Starał się o pieniądze dla górnictwa, dostał od premiera ostrą reprymendę

Cztery lata spędził na stanowisku podsekretarza stanu w Ministerstwie Górnictwa i Energetyki, był również zastępcą dyrektora generalnego we Wspólnocie Węgla Kamiennego. Jego wielką pasją jest muzyka i sport. Zdzisław Doszla spisał swoje wspomnienia.

- Kiedyś Leszek Balcerowicz zadał mi pytanie, jak sobie wyobrażam górnictwo w warunkach gospodarki rynkowej. Odpowiedziałem krótko, w ogóle sobie nie wyobrażam - wspomina Zdzisław Doszla.

Cztery lata spędził na stanowisku podsekretarza stanu w Ministerstwie Górnictwa i Energetyki, był również zastępcą dyrektora generalnego we Wspólnocie Węgla Kamiennego. Jego wielką pasją jest muzyka i sport. Zdzisław Doszla spisał swoje wspomnienia.

Dyrektorował wielu kopalniom na Górnym i Dolnym Śląsku. Cztery lata spędził na stanowisku podsekretarza stanu w Ministerstwie Górnictwa i Energetyki, był również zastępcą dyrektora generalnego we Wspólnocie Węgla Kamiennego. Jego wielką pasją jest muzyka i sport. W swej karierze wydał kilka płyt z własnymi kompozycjami. Poza tym objechał na rowerze Polskę i grał w piłkę nożną. Pełnił nawet zaszczytną funkcja wiceprezesa Górnika Zabrze. Mowa o Zdzisławie Doszli. Jego działalności poświęciliśmy już kilka artykułów na łamach TG i portalu nettg.pl. Zachęcony tymi publikacjami postanowił spisać swoje wspomnienia.

Właśnie ukazała się jego książka zatytułowana „Zdzisław Doszla Wspomnienia”. Opisał w niej 47 lat swojej kariery zawodowej spędzonej na węglu. Z branżą związał się w latach pięćdziesiątych, zaraz po tym, jak otrzymał dyplom z ekonomii. Praca w dobrze płatnej branży górniczej kusiła. Podjął więc ją w kopalni Mieszko w Wałbrzychu. Szybko awansował. Zaczął konstruować plany ruchu zakładu górniczego. Następnie trafił do Katowic, a z czasem do Ministerstwa Górnictwa i Energetyki, aby pełnić funkcję podsekretarza stanu odpowiedzialnego za branżę górniczą.

Jego opowieści o górnictwie można by słuchać godzinami.

– Kiedyś Leszek Balcerowicz zadał mi pytanie, jak sobie wyobrażam górnictwo w warunkach gospodarki rynkowej. Odpowiedziałem krótko: w ogóle sobie nie wyobrażam. Jeśli chce pan ustalić odgórnie ceny na surowiec, to niech państwo pompuje w tę gałąź gospodarki pieniądze – przekonywałem. Z Warszawą zawsze bardzo ciężko rozmawiało się o górnictwie. Trzeba było nieustannie tam jeździć, przekonywać, namawiać, a bez osobistych kontaktów i przyjaźni to w ogóle nic nie było do załatwienia. Gdy się jednak już dogadało, to na Śląsk płynęły miliony złotych – wspomina w rozmowie z dziennikarzem nettg.pl Zdzisław Doszla.

Starcie z Balcerowiczem i błędy reformy

O Balcerowiczu ma własne zdanie, ale za wielki błąd uważa uczynienie z każdej kopalni osobnego podmiotu gospodarczego, który działał na własną rękę.

– Kiedy to się stało, branża pogrążyła się w niesamowitym chaosie. Wprowadzono urzędowe ceny węgla, a uwolniono prawie wszystkie pozostałe. To był kolejny błąd, który niszczył polskie górnictwo. Jestem zdania, że górnictwo węglowe nie powinno działać na zasadach wolnorynkowych, stanowi bowiem o bezpieczeństwie energetycznym kraju. Dlatego trzeba tę branżę dotować z budżetu państwa, aby mogła utrzymać moce produkcyjne. Obecna władza też popełnia błędy. Rozpoczyna proces zamykania kopalń, nie znając nawet daty uruchomienia elektrowni atomowej, a to jest podstawa, aby móc podejmować jakiekolwiek decyzje w energetyce – podkreśla dalej w rozmowie z dziennikarzem nettg.pl Zdzisław Doszla.

Były wiceminister opowiada również w swej książce o tym, jak każdego roku zabiegał o środki dla branży. Nie było to zadanie łatwe. Podobnie jak dziś, władze w Warszawie potrzeb Śląska do końca nie rozumiały, a sprawy górnictwa przyprawiały rządowych dygnitarzy o zawrót głowy. Tyle tylko, że węgiel był wówczas na wagę złota i żądano, by wydobywać go jak najwięcej. W jednym z rozdziałów Zdzisław Doszla tak wspomina swoje spotkanie z przedstawicielami władz centralnych:

– Byłem w swoim mieszkaniu na Starym Mieście w Warszawie, gdy otrzymałem późnym wieczorem polecenie służbowe od ministra Szlachty: „Jutro o godzinie 9 masz być w Urzędzie Rady Ministrów. Tym razem z zespołem prawników premiera macie wypracować ostateczną wersję określonej ustawy sejmowej dotyczącej także górnictwa węgla kamiennego. Masz dopilnować, by zapisy ustawy nie były niekorzystne dla naszej branży”. 

O wyznaczonej godzinie przybyłem na miejsce i z pięcioma radcami prawnymi oceniliśmy zapisy projektu ustawy. Do 14 zapisów zgłosiłem uwagi, z których 11, po długiej dyskusji, zostało uwzględnionych. Na trzy moje istotne poprawki prawnicy kategorycznie nie wyrazili zgody, strasząc mnie dyscyplinującą rozmową z premierem. W odpowiedzi usłyszeli, że mogą powtórzyć panu premierowi uzasadnienie mojego stanowiska. W takim stanie rzeczy, około godziny 18 wróciłem z Urzędu Rady Ministrów do swojego mieszkania. 

Po paru godzinach zadzwonił do mnie minister Szlachta: „Musiałeś nieźle narozrabiać, bo szef prawników, zdając premierowi relację z prac nad ustawą, określił ciebie jako upartego, twardego i nieprzejednanego”. Mój szef przekazał mi także polecenie, że następnego dnia o godzinie 9 mam przyjść do sekretariatu gabinetu premiera. Po nieprzespanej nocy stawiłem się tam zgodnie z poleceniem ministra. Po chwili sekretarka wezwała do premiera trzech prawników, którzy zapewne nadawali, że przeze mnie nie mogą zakończyć prac i przedstawić w terminie projektu ustawy do Sejmu. Następnie zostałem wezwany również ja. Premier, zwracając się do mnie, zapytał podniesionym głosem: „Co wam się reforma nie podoba?”. Po udzieleniu głosu przekonałem premiera, że w dwóch sprawach ja mam stuprocentową rację (prawnicy przy tym milczeli). Omawianie trzeciej sprawy zakończyłem niegrzecznymi słowami: „Jeżeli pozostawione zostaną zapisy prawników pana premiera, to górnictwo i gospodarka narodowa poniosą poważne straty finansowe, a Urząd Rady Ministrów będzie musiał niebawem wnieść wniosek do Sejmu o znowelizowanie niekorzystnych decyzji”. Premier już bez dyskusji, ze złością dał mi do zrozumienia, że to koniec spotkania oraz że nie jestem już przydatny w przedmiotowej sprawie. Minister Szlachta natomiast, zapoznawszy się z całością problemu, pochwalił mnie za właściwe postępowanie.

Wspomnienia Zdzisława Doszli ukazały się nakładem Wydawnictwa RKS Janusz Muzyczyszyn.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W tym roku z górnictwa odeszło 6,8 tys. osób. Trzy kopalnie wygaszane

W tym roku z górnictwa odeszło 6,8 tys. osób, co oznacza spadek zatrudnienia w sektorze o prawie 10 proc. - poinformował w poniedziałek wiceminister energii Marian Zmarzły. Zapowiedział, że w tym roku zostaną wygaszone trzy kopalnie węgla kamiennego.

1748600405 miedzianekatody

Ten surowiec staje się wąskim gardłem transformacji. Rynek szuka ratunku w... mikrobach

Transformacja energetyczna ma fundament z miedzi. Bez niej nie ma samochodów elektrycznych, sieci energetycznych, farm wiatrowych ani centrów danych dla AI. Problem w tym, że podaż nie nadąża za popytem, a światowe kopalnie starzeją się szybciej niż powstają nowe. Jak pisze Bloomberg, średnia jakość rudy gwałtownie spada. Żeby wydobyć tę samą ilość metalu, trzeba przerobić coraz więcej skały. Otwarcie nowej kopalni trwa dziś lata i kosztuje miliardy z powodu barier regulacyjnych i kosztów.

Zwiększą moc elektrowni węglowych. Powodem niedobory energii

Szybko rosnące zapotrzebowanie Indii na energię elektryczną może zmusić ten kraj do dodania mocy węglowych – mówi szef działu planowania sektora energetycznego, którego cytuje Reuters.

Wiceprezes Bogdanki: Jesteśmy przygotowani, żeby konkurować ze światowym rynkiem, ale nie z takimi cenami

Sławomir Krenczyk, zastępca prezesa ds. rozwoju LW Bogdanka, mówił w Radiu Lublin o cenach polskiego węgla i tegorocznych wynikach lubelskiego producenta.