Środowisku brakuje integracji

Tausz konrad kaj

fot: ARC

Górnicza rodzina ma dziś słabsze wsparcie ze strony sąsiadów i nawet nie szuka u nich pomocy - akcentuje dr Konrad Tausz

fot: ARC

Rozmowa z dr Konradem Tauszem, ekspertem w Zakładzie Badań Ekonomicznych i Społecznych Głównego Instytutu Górnictwa

Rodziny górników, poległych 16 grudnia 1981 r. podczas pacyfikacji kopalni „Wujek”, otrzymają nieopodatkowane odszkodowania. Na ten gest długo musieliśmy czekać.

- Sądzę, że zbyt długo, choć - naturalnie - lepiej późno, niż wcale. Trudno było oczekiwać, żeby władza odpowiedzialna za to, co stało się w „Wujku”, czuła się zobligowana do zadośćuczynienia rodzinom ofiar. Niemniej jednak od czasu przemian społeczno-politycznych w Polsce upłynęło już 20 lat. W tym okresie żadnej ekipie rządowej nie udało się problemu rozwiązać. Oczywiście, wypłacone świadczenia traktowałbym jako symboliczne zadośćuczynienie. Ludzkie życie nie ma przecież ceny.

Dopiero co ukazało się opracowanie, będące plonem badań nad problematyką rodzin górniczych. Co skłoniło socjologów z Głównego Instytutu Górnictwa do ich podjęcia?

- Poprzednie badania, których przedmiotem była rodzina górnicza, opublikowała w 1965 r. prof. Wanda Mrozek. Wróciliśmy do tego tematu inspirowani katastrofą w kopalni „Halemba” i atmosferą, która powstała wokół tego tragicznego wydarzenia. Poszukiwaliśmy odpowiedzi na wiele pytań, w tym na najważniejsze: jakiej pomocy oczekuje górnicza rodzina, której ojciec ucierpiał, bądź zginął w wypadku przy pracy? Czy pomoc ta dociera do właściwych adresatów i czy jest skoordynowana? Rodzina, opisana przez prof. Mrozek, była z pewnością mocno zakorzeniona w tradycji, ludzie bardziej sobie ufali i w potrzebie liczyli na wzajemną pomoc. Już wówczas pojawiały się różnego rodzaju wpływy związane z industrializacją i rozwojem branży. Więzy środowiskowe stawały się luźniejsze. Górnictwo w ciągu 50 lat też bardzo się zmieniło. Nie odgrywa już dziś tak doniosłej roli w gospodarce jak kiedyś, ale prestiż zawodu górnika w oczach społeczeństwa sytuuje się nadal bardzo wysoko.

Co jest tego przyczyną?

- Chyba to, że realizowany jest nieprzerwanie w warunkach zupełnie nietypowych. Górnik wciąż obcuje z nieprzewidywalnym działaniem sił przyrody. Poza tym, wszystko, co dzieje się wokół branży, jest natychmiast głośno komentowane w środkach masowego przekazu. Istnieją spore różnice w sposobie relacjonowania tych wydarzeń dawniej i obecnie. Katastrofa w „Halembie” była, pod względem przekazu medialnego, wyjątkowa. Jedna informacja goniła drugą i tak działo się przez kilka tygodni. Czegoś podobnego do tamtej chwili nie było. Kiedyś powściągano emocje. Stonowane były również komentarze.

Sądzi Pan, że to wydarzenie nie było warte szczególnego relacjonowania?

- Z pewnością było ono w historii naszego górnictwa wydarzeniem ważnym i godnym wyjątkowego relacjonowania, choć owo „szczególne relacjonowanie” nie pozostało - w mojej ocenie - bez wpływu na kształtowanie postaw roszczeniowych wobec branży ze strony rodzin ofiar katastrofy. Niektórzy oczekiwali większej pomocy, niż ta, którą uzyskali od państwa i zakładu. Respondenci podkreślali w badaniach, że pomoc niesiona rodzinom, których ojcowie zginęli w pojedynczych wypadkach, różni się znacznie od pomocy skierowanej do wdów i sierot po ofiarach katastrof zbiorowych.

Przyzna Pan jednak, że szum medialny wokół sprawy Zbigniewa Nowaka, notabene również z „Halemby”, który cudem ocalał z zawału, mógł przyczynić się do wzrostu prestiżu górniczej profesji wśród polskiego społeczeństwa.

- Gotów jestem przyznać tu rację. Powiem więcej, na pewno relacjonowanie tego wydarzenia w mediach pozytywnie wpłynęło na poprawę ogólnego wizerunku górnika. Ten obraz poszedł w Polskę. Nade wszystko sam Zbigniew Nowak zaprezentował się z jak najlepszej strony, jako ktoś, kto wierzy w ocalenie, ponieważ ufa swojemu środowisku. W tym przypadku ratownikom. Wie, że pomoc nadejdzie i to przeświadczenie utrzymuje go przy życiu. Górnik Zbigniew Nowak wcielił po prostu w życie starą zasadę: oczekujesz pomocy, najpierw staraj się pomóc sobie sam.

A zatem, rodzino górnicza - pomagaj sobie sama! Czy tak?

- Owszem, i wiele rodzin pomaga sobie. Taką pomocą jest namawianie potomstwa do nauki, tworzenie wokół tego odpowiedniej atmosfery, sprzyjającej kształceniu. Jeśli ktoś w młodym wieku nie chce się uczyć, nie musi mieć przecież wsparcia finansowego. To jasne. Sądzę, że dotknięte przez los rodziny górnicze zdolne są pomagać sobie samym jeszcze bardziej efektywnie. Brakuje jednak bardziej zdecydowanej postawy samych kopalń. Nie potrafią koordynować swych działań. Nikt nie ma orientacji, co komu brakuje. Pomoc staje się chaotyczna, a najwięcej korzystają na tym zaradniejsi, śmielsi, odważniejsi.

Co zatem stało się z, tak silną w minionych latach, integracją środowiskową?

- Osłabła. I to właśnie jest ten główny element różniący współczesną rodzinę górniczą od tamtej, sprzed ponad pół wieku. Co ciekawe, większość górniczych rodzin mieszka raczej we własnym otoczeniu, żyjąc niemalże po sąsiedzku. Istny paradoks! Tymczasem górnicza rodzina ma dziś słabsze wsparcie ze strony sąsiadów i nawet nie szuka u nich tego wsparcia. Raczej kieruje się w stronę najbliższej rodziny, zakładu pracy lub szuka wsparcia w różnych instytucjach. Stąd nie do przecenienia jest pomysł powołania do życia dziesięć lat temu Fundacji Rodzin Górniczych, statutowo zajmującej się niesieniem pomocy. Z naszych badań wynika, że nadal wiele instytucji i osób deklaruje chęć wsparcia ze swej strony, ale w tym miejscu znowu pojawia się podobny problem. Brakuje zintegrowania wysiłków na rzecz niesienia tej pomocy. Aż się prosi, żeby powstała w tym względzie jakaś synergia działań. Jej stworzeniu zapewne posłużą wyniki naszych badań nad losem górniczych rodzin.


MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Przy rejestracji używanego auta nie trzeba już pokazywać tablic w urzędzie

W środę weszły w życie przepisy, dzięki którym przy rejestracji używanego auta nie trzeba już zdejmować tablic rejestracyjnych, po to, by pokazać je w urzędzie - poinformował minister infrastruktury Dariusz Klimczak. Zamiast tego, od tej pory wystarczy złożyć oświadczenie o tym, że tablice są w dobrym stanie.

Koncesjonariusz autostrady A4 Katowice-Kraków zamierza dalej działać po wygaśnięciu koncesji

Spółka Stalexport Autostrady, czyli właściciel koncesjonariusza autostrady A4 Katowice - Kraków, zamierza dalej działać po wygaśnięciu koncesji w przyszłym roku. Chce bazować na dotychczasowym doświadczeniu w zarządzaniu infrastrukturą - wynika z wtorkowej informacji.

Państwowy gigant powołał do rady nadzorczej dwóch nowych członków

Obradujące we wtorek w Płocku Zwyczajne Walne Zgromadzenie Orlenu powołało do rady nadzorczej, na wniosek Skarbu Państwa, prezesa KGHM Polska Miedź Remigiusza Paszkiewicza i Marcina Siudy, dyrektora pionu finansów w Polskim Holdingu Hotelowym. Po tych głosowaniach obrady się zakończyły.

1692347548 2praca

Liczba pracujących w Polsce obcokrajowców wzrosła o ponad 77 tys.

W ostatnim dniu grudnia 2025 r. pracę w Polsce wykonywało ponad 1,141 mln cudzoziemców, a więc o 7,2 proc. więcej niż w ostatnim dniu grudnia 2024 r. - podał we wtorek GUS. W porównaniu do poprzedniego miesiąca ich liczba zwiększyła się o 0,3 proc.