Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.96 PLN (-5.28%)

KGHM Polska Miedź S.A.

285.40 PLN (+2.29%)

ORLEN S.A.

132.22 PLN (-0.59%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.66 PLN (-0.79%)

TAURON Polska Energia S.A.

10.54 PLN (+0.38%)

Enea S.A.

24.60 PLN (-0.08%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

32.90 PLN (-2.52%)

Złoto

4 762.97 USD (+1.28%)

Srebro

75.06 USD (-0.62%)

Ropa naftowa

102.04 USD (-1.51%)

Gaz ziemny

2.86 USD (-0.76%)

Miedź

5.60 USD (-1.02%)

Węgiel kamienny

127.90 USD (-1.24%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.96 PLN (-5.28%)

KGHM Polska Miedź S.A.

285.40 PLN (+2.29%)

ORLEN S.A.

132.22 PLN (-0.59%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.66 PLN (-0.79%)

TAURON Polska Energia S.A.

10.54 PLN (+0.38%)

Enea S.A.

24.60 PLN (-0.08%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

32.90 PLN (-2.52%)

Złoto

4 762.97 USD (+1.28%)

Srebro

75.06 USD (-0.62%)

Ropa naftowa

102.04 USD (-1.51%)

Gaz ziemny

2.86 USD (-0.76%)

Miedź

5.60 USD (-1.02%)

Węgiel kamienny

127.90 USD (-1.24%)

Święta Barbaro, miej ich w opiece!

fot: Maciej Dorosiński

Tuż przy wejściu do kopalni ČSM znajduje się figurka św. Barbary - patronki górników

fot: Maciej Dorosiński

Nie ważne, czy zginęli Czesi czy Polacy - to byli nasi ludzie, nasi koledzy - mówił w niedzielę, 23 grudnia, emerytowany czeski górnik, zapalając znicz przy kopalni ČSM Stonawa, gdzie wybuch metanu zabił w czwartek 13 górników, w tym 12 Polaków. "Święta Barbaro, miej ich w opiece" - napisano na transparencie położonym wśród zniczy.

Z danych służb wojewody śląskiego wynika, że najmłodsi zabici górnicy mieli po 29 lat, najstarsi 54. Osierocili łącznie czternaścioro dzieci - w części już dorosłych, w części kilku- lub kilkunastoletnich. Najstarszy, pochodzący z Wielkopolski, górnik miał pięcioro dorosłych dzieci. Niedziela - decyzją prezydenta Andrzeja Dudy - jest dniem żałoby narodowej, upamiętniającym zmarłych w czeskiej kopalni górników.

Bliscy ofiar, pojawiający się w sobotę i niedzielę przed kopalnią, z reguły prosili o to, by pozwolić im przeżywać żałobę w gronie rodzinnym.

- To trudne; zostawcie nas - poprosiła zapłakana młoda kobieta, zapalająca znicz przed kopalnią.

- To, co się stało, już się stało, nic tego nie zmieni. Czekamy, żeby ich wyciągnęli, żeby móc zrobić pogrzeb - powiedziała jej matka.

Smutek i wyrazy wsparcia dla rodzin widać w portalach społecznościowych tych spośród zmarłych górników, którzy mieli tam swoje profile. We wpisach z czwartku i piątku znajomi pytają o los swoich przyjaciół i kolegów, w późniejszych składają kondolencje i wyrazy współczucia. Oznaki tragedii ostro kontrastują z rodzinnymi, często wakacyjnymi zdjęciami właścicieli profili, którzy - jak mówi się w górnictwie - odeszli na wieczną szychtę.

Położony wśród zniczy przed kopalnią transparent, polecający górników opiece ich patronki - wraz z klubowym szalikiem - przynieśli przed kopalnię kibice GKS Jastrzębie; w podobny sposób upamiętnili oni pięciu górników, którzy w maju zginęli w wyniku silnego wstrząsu w jastrzębskiej kopalni Zofiówka. W niedzielę przed czeską kopalnię przyszedł szwagier jednego z tych, którzy zginęli w Zofiówce.

- Tych, którzy zginęli tutaj, nie znałem osobiście, tylko z widzenia; ale to nie ma znaczenia. Każdy, kto pracował w górnictwie, wie, jaka to wielka tragedia. Ja zaczynałem na tej kopalni (ČSM), potem pracowałem niedaleko, w kopalni Darkov; czasem pracownicy byli "wypożyczani" między kopalniami - mówił pan Marcin z Kaczyc k. Jastrzębia-Zdroju.

Były górnik potwierdził opinie, wygłaszane wcześniej przez wielu jego kolegów, którzy mówili o "naginaniu przepisów" w kopalniach po to, by nie zatrzymywać wydobycia.

- Jeżeli ściana nie fedruje - nie ma pieniędzy (...). Gdyby nie było nic naginane, to by nie fedrowało - ocenił pan Marcin, choć przyznał, że osobiście nie był świadkiem zakrywania czujników metanu w kopalni. Takim praktykom stanowczo zaprzeczają przedstawiciele koncernu OKD.

Zmarli górnicy w większości byli zatrudnieni w czeskiej kopalni za pośrednictwem polskiej firmy Alpex. Pochodzili z Zabrza, Chałupek, Gliwic, Jastrzębia-Zdroju, Goleszowa, Cieszyna, Mysłowic, powiatu będzińskiego, a także z województw: kujawsko-pomorskiego, świętokrzyskiego i wielkopolskiego.

W sobotę do kopalni przyjechali matka i ojciec jednego z górników z Gliwic, którego ciało wciąż pozostaje pod ziemią. Wyszli z zakładu z niewielkim czarnym workiem z rzeczami, który był opatrzony karteczką z nazwiskiem ich syna.

- Nie mogę mówić. Oni zabili mi syna; machlojki robią. Uznali go za zmarłego. Nie walczą o niego - mówiła kobieta, płacząc po synu, który pozostał na dole.

Przy głównym wejściu do kopalni wciąż zapalane są nowe znicze. Ludzie przyjeżdżają z całej górniczej okolicy, także z Polski. Wśród nich był młody górnik, który w czwartek, gdy doszło do wybuchu, szykował się już do zjazdu na dół.

- Miałem zaszczyt z nimi pracować przez trzy lata. Współczuję bardzo ich rodzinom. Też jest mi ciężko, bo to były fajne chłopaki. Dobrzy pracownicy, porządni ludzie. Do teraz cały chodzę. Nie umiem się z tym pogodzić - mówił w sobotę.

Pod kopalnię przyjechał też Jindrzich z Hluczina. Jak mówił, on sam nie ma nic wspólnego z górnictwem, ale pochodzi z regionu, w którym jest sporo kopalń. Rozmiar tragedii na tyle go przytłoczył, że postanowił przyjechać i zapalić znicz.

- Dziś wszyscy jesteśmy wielką górniczą rodziną. To straszna tragedia, z którą trudno się pogodzić, szczególnie przed świętami - zauważył.

Początki obecności polskich górników w czeskich kopalniach sięgają lat 90. ub. w., kiedy licznie odchodzili z polskiego górnictwa. Są szanowani w Czechach za swoje wysokie kwalifikacje i z reguły opłacani znacznie lepiej niż w firmach usługowych działających w polskich kopalniach. W zatrudnianiu pośredniczą polskie firmy, jak powstałe w 1992 r. Przedsiębiorstwo Budownictwa Górniczego Alpex - pracodawca górników, którzy zginęli w czwartek w czeskiej kopalni.

Do zapalenia i wybuchu metanu w kopalni ČSM w Stonawie koło Karwiny doszło w czwartek o godz. 17.16. Górnicy znajdowali się 800 metrów pod ziemią. Zginęło 13 osób, w tym 12 Polaków i jeden Czech. Ciała 12 ofiar nadal znajdują się pod ziemią. Przed kopalnią płoną setki zniczy, są też wiązanki kwiatów.

W niedzielę ratownikom udało się opanować podziemny pożar w kopalni. Warunki w tym rejonie poprawiły się na tyle, że w niedzielę przed południem można było rozpocząć tam rekonesans.

Rejon ok. 800 m pod ziemią, gdzie w czwartek w wyniku zapalenia i wybuchu metanu zginęło 13 górników, w tym 12 Polaków, z powodu utrzymującego się jeszcze w sobotę pożaru, został przygotowywany do otamowania, czyli odcięcia od pozostałych wyrobisk. Cztery postawione przez ratowników tamy są gotowe do zamknięcia, w niedzielę sztab akcji uznał jednak, że warunki pozwalają na podjęcie penetracji tego rejonu.

Dwaj poszkodowani w wypadku górnicy są w szpitalu w Ostrawie - zajmują się nimi specjaliści z Kliniki Poparzeń Szpitala Uniwersyteckiego. Stan jednego z pacjentów jest krytyczny - jest w śpiączce farmakologicznej, ma poparzoną przeszło połowę powierzchni ciała. Stan drugiego górnika poprawia się; oparzenia powoli się goją - wynika z informacji szpitala.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Enea Operator zawiera pierwszą w Polsce umowę na usługę IRB

Enea Operator wykonała kolejny ważny krok w kierunku budowy nowoczesnej, odpornej i elastycznej sieci dystrybucyjnej. Spółka podpisała pierwszą w Polsce umowę na świadczenie usługi Interwencyjnej Regulacji Mocy Biernej (IRB) – to rozwiązanie umożliwiające aktywne zarządzanie poziomami napięć w sieci przy rosnącym udziale odnawialnych źródeł energii (OZE).

Wujek Koniec KZM 31

Ta kopalnia budowała dobrobyt kraju, była świadkiem historii. Teraz kończy żywot

Były łzy wzruszenia, uściski dłoni, wspomnienia razem przepracowanych szycht. Czas mija nieubłaganie. W środę, 1 kwietnia, dokończyła swych dni kopalnia Wujek – miejsce szczególne w historii Śląska i Polski. Symbol ciężkiej, górniczej pracy, a zarazem walki z ustrojem totalitarnym. 

Orlen kupuje instalację poliolefin w Policach

Orlen podpisał przedwstępną umowę sprzedaży wszystkich akcji spółki Grupy Azoty Polyolefins. Tym samym zwiększy swój udział w tym przedsiębiorstwie z 17,3 proc. do 100 proc. Finalizacja transakcji planowana jest na III kwartał tego roku.

W czwartek cena maksymalna za litr benzyny 95 to 6,23 zł, a oleju napędowego - 7,65 zł

W najbliższy czwartek litr benzyny 95 ma kosztować nie więcej niż 6,23 zł, benzyny 98 - 6,84 zł, a oleju napędowego - 7,65 zł - wynika ze środowego obwieszczenia Ministra Energii. Oznacza to, że w czwartek wzrosną ceny maksymalne dwóch rodzajów benzyn, a spadną - oleju napędowego.