Stocznie potrzebują 200 mln zł
Sprywatyzowanie stoczni i przekonanie Komisji Europejskiej, że udzielana im pomoc publiczna jest legalna oraz konieczna, graniczy z cudem. By tego dokonać, resort skarbu i rządowa Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP) muszą znaleźć 200 mln zł. Dziś przedstawiciele ministerstwa i zarządy firm mają rozmawiać m.in. o wsparciu stoczni, by dotrwały do planowanej na początek 2008 r. prywatyzacji, która ma się przesunąć do połowy roku. Jeśli zgodzi się Bruksela - napisał „Puls Biznesu”.
Ministerstwo Skarbu Państwa szuka następcy odwołanego w piątek Pawła Brzezickiego, szefa ARP. Stoi przed nim karkołomne zadanie. Do końca przyszłego tygodnia musi znaleźć 100 mln zł na wynagrodzenia dla pracowników Stoczni Szczecińskiej Nowej (SSN) i Stoczni Gdynia. Pierwsza liczy na 50 mln zł, by mieć pieniądze na wypłaty w grudniu i styczniu.
Jeśli stocznia dostanie wsparcie i renegocjuje nierentowne umowy, skumulowana strata w latach 2006-09 sięgnie 300 mln zł. Jeśli się nie uda, wyniesie 1,2 mld zł.
Stocznią Gdynia interesuje się czterech inwestorów. Bez wsparcia Agencji Rozwoju Przemysłu i resortu skarbu firma nie ma jednak szans na prywatyzację. Arkadiusz Aszyk, wiceprezes firmy, przyznaje, że wystąpiła o 58 mln zł pożyczki na wynagrodzenia i bieżące funkcjonowanie.
Oprócz agencji stocznię ma wspomóc także skarb. 30 listopada walne ma uchwalić dokapitalizowanie 515 mln zł, by spłaciła zobowiązania publicznoprawne.