System elektroenergetyczny jest bezpieczny pomimo powodzi

fot: Krystian Krawczyk

SMR to przyszłość energetyki?

fot: Krystian Krawczyk

Trwające powodzie nie uszkodziły infrastruktury przesyłowej i nie wpływają na bilans systemu elektroenergetycznego. Jednocześnie sytuacja w sieci dystrybucyjnej w południowo-zachodniej Polsce pozostaje trudna - poinformowały w środę Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE).

Przypomniano, że PSE w niedzielę powołały zespół kryzysowy, który na bieżąco monitoruje stan infrastruktury przesyłowej i bezpieczeństwo pracowników spółki. Wykorzystywane są śmigłowce PSE, służące zarówno do oceny wpływu powodzi na infrastrukturę przesyłową, jak i do wspierania służb ratunkowych. Spółka przygotowuje się również do udzielenia pomocy mieszkańcom terenów, które ucierpiały w wyniku powodzi.

W komunikacie podkreślono, że ekstremalne zjawiska pogodowe związane ze zmianami klimatu stają się coraz większym zagrożeniem dla infrastruktury elektroenergetycznej.

PSE uwzględniają to na różnych poziomach działalności operatora systemu przesyłowego. Przy budowie nowej infrastruktury stosowane są rozwiązania, które zapewniają lepszą odporność linii na niesprzyjające i ekstremalne warunki pogodowe. Stacje elektroenergetyczne i słupy linii napowietrznych są projektowane w taki sposób, by ograniczyć wpływ nadzwyczajnych zjawisk na pracę systemu - podała spółka.

Według operatora, kluczowe jest także zapewnienie zdolności do przywrócenia funkcjonowania infrastruktury po awarii. Dodano, że PSE cały czas doskonalą procedury w tym zakresie, prowadzą ćwiczenia i zapewniają dostęp do niezbędnych urządzeń.

PSE to strategiczna spółka w 100 proc. należąca do Skarbu Państwa - operator systemu przesyłowego energii elektrycznej w Polsce. Spółka zarządza siecią przesyłową, w której skład wchodzą umożliwiające przesył energii na duże odległości linie najwyższych napięć 400 kV oraz 220 kV o łącznej długości prawie 16 tys. kilometrów oraz 110 stacji elektroenergetycznych.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W tej katastrofie oficjalnie zginęło 24 górników, ale ofiar mogło być znacznie więcej

Dwadzieścia cztery osoby – to oficjalna liczba ofiar katastrofy, do której doszło 18 lipca 1956 roku w kopalni Boże Dary w katowickich Murckach. Nieoficjalnie mówi się, że ofiar – wybuchu gazów pożarowych i pyłu węglowego może być więcej. W kopalni  pracowali więźniowie polityczni pozbawieni praw publicznych. Ich życia nie wliczano do oficjalnych statystyk.

Kopalnia ludzi z charakterem. Fedrowali w trudnych warunkach, triumfowali w sporcie

Bielszowicka kopalnia przez ponad sto lat była jednym z symboli przemysłowej historii miasta. W czerwcu dokonała swego żywota. Przez dwie dekady towarzyszyliśmy bielszowickim górnikom w ich codziennej pracy. Relacjonowaliśmy sukcesy i porażki. Opisywaliśmy pasje. Dziś wracamy wspomnieniami do tamtych dni.

Biznes w dzielnicy, gdzie właśnie zamknięto kopalnię? W Bielszowicach przekonują, że to ma sens

Likwidacja kopalni wywołała u wielu mieszkańców Bielszowic lęk przed stagnacją i zamieraniem dawnego życia dzielnicy. Szansę w nowej rzeczywistości dostrzegli jednak twórcy kawiarni „U Sąsiadów”.

Sektor ciepłownictwa powrócił do zysków, ale potrzeby inwestycyjne są ogromne

Sektor ciepłownictwa powrócił do zysków, ale potrzeby inwestycyjne są ogromne - poinformował w raporcie Urząd Regulacji Energetyki.