Stocznia Gdańska: Produkcja stadionów na Euro 2012?

Arena baltycka lechianet

fot: lechia.net

Tak ma wyglądać Arena Bałtycka w 2012 roku

fot: lechia.net

W Stoczni Gdańsk jej ukraińscy właściciele chcą budować stalowe elementy stadionów na Euro 2012. Myślą przede wszystkim o gdańskiej Baltic Arenie. Związkowcy jednak ostrzegają: nie ma się z czego cieszyć, to krok w kierunku likwidacji budowy statków w Gdańsku.

Począwszy od \"Sołdka\" z 1946 r. stocznia wyprodukowała w sumie 1011 statków - kontenerowców, chłodnicowców, rybackich trawlerów, nawet żaglowców. Już niedługo na terenie kolebki \"S\" mają być produkowane także konstrukcje stalowe, a wśród nich - elementy stadionów na Euro 2012 - podała \"Gazeta Wyborcza\".

- Zaczynamy produkować dźwigi okrętowe, w październiku dojdzie produkcja zbiorników, a w styczniu 2009 r. produkcja związana z inwestycjami i potrzebami lokalnego rynku. Mam na myśli budowę infrastruktury na najbliższe mistrzostwa Euro 2012 - mówi Andrzej Faracik, prezes należącej do Ukraińców spółki ISD Konstrukcje, która już działa na terenach stoczni. Na łamach najnowszego numeru \"Kuriera\" - zakładowej gazetki Stoczni Gdańsk - dodaje, że chodzi mu przede wszystkim o gdańską Baltic Arenę.

- Bez konstrukcji stalowych stadionu nie zbudujemy - potwierdza Ryszard Trykosko, prezes komunalnej spółki BIEG 2012 odpowiedzialnej za budowę gdańskiego stadionu. - 6-7 tys. ton stali pójdzie na elementy konstrukcyjne stadionu, m.in. wręgi podtrzymujące dach. Taka sama ilość użyta zostanie przy produkcji żelbetu.

Łącznie daje to sumę ok. 12-14 tys. ton stali. Łakomy kąsek, bo rynkowa cena takiej ilości stali to minimum 30 mln zł (cały stadion wyceniany jest na pół miliarda złotych).

Ukraińska firma nie zgłosiła się bezpośrednio do przetargu na budowę stadionu. Ale to nie zamyka to jej drogi do współuczestnictwa w budowie. - Główny wykonawca, po uzyskaniu naszej akceptacji, będzie mógł korzystać z podwykonawców - informuje Trykosko.

Ukraińcy, którzy oprócz kolebki \"S\" w Polsce mają już Hutę Częstochowa, już wcześniej zapowiadali, że oprócz statków chcą budować u nas wieże do elektrowni wiatrowych. Tłumaczyli, że dążą do budowy koncernu metalurgicznego tzw. pionowej integracji: od złóż rudy przez huty do wytwarzania finalnych produktów, np. statków. Obecnie prowadzą z rządem negocjacje dotyczące zakupu Stoczni Gdynia i planują jej połączenie z gdańskim zakładem.

Ale załoga kolebki \"S\" zapowiada protesty. - Nie zgodzimy się na połączenie obu firm, bo to doprowadzi do likwidacji stoczni w Gdańsku - mówi Karol Guzikiewicz, wiceszef \"S\" w Stoczni Gdańsk. - Nie mam nic przeciwko zarabianiu na Euro 2012. Dla nas najważniejsza jest jednak produkcja statków. Zgodnie z obietnicami ISD mieliśmy stać się jedną z najlepszych stoczni w Europie. A od miesięcy nic w tym kierunku się nie dzieje! Nie ma inwestycji, zamiast wyższych pensji ludzie zarabiają coraz mniej, najlepsi fachowcy odchodzą.

\"S\" popierają inne związki. - Miarka się przebrała. Wspólnie postanowiliśmy, że do 12 września przeprowadzimy w firmie referendum. Zapytamy załogę o poparcie dla strajku - zapowiada Waldemar Wilanowski, szef związku zawodowego pracowników SG.

O pracę boją się także menedżerowie. - Plotkuje się, że jeśli ISD kupi Stocznię Gdynia, to produkcja stoczniowa przeniesiona będzie w całości do Gdyni. W Gdańsku pozostanie tylko spawanie konstrukcji stalowych. A to oznacza masowe zwolnienia, bo zamiast 2,5 tys. pracowników wystarczy ich tu wtedy tylko 300 - mówi jeden z menedżerów.

- Niezależnie od tego, jak potoczą się negocjacje odnośnie Stoczni Gdynia, nie planujemy masowych zwolnień w Gdańsku - zaprzecza Marcin Ciok z ISD Polska.

Dodaje, że ISD szuka nowych źródeł dochodu dla Stoczni Gdańsk, ale nie planuje zaprzestać produkcji statków.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Autonomiczne ściany w kopalniach. Najpierw wielkie obietnice, potem likwidacja spółki

Pisałem niedawno o kopalni Jan, czyli pierwszej zautomatyzowanej kopalni węgla kamiennego w Polsce. Kiedyś dużo się o niej mówiło, a ja, ucząc się pilotażu szybowca, zobaczyłem ją z powietrza gdzieś na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku.

Dlaczego likwidacja kopalń tyle kosztuje? I co się wydarzyło w kopalni Śląsk?

O czym pisaliśmy 30 lat temu? Przede wszystkim o akcji ratunkowej w kopalni Śląsk i kosztach likwidacji zakładów górniczych. Ale w 32 numerze „Trybuny Górniczej” z 14 sierpnia 1996 r. znalazło się i wiele innych interesujących tematów.

W tej górniczej spółce poniedziałek 17 sierpnia będzie dniem wolnym od pracy

W Spółce Restrukturyzacji Kopalń najbliższy poniedziałek będzie dniem wolnym od pracy.

Górnicy z tej kopalni zepchnięci na margines i rozczarowani. „Czy uda się dotrwać do emerytury?”

LW Bogdanka ma coraz więcej trudności z konkurowaniem z dotowanym śląskim węglem