Strajk w RPA podbije ceny

1506991630 1454144252 salamadry dawid arc

fot: ARC

fot: ARC

 

Przez ostatnie 28 lat w głowie przeciętnego Jana Kowalskiego z negatywnych skojarzeń odnośnie górnictwa na pierwszy plan wysuwają się na pewno strajki. Obrazy palonych opon w Warszawie, górników niewyjeżdżających na powierzchnię czy blokujących tory przy granicy teraz jednak nieco się rozmazały, ponieważ przez ostatni rok mieliśmy czas względnego spokoju. Nie licząc ostatnich niespełnionych gróźb płynących w kopalni Ruda, wszyscy pracują aż miło.

W sytuacji generalnego deficytu węgla na rynku każde wstrzymanie prac w kopalniach grozi mniej lub bardziej poważnymi reperkusjami po stronie podażowej. W 2015 r. strajk górników Jastrzębskiej Spółki Węglowej doprowadził m.in. do tego, że jeden z jej głównych odbiorców – hutniczy gigant ArcelorMittal był zmuszony posiłkować się węglem z importu. O ile jednak strajki w Polsce, która pomimo prymu w produkcji węgla w Unii Europejskiej, nie jest traktowana przez traderów jako rynek benchmarkowy (z powodu autokonsumpcji swojego urobku i stosunkowo niskiego wolumenu zarówno po stronie importu, jak i eksportu), pozostają raczej bez echa dla rynków światowych, tak już każdy protest w głównych krajach eksportowych potrafi mieć poważne konsekwencje dla cen surowca.

W ostatnim czasie najwięcej protestów mieliśmy w Australii, gdzie w zasadzie nie było miesiąca bez większych lub mniejszych strajków w otoczeniu górnictwa lub handlu węglem. Od czerwca, przez 3 dni w każdym tygodniu strajkowali pracownicy Glencore w Hunter Valley, co w sierpniu przy niefortunnym splocie kilku wydarzeń, głównie ograniczonej podaży węgla z Rosji i zakłóceniach pracy dwóch największych kopalń firmy Shenhua w Chinach, odbiło się potężną deficytową czkawką nie tylko na Pacyfiku, ale było też wyraźnie widoczne nawet w cenach węgla po drugiej stronie świata, w portach zachodniej Europy. W samym Newcastle przedłużający się strajk spowodował skok cen o ok. 10 proc., przekraczając wtedy magiczną barierę 100 dolarów za tonę.

Jeszcze bardziej ostry przebieg ma strajk w innej kopalni Glencore - Oaky North, który zaczął się jeszcze w maju. W lipcu firma zamknęła przed pracownikami bramę zakładu, ci jednak w liczbie blisko dwustu osób codziennie dojeżdżają do swojego miejsca pracy, żeby wygłaszać swoje żądania, skupiające się wokół układu zbiorowego i uregulowania kwestii zwolnień grupowych. W tym jednak przypadku protest nie przekłada się znacząco na podaż węgla, ponieważ Glencore dopuszcza do pracy tzw. górników kontraktowych, którzy wśród strajkujących są uważani za łamistrajków (mimo że nie są objęci układem zbiorowym, o który toczy się cały spór). Pracownicy etatowi obawiają się, że spółka docelowo planuje zatrudniać jedynie właśnie górników kontraktowych.

Dużo bardziej „cenotwórczy” był październikowy strajk pracowników kolei Pacific National. O ile protest pojedynczej kopalni to dla traderów tylko żółte światło, o tyle paraliż na torach to już czerwona fala. O tym, jak ważnym ogniwem w łańcuchu jest transport, przekonujemy się właśnie w Polsce, gdzie problemy wagonowe przewoźników odbiły się nie tylko na polskich producentach, ale także na importerach, a najbardziej na odbiorcach. W Australii sama tylko groźba strajku podbiła ceny o kilka dolarów, ale poważny skok nastąpił po 48-godzinnym proteście, który wyłączył z ruchu 90 pociągów. Sama kopalnia Hunter Valley ogłosiła, że z powodu strajku kolejarzy do portu w Newcastle nie dojechało ponad 700 tys. t węgla.

We wrześniu gorąco było też w najważniejszym porcie pomiędzy Atlantykiem a Pacyfikiem – południowoafrykańskim Richards Bay, do którego dojeżdżało mniej węgla z dwóch kopalń notowanej na londyńskiej giełdzie firmy Exxaro. Strajk pracowników podbił indeks FOB RB do najwyższego poziomu od listopada 2017 r. Ograniczona podaż i rekordowe w tym roku ceny zmusiły Indie, dla których RPA była głównym dostawcą węgla, do szukania nowych partnerów (lukę po południowoafrykańskim węglu zapełnił m.in. surowiec ze Stanów Zjednoczonych). W ślad za indeksem RB poszybowały również ceny w portach ARA, które jeszcze ani razu w tym roku nie notowały poziomu powyżej 90 dolarów za tonę (ostatni raz miało to miejsce w końcu grudnia).

Teraz widmo strajku w RPA powraca. Narodowy Związek Górników (NUM) ogłosił, że na 19 listopada planuje generalny strajk pracowników w dwóch kopalniach Exxaro: Limpopo i Mpumalanga. Możliwe jednak, że protest rozleje się na zakłady innych producentów, ponieważ do NUM należy aż 70 proc. pracowników zatrudnionych w Exxaro, Anglo Coal, Glencore i Demas Coal (łącznie 14 tys. osób, czyli jedna piąta wszystkich zatrudnionych w górnictwie w RPA). Kiedy to się stanie, można spodziewać się nie tylko deficytów węgla na obu rynkach i drastycznej podwyżki cen na początku sezonu grzewczego (od miesiąca ceny RB nie spadały poniżej 90 dolarów za tonę), ale jak wieszczą analitycy – tak duży strajk stanowi poważne zagrożenie dla krajowej - opartej na węglu - energetyki.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grupa PGE przedstawiła aktualizację strategii do 2035 r. – Energia cyfrowej przyszłości

Grupa PGE przedstawiła zaktualizowaną Strategię do 2035 roku. Wyznacza ona kierunki dalszego rozwoju Grupy PGE w warunkach dynamicznych zmian na rynku energii, tj. elektryfikacji gospodarki, rozwoju technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, a także wskazuje kierunki wzrostu efektywności wykorzystania kapitału oraz odpowiedzialnej polityki dywidendowej. Szacowane łączne nakłady inwestycyjne Grupy PGE do 2035 roku wyniosą około 210 mld zł, co przełoży się na wzrost wyniku EBITDA do ponad 30 mld zł w 2035 roku. Strategia zakłada także powrót do wypłacania dywidendy od podziału zysku za 2026 rok. Strategia podtrzymuje cele klimatyczne Grupy PGE, w tym osiągnięcie zerowej emisji netto z wytwarzania do 2050 roku. 

Zmniejszą liczbę firm zobowiązanych do raportowania zrównoważonego rozwoju

We wtorek rząd zajmie się projektem ustawy, który ma na celu zmniejszenie grupy podmiotów zobowiązanych do przygotowywania raportów zrównoważonego rozwoju oraz zmiany w zasadach raportowania dla grup kapitałowych.

UOKiK nałożył niemal 4 mln zł kary na firmę pożyczkową Aasa Polska

Niemal 4 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę pożyczkową Aasa Polska. Zdaniem Urzędu, spółka naruszyła zbiorowe interesy konsumentów poprzez sztuczne zawyżanie całkowitej kwoty kredytu i omijanie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.