Sprawniejszy i bezpieczny „rabunek” w KWKZofiówka\"
W kopalniach węgla kamiennego prace związane z drążeniem kanału likwidacyjnego wykonuje się za pomocą kombajnu ścianowego lub robót strzałowych. To bardzo pracochłonna metoda. Poza tym w trudnych warunkach dochodzi do obwału skał stropowych, co stwarza zagrożenie dla pracujących ludzi. Dlatego w kopalni „Zofiówka” w ubiegłym roku przygotowując do likwidacji dwie ściany, kanały drążono przy zastosowaniu kombajnu chodnikowego.
– W rejonie ścian G-6a i D-6 w pokładzie 409/4 były bardzo trudne warunki górniczo-geologiczne. Była to strefa zaliczona do czwartej, najwyższej kategorii zagrożenia metanowego, zagrożona wyrzutami metanu i skał oraz zagrożona tąpaniami. Dlatego zastanawiając się, jak bezpiecznie i szybko przeprowadzić likwidację tych ścian po wyeksploatowaniu węgla, wymyśliliśmy, że „obcinkę” wykonamy nie tradycyjnymi metodami, a kombajnem chodnikowym. Wcześniej dla naszych potrzeb GIG wykonał projekt takiej obcinki innej ściany eksploatowanej w podobnie trudnych warunkach – mówi Jacek Kapcia, główny inżynier przygotowania produkcji i rozwoju kopalni w KWK „Zofiówka”.
Z dużym uznaniem o nowej metodzie wykonania kanału likwidacyjnego wyraża się Marek Śmiga, kierownik robót górniczych ds. przebudowy i nadzoru firm obcych w kopalni. – Teraz na zmianie roboty wykonuje jedna czteroosobowa brygada, a przy strzelaniu materiałem wybuchowym było ich kilka. Postęp drążenia jest znacznie szybszy, bo wynosi do trzech metrów na zmianie, a nie metr jak dawniej, przy tym samym obłożeniu osobowym – wymienia zalety nowej metody.
Do zabudowy drążonej kombajnem „obcinki” stosuje się obudowę chodnikową, wzmocnioną podciągami stalowymi. Jest ona bardzo stabilna i nie trzeba jej poprawiać w trakcie prac likwidacyjnych. Inny atut, to duży przekrój kanału, który ma 3,5 metra wysokości i jest szeroki od 3 do 4 metrów. To, jak zaznacza kierownik Śmiga, zdecydowanie poprawiło komfort pracy brygad, wykonujących roboty likwidacyjne.
– Duży przekrój kanału pozwala nam na zastosowanie dowolnego układu transportowego do wywozu urządzeń z likwidowanej ściany – informuje kierownik Śmiga. – W ścianie G-6a do wywozu sekcji obudowy zmechanizowanej używaliśmy kolejki spągowej. Mimo że sekcje mają teraz spore gabaryty, w kanale było jeszcze sporu luzu.
Przy drążeniu „obcinki ściany” z zastosowaniem robót strzałowych, większość prac wykonuje się ręcznie. Podstawowe narzędzia, jakich używają górnicy, to łopata i kilof. Wykonany w ten sposób kanał likwidacyjny jest dużo ciaśniejszy, niż ten drążony kombajnem chodnikowym.
– Za pomocą kombajnu ścianowego lub strzelania drążymy tyle ile trzeba, żeby dało się wytransportować urządzenia ze ściany, a kombajnem chodnikowym – tyle ile chcemy. Poza tym przy zastosowaniu kombajnu chodnikowego nakład pracy jest mniejszy, jest znacznie bezpieczniej, a koszty mniej więcej podobne, jak przy strzelaniu – wyjaśnia Marek Śmiga.
Po wykonaniu kanału likwidacyjnego kombajnem chodnikowym i z zastosowaniem obudowy chodnikowej nie dochodzi do niespodzianek, jakie przytrafiały się wcześniej podczas rabunku sekcji i ich wytransportowaniu.
– Zdarzało się, że przez dwie zmiany trzeba było poprawiać gabaryty kanału likwidacyjnego, aby wyciągnąć kolejną sekcję. Teraz wyciągamy bez większych problemów tyle sekcji, ile chcemy. Ograniczają nas jedynie możliwości przerobowe komory demontażowej – podkreśla kierownik Śmiga.
Pracownicy są bardzo zadowoleni z warunków, w jakich wykonują teraz roboty przy likwidacji ścian. Zajmują się tym firmy zewnętrzne lub kopalniany oddział likwidacyjny.
– Dla brygad likwidacyjnych warunki pracy są teraz rewelacyjne – zauważa kierownik Marek Śmiga. – Jak ludzie z firmy przyszli do likwidacji ściany G-6a, to mówili z uznaniem, że takich warunków pracy jeszcze nie mieli. „To jest autostrada, a nie kanał likwidacyjny” komentowali.
Oceniając przebieg likwidacji ścian G-6a i D-6 kierownik Śmiga podkreśla, że przy panujących tam warunkach górniczo-geologicznych drążenie „obcinki” z zastosowaniem kombajnu chodnikowego „było najlepszym wyjściem”. – Organizacyjnie wszystko było bardzo dobrze przygotowane. „Rabunek” w takich warunkach idzie sprawnie i jest bezpieczny – podkreśla z satysfakcją.