Święta z piekarskich czeluści

Obrazy i figury św. Barbary zwykle znajdują się na ołtarzach w kopalnianych cechowniach.

W Zakładzie Górniczym „Piekary” dla patronki górników znaleziono jeszcze jedno miejsce. 438 metrów pod ziemią!
Dziennikarze „Trybuny Górniczej” odwiedzili w miniony poniedziałek piekarską kopalnię, próbując poznać tę niezwykłą, barbórkową historię. Kroniki po raz pierwszy wspominają o podziemnym ołtarzu mniej więcej dwadzieścia lat temu. Figura świętej miała być ustawiona w kapliczce zabudowanej w poziomie 415 metrów, w pobliżu szybu „Sienkiewicz”. Poświęcił ją w 1992 r. ks. Damian Zimoń, obecny metropolita śląski. Już wówczas, jak wspominają emerytowani górnicy, panował zwyczaj, że 4 grudnia dyrektor kopalni wraz z zaproszonymi gośćmi zjeżdżał na dół, na krótką modlitwę. Towarzyszył mu ksiądz z miejscowej parafii. Dopiero po wyjeździe na powierzchnię udawano się na mszę.

Bezpieczna droga do ołtarza

Wraz z kierownictwem kopalni i przedstawicielami dozoru zjeżdżamy do podziemi zakładu. Jazda klatką trwa niespełna minutę. Od podszybia do ołtarza dzieli nas z górą 200 metrów. W czasie marszu należy zachować szczególną ostrożność. Trakcja wysokiego napięcia dla kursującej tu kolejki znajduje się na wyciągnięcie ręki.
– Jej dotknięcie grozi śmiertelnym porażeniem. Drut jezdny przy ołtarzu został celowo osłonięty otuliną. To zapewnia bezpieczne przejście – wyjaśnia Krzysztof Koczubik, kierownik działu robót górniczych.
W drodze rozmawiamy o dziejach figury św. Barbary, wykonanej prawdopodobnie przez zakład wyspecjalizowany w produkcji figur sakralnych w Piekarach na zamówienie załogi.
W 2007 roku, wraz z likwidacją rejonu „Andaluzja”, Barbórkę przeniesiono do poziomu 438 Zakładu Górniczego „Piekary”.
– Górnicy przygotowali specjalną wnękę. Teraz całość tworzy swoisty ołtarz – tłumaczy dyrektor techniczny zakładu Cezary Cebula.
– Było kilka miejsc, w których zamierzano ustawić figurę. W końcu uznaliśmy, że tutaj będzie najlepiej. Tędy przemieszcza się większość załogi, zmierzając na stanowiska pracy – wtrąca Antoni Tomczyk, nadsztygar oddziału GZL.

Kaski z głów

Jak dodaje, w miejscu obecnego ołtarza planowano rozpoczęcie budowy przekopu. Wnęka była już gotowa, ale dyrekcja kopalni zmieniła plany i wydano ostateczną decyzję, zezwalającą na przeprowadzenie prac montażowych.
– Zakasaliśmy rękawy i w sześć tygodni wszystko było gotowe, łącznie z żelazną bramą wykutą w kopalnianym warsztacie. Koledzy z „elektrycznego” postarali się o dobre oświetlenie, w tym ozdobne znicze zasilane bateriami – opisuje ze szczegółami Dariusz Sztorc. Wraz ze Zbigniewem Jagłą i Tomaszem Cebulą pracował przy budowie nowego ołtarza, zostając w pracy „po godzinach”.
Tym niezwykłym miejscem opiekują się dziś pracownicy oddziału przewozów. Dbają o czystość i o to, by wokół ołtarza zawsze były świeże kwiaty. Utrzymał się również zwyczaj barbórkowej modlitwy. W tym roku poprowadził ją ks. Eugeniusz Witak, proboszcz parafii pw. Świętej Trójcy z Szarleja.

Kiedyś obyczajem było, że przed zjazdem na dół kopalni górnicy zbierali się na modlitwie w cechowni lub innym większym pomieszczeniu. Znajdowała się w nim figura lub obraz przedstawiający górniczą patronkę. Modlono się, śpiewano pieśni, odmawiano koronki lub cząstki różańca. Podobnie dziękowano św. Barbarze po szczęśliwym zakończeniu szychty.
– Z czasem zwyczaj ten zamierał. Dzisiaj chyba już nie występuje – głośno zastanawia się Dariusz Sztorc. Twierdzi, że górnicy nie mówią głośno o swoich doświadczeniach związanych z opieką patronki. A jeśli już takowe posiadają, to zwykle zostawiają je dla siebie.
Wciąż jednak otaczają wizerunek św. Barbary szczególną czcią.
My też zdejmujemy kaski z głów. Dyrektor Cebula składa bukiet kwiatów. Chwila zamyślenia. Dla dozoru nadszedł czas, by udać się na ścianę odległą o 3,5 kilometra. Żegnamy się tradycyjnym „Szczęść Boże”.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.