Świat stawia na węgiel, a Kopex na górnictwo
Czy wyniki grupy ZZM–Kopex za minione półrocze zadowalają Pana?
Nie są takie, jak zakładaliśmy, ale z przyczyn od nas nie zależnych. Są bowiem obarczone brakiem efektów dużych kontraktów, których realizacja przesunęła się w czasie i to nie z naszej winy. Jak kontrakty wykonamy, to i wyniki będą zdecydowanie lepsze. Na tą sytuację ma również wpływ to, że zdecydowaną większość usług górniczych realizujemy w Polsce, a są one słabo rentowne. Zmieni się to, gdy usługi będziemy świadczyć w eksporcie lub gdy ruszy budowa szybów, co nastąpi w przyszłym roku. Ponadto w grupie jest szereg nowych spółek, takich jak 4 firmy w Serbii, czy odlewnia w Stalowej Woli. Są w trakcie restrukturyzacji i nowych inwestycji. Siłą rzeczy wpływa to na obecny wynik. Ważne jest, że przekształcenia naszej grupy postępują. Kopex nabrał charakteru jeszcze bardziej globalnego niż miał. Zmieniła się pozycja Kopexu wobec klientów zagranicznych, gdyż teraz występuje w roli producenta, nie pośrednika.
Które rynki dla grupy ZZM–Kopex są obecnie najważniejsze?
Na pewno Chiny - są przecież największym producentem na świecie i odbiorcą maszyn górniczych. Państwo to ma bardzo duże potrzeby i będzie miał nadal problemy z zaspokojeniem wewnętrznego popytu na węgiel. Mamy tam spółkę joint venture Shandong TAGAO Mining Machines Manufacturing Co. Ltd. Trwają końcowe przygotowania do uruchomienia produkcji pierwszej obudowy - przełom września i października. Jakościowo będą porównywalne z obudowami z Tagoru. Rozmawiamy w innym zjednoczeniu węglowym o obudowach o wysokości 7,5 metra. Takich, jakich jeszcze nikt nie produkuje na świecie.
Bardzo ważny jest rynek rosyjski. Raz dlatego, że jest po sąsiedzku. Dwa - istniejemy na nim historycznie dość długo. Do tamtejszych kopalń sprzedajemy od lat 8–10 sztuk kombajnów. Także inne nasze produkty - przenośniki i usługi górnicze - mają szansę tam trafić w dużo większej ilości. Prowadzimy tam serwis i remont kombajnów.
A Australia?
Tak, bo to jest rynek niezwykle interesującym i stawiającym ogromne wyzwanie. Wymaga sprzętu o najwyższej jakości, niezawodności i najwyższych parametrach bezpieczeństwa. Australijskie kopalnie, jak kupują kompleks ścianowy, to od razu kupują dwa kombajny. Ten drugi kombajn stoi w odwodzie. Jest wykorzystywany m.in. w sytuacji awaryjnych czy remontów. Dla australijskich górników kluczową sprawą jest to, aby węgiel był wydobywany non stop. Wynika to z czystego rachunku ciągnionego. To, że nam się tam udało wejść z pierwszym kompleksem, w skład którego wchodziła obudową ścianowa z Tagoru, traktujemy jako sukces marketingowy. Przełamaliśmy pewną barierę, wchodząc z nową marką, której oni dotychczas nie znali. Jest to dla Kopexu doskonała rekomendacja na innych rynkach.
To nie są jednak jedyne rynki, którymi interesuje się Kopex?
Interesują nas Indie, Wietnam, Południowa Afryka i Ameryka Południowa. W RPA mamy firmę, która jest w grupie Hansena. Produkuje transformatory. Rozważamy, aby w oparciu o nią wejść tam z naszymi produktami i usługami górniczymi. Z kolei w Wietnamie władze podjęły decyzję o oparciu energetyki na węglu i powstał nowy program rozwoju górnictwa. Kwestią do rozwiązania została tam sprawa zmodernizowania i wybudowania kopalń. Dwa–trzy lata temu Wietnamczycy rozmawiali w Polsce o zakupie używanych kompleksów ścianowych, gdyż mają ograniczone środki finansowe. Ostatecznie zdecydowali się na zakup kompleksów z Chin, bo były tańsze. Jednak po roku ich eksploatacji zostały wywiezione na powierzchnię. Nie sprawdziły się. Temat zakupu sprzętu powrócił więc, ale ze świadomością, że musi być dobrej jakości, aby mógł pracować wydajnie.
Podobny program węglowy wcielany jest w Indiach.
Tak, program zakłada wzrost wydobycia w ciągu pięciu lat z 330 mln ton węgla rocznie do 600 mln ton. Zasadza się na modernizacji i rozbudowie górnictwa odkrywkowego oraz unowocześnieniu i umaszynowieniu kopalń głębinowych, tych istniejących i nowo wybudowanych. Kopex już tam startuje w przetargach i szykuje się do kolejnych. O tym, że Hindusi są zainteresowani polską ofertą, świadczy fakt, że na Światowy Kongres Górniczy i Wystawę Górniczą przyjeżdża z Indii około 150 uczestników, w tym wielu decydentów w tej branży.
Kopex podobno wybiera się również na podbój Ameryki.
W Meksyku jesteśmy obecni, zresztą jak inne polskie i światowe firmy górnicze. Myślimy o krajach Ameryki Południowej takich jak Argentyna, Chile, Wenezuela, czy Brazylia. Przymierzają się one do zwiększenia <cK>lub uruchomienia <c$>produkcji węgla. Gdy zapadną konkretne decyzje w tej kwestii, Kopex będzie się umiał znaleźć w tej sytuacji. My chcemy wykorzystać swoisty bonus, jakim jest fakt, że w tych krajach Amerykanów nie lubią i bardzo niechętnie współpracują z amerykańskimi firmami.
A co z głośnym kontraktem indonezyjskim na budowę kopalni węgla kamiennego?
Powiem tak - cały czas dojrzewa. W sierpniu inwestor, czyli koncern Bayan Resources pozyskał z giełdy poprzez emisję akcji 400 mln dolarów i w tej chwili chcą jak najszybciej dopiąć tą umowę dotyczącą kopalni. We wrześniu leci od nas delegacja, która powinna zakończyć wszystkie ustalenia techniczne. Po tym będziemy mogli sfinalizować warunki finansowo–ekonomiczne budowy tej kopalni w Wahana. To będzie pierwsza kopalnia głębinowa na terenie Indonezji. Realizujemy co prawda drugi kontrakt w kopalni Indominco dla koncernu tajlandzkiego, ale tam inwestor przyjął inną strategię. Zaczął od drążenia dwóch chodników upadowych.
Już za kilka dni cały górniczy świat zawita do Polski do Krakowa na Kongres, do Sosnowca na wystawę MINING EXPO...
I grupa ZZM–Kopex też tam oczywiście będzie. Naszym obecnym i potencjalnym kontrahentom chcemy przedstawić nową strukturę grupy, w której Kopex jest centralą dla wszystkich skupionych w niej firm. Zademonstrować nasze możliwości w realizacji kompleksowych usług górniczych i dostaw maszyn. Pokazać, że większość tych urządzeń jest naszej produkcji i są to nowe rozwiązania. Pierwszego dnia wystawy pochwalić się nowym kombajnem ścianowym, jakiego jeszcze w Polsce nikt nie ma i na świecie jest ich niewiele.