Surowce stają się najbardziej poszukiwanymi towarami na świecie

fot: Krystian Krawczyk

Spotkania polskich i czeskich negocjatorów w sprawie Turowa odbywały się w Pradze od czerwca, ostatnie miało miejsce 30 września. Rozmowy zakończyły się fiaskiem

fot: Krystian Krawczyk

Europejscy politycy i media zainfekowane dekarbonizacją, ekologią i antygórniczą propagandą nie zauważają sukcesu czeskiej prezydencji w UE, która na pierwszy ogień wzięła niedoceniane surowce. Konferencja ta odbyła się w 12 września w Pradze pod hasłem „Bezpieczeństwo surowcowe Europy”.

Obok ministerialnych delegacji państw UE wzięły w niej udział kraje współpracujące z UE: Norwegia, Serbia, Albania, Macedonia Północna, Bośnia i Hercegowina, Ukraina. Na otwarcie imprezy głos zabrał wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Maroš Šefčovič.

Było to przemówienie coraz bardziej dostrzegające krytyczną sytuację surowcową państw UE, wraz z sugestiami naprawienia tego stanu rzeczy. Dla zilustrowania trudności oraz zadań w dostępie do potrzebnych nam surowców posłużył się on przykładem zapotrzebowania na metale dla baterii do samochodów elektrycznych. Powiedział on, że do 2030 r. nasze gigafabryki będą dostarczać 90 proc. baterii potrzebnych gospodarce UE.

Z drugiej strony UE dostarcza obecnie tylko 1 proc. własnego zapotrzebowania na kluczowe surowce do produkcji baterii, takie jak lit, kobalt i nikiel. Co więcej, aby do 2030 r. wyprodukować spodziewane 30 milionów pojazdów elektrycznych, będziemy potrzebować 10 tys. ton magnesów trwałych, co wymaga 3 tys. ton metali ziem rzadkich – z czego zdecydowana większość jest importowana z Chin.

Na zakończenie swojej wypowiedzi stwierdził on, że surowce stają się najbardziej poszukiwanymi towarami na świecie ze względu na ich fundamentalną rolę w naszych gospodarkach i społeczeństwach, musimy poświęcić cały swój nacisk na bezpieczny i zrównoważony dostęp do surowców. Tak, jest to złożone ekonomicznie, trudne politycznie i wrażliwe społecznie zadanie, wymagające od nas opuszczenia naszej strefy komfortu. Ale nie ma alternatywy. Nie ma czasu do stracenia. I nie ma podejścia w pojedynkę, a teraz nie mogę się doczekać, aby usłyszeć, co Czechy mają w zanadrzu w tej dziedzinie.

Jakby w odpowiedzi na to wezwanie pierwszą tej konferencji sesję otworzył czeski minister przemysłu i handlu Jozef Síkela, który zwrócił uwagę na trzy główne tematy:

1. UE nie może wzmocnić swojego bezpieczeństwa surowcowego bez ścisłej współpracy z krajami sąsiednimi, które z perspektywy europejskiej wciąż posiadają solidne zasoby mineralne.

2. Wzywamy Komisję Europejską do rozważenia ogólno unijnego systemu rezerw strategicznych tych surowców mineralnych, od których importu UE jest najbardziej uzależniona i których ewentualna przerwa w dostawach mogłaby doprowadzić do bezpośredniego zagrożenia bezpieczeństwa surowcowego kontynentu.

3. Wierzymy, że UE potrzebuje nowej generacji badań geologicznych własnego terytorium. Nie da się wzmocnić bezpieczeństwa surowcowego kontynentu bez zrównoważonej krajowej produkcji przynajmniej części surowców zużywanych przez UE.

W swoim przekazie wideo Agnès Pannier-Runacher, minister transformacji energetycznej Francji, podkreśliła: „Musimy odzyskać naszą moc wydobywczą dzięki lepszym informacjom o naszych zasobach. Musimy zainwestować we wszystko – wydobycie, rafinację, recykling i ponowne wykorzystanie oraz w Responsible Mining (Odpowiedzialnym Górnictwie), jeśli tego nie zrobimy, inni zrobią to za nas.”

Polskę reprezentowali: dr Andrzej Głuszyński – zastępca dyrektora Państwowego Instytutu Geologicznego - PIB ds. służby geologicznej oraz przedstawiciele Ministerstwa Klimatu i Środowiska z Departamentu Nadzoru Geologicznego i Polityki Surowcowej – Tomasz Ryba – zastępca dyrektora i Michał Nowosielski – naczelnik Wydziału Polityki Surowcowej.

Ten ostatni zabrał głos prezentując założenia polskiej polityki surowcowej. Podkreśla ono nasze zainteresowanie badaniami geologicznymi i dyskusją nad bezpieczeństwem surowcowym Europy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.

Żyjemy na śladach górnictwa i to się w naszym regionie nie zmieni

Rozmowa z MARTĄ TOMCZOK, prof. dr hab. Uniwersytetu Śląskiego