Sytuacja na rynku światowym wpływa na ceny paliw w Polsce

fot: Andrzej Bęben/ARC

W przyszłym tygodniu nie należy oczekiwać zmian cen paliw na stacjach benzynowych

fot: Andrzej Bęben/ARC

Na ceny paliw na polskich stacjach wpływ ma splot czynników występujących na światowym rynku ropy naftowej. Przede wszystkim zaognienie sytuacji na Bliskim Wschodzie, czy sytuacja w Wenezueli. Do tego dochodzi niekorzystny kurs złotego do dolara - uważają analitycy.

Średnia cena najbardziej popularnej bezyny 95 przekroczyła już magiczną granicę 5 zł za litr, do tej granicy zbliża się również ON.

W rozmowie z PAP dr Jakub Bogucki, analityk rynku paliw e- petrol nie ma wątpliwości: podwyżki, które zobaczyliśmy na krajowym rynku paliw są bezpośrednim pokłosiem sytuacji globalnej, tego co się dzieje na rynku naftowym i walutowym. Podkreśla, że ceny te w porównaniu z początkiem kwietnia wzrosły o dokładnie 35 gr.

Bogucki zwraca uwagę, że cena baryłki ropy Brent, wyjściowej dla rynków europejskich, oscyluje wokół 79 dol za baryłkę.

- Jeszcze z końcem marca płaciliśmy za baryłkę 67 dol. niemal 12 dol., a w październiku 2017 r kosztowała ona ok. 50 dol. Oznacza to, że w nieco więcej niż w pół roku mamy 20 dol. zwyżki - zauważa.

Ekspert podkreśla, że podwyżki na globalnym rynku ropy zaczęły się od porozumienia kartelu OPEC z Rosją zakładąjace ograniczenie produkcji surowca w celu podbicia jego ceny. Zawarte na początku 2017 roku porozumienie ma trwać do końca 2018 roku. Do tego dochodzi wciąż nie rozwiązany konflikt w Syrii, która choć nie jest eksporterem ropy, położona jest na Bliskim Wschodzie.

- Dla światowego rynku ropy, każde zawirowanie w tamtym rejonie powoduje, że inwestorom zapalają się czerwone światła - dodaje.

Jednak ani Bogucki, ani analityczka BM "Reflex" Urszula Cieślak nie mają wąpliwości, że ostatnie, dość gwałtowne podwyżki czarnego złota, są reakcją wprost na decyzję prezydenta USA Donalda Trumpa o zerwaniu zawartego w 2015 r. nuklearnego porozumienia z Iranem.

- To było klasyczne dolanie benzyny do ognia - zauważył Bogucki.

O konsekwencjach, jakie może przynieść decyzja amerykańskiego prezydenta, podjęta zresztą wbrew sojusznikom z UE, pisał niedawno w swym komentarzu główny ekonomista PKN Orlen dr Adam Czyżewski. Jak podkreślił, obecnie owe konsekwencje trudno przewidzieć, poza tym, że najmocniej odczuje je Iran.

"Przed decyzją oczekiwano, że nie będą tak dotkliwe, jak międzynarodowe sankcje z 2012 r., ze względu na prawdopodobny sprzeciw Chin i Rosji oraz brak zgody na zerwanie porozumienia nuklearnego z Iranem ze strony Unii Europejskiej" - napisał Czyżewski. Jak uzupełnił, według szacunków IHS Markit, Iran może stracić 200 tys. baryłek dziennie eksportu ropy w 2018 r. oraz 500 tys. w 2019 r.

"Zagadką jest reakcja samego Iranu, który dzisiaj deklaruje gotowość do kontynuacji porozumienia w zmniejszonym składzie, bez USA, nie wiadomo natomiast, jak zachowa się w dłuższej perspektywie" - zaznaczył główny ekonomista PKN Orlen. Podkreślił przy tym, że "trudność z oceną skutków wynika przede wszystkim z tego, że mamy do czynienia ze wzrostem niepewności, co do dalszego rozwoju sytuacji na Bliskim Wschodzie, a także w relacjach Stanów Zjednoczonych z Europą, Koreą Północną, Rosją i Chinami".

Choć - jak zauważył - po decyzji prezydenta Trumpa cena ropy Brent wzrosła, to w jego przekonaniu - nie oznacza to wyższych cen na dłużej.

"Jeśli nie pojawią się kolejne czynniki podnoszące ryzyko - na rynku ropy działają bowiem mechanizmy samoregulujące, które w horyzoncie kilku kwartałów mają spory potencjał do wygaszania wzrostów cen, wynikających z zakłóceń podaży" - napisał w analizie Czyżewski.

Przypomniał przy tym, że popyt na ropę rośnie obecnie w tempie ok. 2 mln baryłek dziennie, a do wzrostu tego w dużej mierze przyczynił się długi okres niskich cen surowca.

"Jeśli, jak to ma miejsce obecnie, powodem wzrostu cen ropy są napięcia geopolityczne o zasięgu globalnym, taka sytuacja wpływa bezpośrednio na osłabienie koniunktury globalnej i w rezultacie ogranicza przyszły popyt na ropę" - wskazał Czyżewski.

Dodał zarazem, że ryzyka geopolityczne pojawiają się w zaawansowanej fazie globalnego cyklu koniunkturalnego, trwającego już 9 lat, i nakładają się na rozpoczęty cykl podwyżek stóp procentowych na świecie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Tusk: Realizacja parku technologicznego z Tajwanem oznacza miliardy dolarów inwestycji

Realizacja wspólnie z Tajwanem projektu wielkiego parku technologicznego w Miękini na Dolnym Śląsku oznacza miliardy dolarów inwestycji i tysiące miejsc pracy - zapowiedział premier Donald Tusk przed wtorkowym posiedzeniem rządu.

Wzrost wynagrodzeń powinien utrzymać się blisko 6 proc.

W kolejnych miesiącach średnioroczny wzrost wynagrodzeń powinien utrzymać się blisko 6 proc. - ocenili analitycy PKO BP w komentarzu do poniedziałkowych danych GUS o wynagrodzeniu i zatrudnieniu w maju. Dodali, że informacje te są dla Rady Polityki Pieniężnej "korzystnym zestawem danych".

Polska drugim w UE producentem truskawek

Polska, po Hiszpanii, jest największym producentem truskawek w UE. Należą one do ulubionych owoców Polaków, są też chętnie kupowane przez odbiorców zagranicznych. W latach 2016-2025 eksportowano od 45 - 70 proc. krajowej produkcji truskawek - poinformował PAP Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa.

Polska gospodarka rośnie, mimo pogorszenia sytuacji zewnętrznej

Piątkowe dane o produkcji przemysłowej wpisują się w obraz "kuloodpornej gospodarki", która rośnie, mimo pogorszenia sytuacji zewnętrznej - uważają analitycy PKO Banku Polskiego. Ich zdaniem dane sugerują, że konflikt na Bliskim Wschodzie nie wywołał istotnego spadku aktywności w sektorze.