Swój chłopak z familoka

Rozmowa z Henrykiem Kasperczakiem, trenerem piłkarzy Górnika Zabrze, znakomitym przed laty reprezentantem Polski

W zeszłym roku spełniło się Pańskie marzenie. Znalazł Pan pracę w Górniku, zasiadając na ławce trenerskiej. Nowa misja jest jednak wielce ryzykowna, więcej może Pan stracić, niż zyskać.

Kocham Zabrze i Śląsk, tutaj się przecież wychowałem. Jedno, co mnie trochę bolało, to było to, że nigdy w Górniku nie grałem. Ale teraz jestem trenerem tego utytułowanego klubu i postaram się mu pomóc, by zespół utrzymał się w ekstraklasie. Tak utytułowany klub, jakim jest Górnik, zasługuje na grę wśród najlepszych. A co do ryzyka, to ja się go nie boję. Jestem przekonany, że sobie poradzę. Najważniejsze, że jestem znowu w domu, w moim rodzinnym mieście.

W 1965 r. opuścił Pan Zabrze, by powrócić w rodzinne strony dopiero po 43 latach. Czy sentyment do tego miasta i Górnika był decydujący przy podejmowaniu decyzji o podjęciu pracy w zabrzańskim klubie?

Ja nawet nie przypuszczałem, że będę pracował w Górniku. W Zabrzu skończyłem szkołę podstawową, natomiast maturę w Technikum Samochodowym w Gliwicach. Tutaj są moje śląskie korzenie i tutaj w końcu wróciłem. Moja matka nadal mieszka w Zabrzu i, mimo podeszłego wieku, interesuje się losami klubu. Ona również była za tym, bym podjął pracę w Górniku.

Emigrując do Francji zabrał Pan na obczyznę tak mocno kultywowane na Śląsku wartości rodzinne. Co tak naprawdę dała Panu rodzina?

Przede wszystkim poczucie więzi i solidarności. Na rodzinę zawsze mogłem liczyć, zwłaszcza na mamę i tatę. Ja wychowywałem się w zabrzańskim familoku, w naprawdę trudnych warunkach. Ale to był najpiękniejszy okres w moim życiu. Młodym jest się przecież tylko raz. Mój ojciec był geologiem, szukał nowych pokładów węgla, o ile mnie pamięć nie myli, na kopalni „Zabrze”. Miał nawet udział w jakimś rekordzie górniczym. Na ścianie pracował kombajn, który osiągnął rekordowy wynik. Z kolei matka pracowała w Akademii Medycznej jako szefowa zaopatrzenia. Dbała o jedzenie dla studentów i wykładowców uczelni.

W kopalni pracował także Pański brat, o sześć lat młodszy Tadeusz Kasperczak. On również grał w piłkę, jednak kariery nie zrobił i w końcu został górnikiem. Można więc mówić o górniczych korzeniach rodziny Kasperczaków.

Brat grał w Stali Zabrze, a potem był zawodnikiem rezerw Stali Mielec. Być może osiągnąłby znacznie więcej, ale doznał kontuzji zerwania więzadeł krzyżowych. W tamtych czasach taka kontuzja praktycznie eliminowała człowieka z gry. Musiał rzucić piłkę i zajął się pracą zawodową. Pracował pod ziemią w kopalni „Makoszowy”, by doczekać emerytury górniczej.

Pańscy rodzice nie chcieli pokierować swojego syna na górnika? Na Śląsku i poza nim górnicy traktowani byli jak elita.

Nigdy nie myślałem o tym, by zostać górnikiem. Chodziłem do Technikum Samochodowego, ale nic poważniejszego przy aucie nie umiałem zrobić. Dopiero się uczyłem fachu mechanika. Ostatecznie zostałem piłkarzem i moi rodzice byli dumni z tego, że tak się stało. Ja bardzo szanuję wysiłek górników, bo to pracowici i odpowiedzialni ludzie. Zresztą ojciec wiele nam opowiadał o ciężkiej pracy pod ziemią.

Nie został Pan górnikiem dołowym, ani też piłkarzem Górnika. Nie żałuje Pan, że nie dane Panu było zagrać w wielkim wówczas klubie z Zabrza?

Trudno powiedzieć, czy zrobiłbym większą karierę jako piłkarz, gdybym – na przykład – zamiast do Stali Mielec trafił do Górnika. Akurat Stal miała najlepszy okres w historii klubu, zaś Górnik nieco gorszy. Gdy grałem jeszcze w Stali Zabrze, znakomity piłkarz, a później działacz Górnika, Marian Olejnik namawiał mnie, bym przeszedł do nich. Ale nie była to oficjalna propozycja. Ja miałem dwóch kolegów w Zabrzu, z których jeden mieszka teraz na Florydzie, a drugi w Niemczech. Jeden z nich grał w Mielcu i pewnego razu powiedział mi, że skoro nie chcą mnie w Zabrzu, to mam przyjść do Stali. I tak też zrobiłem. Po rocznym pobycie w Mielcu chciała mnie Wisła Kraków, ale działacze Stali nie chcieli mnie puścić. Po jakimś czasie szefowie Stali załatwili mnie w ten sposób, że wylądowałem w wojsku. Po dwóch latach gry w rezerwach Legii wróciłem do Mielca, gdzie zaczął się tworzyć wielki klub. Ale teraz myślę wyłącznie o Górniku, w Zabrzu mam ważną misję do spełnienia.

Henryk Kasperczak, urodzony 10 lipca 1946 r. w Zabrzu, był zawodnikiem Stali Zabrze, Stali Mielec, rezerw Legii Warszawa i FC Metz (Francja). Z mieleckim klubem 2-krotnie (1973 i 1976) zdobywał mistrzostwo Polski. W reprezentacji Polski rozegrał 61 spotkań, strzelając 5 goli. Z orłem na piersi wywalczył trzecie miejsce na mistrzostwach świata w 1974 r. w Niemczech i srebrny medal olimpijski w Montrealu (1976). Jako trener zdobył Puchar Francji z FC Metz oraz dwa mistrzostwa Polski z Wisłą Kraków. Z sukcesami prowadził reprezentacje Tunezji, Maroka, Mali i Wybrzeża Kości Słoniowej.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Pomożecie zagłosować? Miła sprawa, chodzi o film, w którym mogą wystąpić obiekty KWK Halemba-Wirek

Oddział Centrów Demontażowych Grupy KOK znalazł się w finałowej piątce (spośród 28 zgłoszonych) plebiscytu „Śląska Lokacja Filmowa 2026”. Przemysłowy obiekt ma teraz szansę na drugie życie, jako przestrzeń filmowa. Wystarczy tylko na niego zagłosować.

Nagroda za pamięć o zamordowanym bracie górniku

Za nami wyjątkowa Gala wręczenia Nagrody „Czarny Diament Wolności”, która odbyła się w Śląskim Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z „Wujka” w Katowicach. Tegoroczną laureatką prestiżowego wyróżnienia została Magdalena Pelc - która od lat pielęgnuje pamięć o swoim bracie Zbigniewie Wilku, jednym z Dziewięciu z „Wujka”.

100 szefów kuchni, 20 stref i jeden wielki cel. 13 września Kulinarny Ogień rozgrzeje TAURON Park Śląski

Wielki finał charytatywnej akcji Kulinarny Ogień 13 września 2026 r. w TAURON Parku Śląskim. Na gości czekać będzie blisko 100 szefów kuchni, 20 autorskich stref kulinarnych, koncerty i atrakcje dla całych rodzin. A przede wszystkim – wspólny cel: wsparcie budowy pierwszego na Śląsku stacjonarnego hospicjum dla dzieci „TuSieTuli”. Organizatorzy chcą podczas finału zebrać minimum 250 tys. zł. 

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.