fot: Kajetan Berezowski
W szopce Katarzyny Hyry i Dominiki Nurzyńskiej nie zabrakło prawdziwego węgla
fot: Kajetan Berezowski
Zwykle po Trzech Królach organizuje się konkursy na najpiękniejszą szopkę. Tak jest m.in. w radzionkowskim Domu Kultury Karolinka, gdzie w połowie stycznia zaprezentowano 36 wspaniałych stajenek.
Miniaturowe, wielkie, dwupiętrowe, z gwiazdą betlejemską i bez, miały jedną wspólną cechę – górniczy klimat.
– Niczego nie chcieliśmy wymuszać. Regulamin stanowił jedynie, aby prace miały charakter regionalny. Okazuje się, że wszyscy bez wyjątku autorzy ów regionalizm upatrywali właśnie w górnictwie i górniczych tradycjach – wyjaśnia Małgorzata Janota, animatorka konkursu.
Wykonawcy poszczególnych prac błyskali niesłychaną wprost fantazją. W szopkach pojawiły się postacie górników, szyby kopalniane, podziemne chodniki wykonane z zegarmistrzowską wprost dokładnością, a nawet wagony, po brzegi wypełnione węglem i to najprawdziwszym.
Tak było w przypadku szopki Katarzyny Hyry i Dominiki Nurzyńskiej, które zwyciężyły w kategorii do lat 13.
– Węgiel do wagonika podarował nam wujek, górnik – pochwaliły się dziewczęta.
Natomiast pierwsze miejsce w rywalizacji młodzieży i dorosłych przypadło Stefanowi Piechowiakowi, emerytowanemu górnikowi z Tarnowskich Gór. Jego dwupiętrowa budowla przedstawia scenę narodzin Jezusa na powierzchni dawnej kopalni Powstańców Śląskich. Tymczasem w podziemnym wyrobisku wre górnicza praca, której przyglądają się dawni gwarkowie. Wydobytego węgla pilnuje zaś sam Skarbnik.
– Byłem związany z tym zakładem przez 25 lat. Węgiel, którego użyłem, pochodzi z pokładu 507, gdzie fedrowałem. Poza tym, w budowę szopki, jak każdego roku, zaangażowane były także moje dzieci, Ola i Adam – opowiadał, nie kryjąc radości, Stefan Piechowiak.
W kategorii prac zbiorowych dzieci zwyciężyli wychowankowie Przedszkola nr 4 w Radzionkowie.