Św. Barbara z cechowni wBielszowicach\": Niezwykłe odkrycie
Portal nettg.pl pisał juz o tym wczęsniej w artykule Niezwykłe odkrycie w Rudzie Śląskiej.
Tego niezwykłego odkrycia dokonała Beata Piecha van Schagen, chorzowianka, która od kilkunastu lat bada obrazy i rzeźby przedstawiające patronkę górników. Skatalogowała już ponad 200 wizerunków świętej Barbary ze śląskich i zagłębiowskich kopalni. Ten z zabytkowej cechowni kopalni Bielszowice w Rudzie Śląskiej początkowo wcale nie zapowiadał się na coś szczególnego. Wprawdzie z dokumentów wynikało, że namalował go w 1906 roku Max Wislicenus, niemiecki malarz i projektant gobelinów związany z Dolnym Śląskiem, ale obraz nie zachwycał. - Patrząc na świętą Barbarę z Bielszowic, trudno było uwierzyć, że to Wislicenus był autorem. Postać świętej była przedstawiona z błędami anatomicznymi - mówi o swoich pierwszych wrażeniach Piecha van Schagen.
W wyjaśnieniu zagadki pomógł jej przypadek. Kopalniany plastyk, który kilkadziesiąt lat temu czyścił ołtarz, opowiedział komuś, że na skrzydłach tryptyku zauważył zarysy białych lilii. Badaczka z Chorzowa na wieść o tym odkryciu uważniej przyjrzała się obrazowi. Odkryła, że pod cienką warstwą farby można dostrzec zarysy innego obrazu. To było właśnie dzieło Wislicenusa. Pewność zyskała, gdy udało jej się dotrzeć do zdjęcia, które najprawdopodobniej malarz wykonał dla udokumentowania swojego dzieła. Widać na nim, że święta Barbara z Bielszowic ma twarz Wandy Bibrowicz, uczennicy, a pod koniec życia żony artysty.
Wciąż nie wiadomo jednak, dlaczego ktoś - prawdopodobnie w latach 20. - zamalował dzieło Wislicenusa - zastanawia się \"Gazeta\".
- Być może święta Barbara była przedstawiona w zbyt swobodny sposób, który nie przystaje do wizerunku świętej. Mogło też chodzić o to, że za bardzo kojarzyła się z niemiecką przeszłością - zastanawia się Piecha van Schagen.
Kłopot mają też władze kopalni, bo nie wiedzą, co zrobić z nieoczekiwanym znaleziskiem. Jak tłumaczy Jarosław Krystek, górnicy przyzwyczaili się już do obecnego obrazu świętej. - Trzeba uszanować ich przywiązanie. Dlatego zastanawiamy się nad wykonaniem kopii \"nowszej\" Barbary. Wtedy można by odsłonić obraz Wislicenusa - mówi Krystek.
Być może uda się jednak znaleźć salomonowe rozwiązanie. Piecha van Schagen wstępnie porozumiała się z pracownią konserwacji krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Konserwatorzy obiecali, że spróbują rozdzielić warstwy farby tak, żeby można było wyeksponować obydwa obrazy.