-6 cm na godzinę, wznowiono akcję ratowniczą. Spółka Restrukturyzacji Kopalń, do której zadań należy prowadzenie odwadniania w tym rejonie i prowadzenie działań polikwidacyjnych, zwróciła się o pomoc do Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego.


- Sytuacja jest pod kontrolą, chociaż poziom wody przyrasta – twierdzi Krzysztof Markowski, dyrektor Centralnego Zakładu Odwadniania Kopalń, należącego do SRK.


Obecnie pod ziemią, w rejonie szybu „Bańgów”, pracują dwa zastępy ratownicze z CSRG, które założyły bazę na poziomie 206 m. Atmosfera w tym miejscu jest czysta, zastępy pracują bez aparatów tlenowych. Stwierdzono, że nie istnieje zagrożenie dla pompowni wody w rejonie Bańgowa. Trwa penetracja wyrobiska na poziomie 321 m w kierunku szybu „Siemianowice III”. W dalszym ciągu nie istnieje zagrożenie dla kopalń czynnych.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.