Strug w „Bogdance” rozpoczął przemysłowe wydobycie

Spółka Lubelski Węgiel „Bogdanka” zakończyła fazę rozruchu nowego kompleksu strugowego, który przeznaczony jest do eksploatacji niskich pokładów węgla. Po 3 miesiącach od uruchomienia kompleksu, osiągnął on wydajność przekraczającą 10 tys. ton urobku na dobę – poinformował portal nettg.pl Tomasz Zięba, rzecznik prasowy spółki.

 

Maksymalne zanotowane w tym czasie wydobycie wyniosło 13 tys. ton urobku. „Bogdance” daje to wzrost produkcji węgla handlowego o ok. 7 procent. Strug uruchomiony został w Bogdance 23 marca br. Obecnie rozpoczął przemysłowe wydobycie węgla w ścianie w Polu Nadrybie. To jedno z najnowocześniejszych tego typu urządzeń w Polsce. Przeznaczony jest do eksploatacji tzw. niskich pokładów węgla o wysokości od 1,2 do 1,7 metra. Umożliwia poprawę struktury i efektywności eksploatacji złoża, poprzez zwiększenie uzysku węgla handlowego w ogólnym urobku pozyskanym z dołu.

 

Wdrożenie kompleksu strugowego zwiększy zasoby operatywne kopalni o około 100 mln ton węgla oraz wydłuży czas eksploatacji złóż nawet o 10 lat.
 

- Kompleks strugowy spełnia wszystkie oczekiwane przez nas parametry techniczne. Osiąga efekty jakie zakładaliśmy, a nawet je przewyższa. Nie wykluczamy w związku z tym dalszych inwestycji w tę technologię wydobycia – mówi Zbigniew Stopa, wiceprezes ds. technicznych LW „Bogdanka”.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.