Stocznia Gdynia w piątek przestaje produkować statki, załoga będzie zwolniona

Roro gdynia portalmorski pl

fot: portalmorski.pl

Statek samochodowy ro-ro budowany dla Ray Car Carriers w gdyńskiej stoczni

fot: portalmorski.pl

W piątek Stocznia Gdynia SA formalnie przestaje produkować statki. Wypowiedzenia z pracy otrzyma także około 3350 zatrudnionych. 99 proc. majątku stoczni zostało już sprzedane.

Dyrektor biura obsługi personalnej w stoczni, Jakub Kraszewski powiedział w czwartek, że do tej pory zwolnionych zostało 1850 osób.

W piątek niemieckiemu armatorowi zostanie przekazany również kontenerowiec, przedostatni zbudowany w stoczni w Gdyni statek.

Według Kraszewskiego, do zakończenia budowy ostatniego statku, ro-ro samochodowca, należałoby zatrudnić na czas określony około tysiąca osób. Według niego budowa jednostki powinna zakończyć się do końca czerwca. - Na razie nie ma decyzji zarządcy kompensacji o podpisaniu umów na dokończenie statku - dodał.

Rzecznik stoczniowej Solidarności, Marek Lewandowski powiedział w czwartek, że potrzeba także około 250-400 osób do \"utrzymania stoczni w ruchu\", tzn. zabezpieczenia wszelkich instalacji, mediów, ochrony majątku i przeciwpożarowej.

Dodał, że na ostatni dzień w stoczni zwolnieni pracownicy \"nie planują nic specjalnego\". - Czekamy spokojnie na więcej informacji na temat inwestora, który kupił największą część zakładu i zapowiada kontynuowanie produkcji statków - podkreślił.

Zwolnieni pracownicy (łącznie 5,2 tys. osób) otrzymują odszkodowania (od 20 do 60 tys. zł), ofertę szkoleń zawodowych oraz zasiłek na czas przekwalifikowania się i poszukiwania zatrudnienia.

Agencja Rozwoju Przemysłu poinformowała w środę, że majątek stoczni Gdynia sprzedano za 305 mln zł (cena pierwotna wyniosła 276 mln zł). - Nabywców nie znaleziono jedynie na prawa autorskie do projektów statków, wycenionych na około 31 mln zł, jak również na dwa obszary obejmujące majątek trwały (ośrodek wypoczynkowy oraz fragment drogi publicznej) - podała Agencja.

We wtorek zarządca kompensacji podpisał umowy z częścią inwestorów, którzy wygrali rozstrzygnięte w połowie maja przetargi na części majątku stoczni Gdynia. Chodzi o firmy: Gafako, EuroGaz, Eco Transped, NTA sp. zo.o., MAKROMOR s.c., Euromal, Gdańska Fundacja Kształcenia Menedżerów, Eurorusztowania sp. z o.o., Eurocynk sp. z o.o. oraz z Janem Woźniakiem.

Prezes ARP Wojciech Dąbrowski poinformował, że \"sprzedaż majątku Stoczni Gdynia przebiega zgodnie z harmonogramem\". Przetarg na sprzedaż najważniejszych aktywów Stoczni Gdynia w połowie maja wygrał inwestor działający za pośrednictwem Stichting Particulier Fonds Greenrights, w imieniu spółki United International Trust N.V. Wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik zapowiedział, że pełna informacja dotycząca tego inwestora powinna być przedstawiona do końca maja.

Szczegóły związane z wyprzedażą majątku zostały zawarte w tzw. specustawie stoczniowej, która weszła w życie 6 stycznia. Nie gwarantuje ona produkcji statków w sprzedanych zakładach.

Przyjęcie i realizacja ustawy są efektem uznania w ubiegłym roku przez Komisję Europejską za nielegalną pomocy finansowej udzielonej przez polski rząd obu stoczniom.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.