Sprawa Turowa na ostatniej prostej

1634970359 tsue tsue 1

fot: TSUE

Protest był sprzeciwem wobec decyzji TSUE, który w maju - odpowiadając na wniosek Czech - nakazał natychmiastowe wstrzymanie wydobycia w kopalni węgla brunatnego Turów

fot: TSUE

Czesi gotowi są przystać na większość warunków, ale nie wszystkie kwestie zostały ostatecznie rozstrzygnięte. Decyzje są w rękach rządu w Pradze - pisze Dziennik Gazeta Prawna o negocjacjach ws. Turowa.

Według informacji DGP, w środę na posiedzeniu rządu w Pradze był poruszany temat umowy w sprawie Turowa. Podobno czeska delegacja przekonywała ministrów, że warto przyjąć dokument w ustalonej we wtorek wersji, bowiem później, jak już nastąpi rozstrzygnięcie Trybunału Sprawiedliwości UE, może okazać się, że Polacy nie podpiszą porozumienia i nie zapłacą żadnych rekompensat - napisano.

Jak podała gazeta, potwierdzają się jej informacje o tym, że Polacy zaproponowali kwotę odszkodowania mniejszą niż ta, która wcześniej leżała na stole. Jak wynikało z naszych informacji sprzed wtorkowego spotkania, nasza delegacja miała zejść na początku negocjacji z 50 mln euro do 25 mln euro. Na taką kwotę Czesi nie mogli się zgodzić. Jak wynika z naszych doniesień, udało się spotkać mniej więcej w połowie drogi. Według naszych rozmówców, kolejnym punktem spornym była kwestia długości trwania umowy. O nią miał się rozbić kompromis negocjowany z poprzednim czeskim rządem, ponieważ Praga zażądała 15 lat, a Warszawa proponowała cztery. Teraz słyszymy o liczbie siedem, która byłaby akceptowalna dla czeskiej strony. Choć jeden z naszych informatorów zauważa, że te dwie sprawy - czyli długość okresu wypowiedzenia oraz kwota, jaką mają otrzymać Czesi, są od siebie zależne: większa kwota może oznaczać krótszy okres i odwrotnie - czytamy.

Dziennik zaznacza, że jest jednak coś, co wzbudza niepokój Czechów. W czasie rozmów wyszło, że w Turowie obecnie przekraczane są normy (m.in. dotyczące głębokości wydobycia), które są zapisane w negocjowanej umowie. Jak mówią nasi rozmówcy, to ich zdaniem podważa zaufanie do PGE, i przekłada się na nacisk na to, aby był dłuższy czas obowiązywania umowy - napisano. Dodano, że z polskiej strony można usłyszeć o zdziwieniu taką interpretacją, ponieważ skoro umowa nie została zatwierdzona, to trudno, by kopalnia stosowała się do zapisanych w niej warunków. A z kolei zawarte w negocjowanej umowie warunki nie zakazywały pogłębienia wydobycia, mówiły jedynie, że w takim przypadku, jeśli umowa wejdzie w życie, polska strona ma poprzedzić to konsultacjami z Czechami. Zresztą już wcześniej polska strona zgłaszała, że w związku z tym, że od ostatnich poważnych rozmów minęło już sporo czasu, to także inne punkty porozumienia należy aktualizować - czytamy w DGP.

Gazeta przypomina, że 3 lutego mamy poznać opinię rzecznika generalnego TSUE w sprawie skargi Czech dotyczącej kopalni w Turowie. Czesi skarżą Polskę za to, że koncesja na przedłużenie wydobycia została wydana na podstawie przepisów niezgodnych z unijnymi zasadami. Polska zmieniła później prawo i wydana została nowa koncesja. TSUE w trakcie rozpatrywania sprawy najpierw w ramach środków tymczasowych nakazał wstrzymanie wydobycia. Gdy polska strona tego nie zrobiła, nałożył kary finansowe. Czesi zarzucają PGE, że wydobycie węgla brunatnego prowadzi do szkód hydrologicznych po czeskiej stronie - podano.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Propozycja na piątek? Nocna szychta

W ostatnią lipcową noc będzie można się przekonać, jak wygląda Górny Śląsk po zmroku z okien kolei wąskotorowej.

1616666255 1615887806 stacje energi

Europejczycy chętniej kupują auta na prąd

W Europie sprzedaż samochodów elektrycznych rośnie i jest już większa niż benzynowych. W Polsce elektryki sprzedają się w tym roku słabiej z powodu braku dopłat - czytamy w czwartkowej "Rzeczpospolitej".

Odejdą od węgla. Duża inwestycja na południu woj. śląskiego

Już wiadomo, kto będzie dostarczał ciepło miastu Czechowice-Dziedzice. Od 2030 roku głównym dostawcą energii cieplnej będzie RCEkoenergia, spółka z Grupy Unimot.

2,3 miliarda butelek i puszek zwróconych w pół roku. System kaucyjny zmienia polskie ulice

Po pół roku pełnego funkcjonowania systemu kaucyjnego Polacy zwrócili już 2,3 miliarda opakowań – poinformowała w Sejmie wiceministra klimatu i środowiska Anita Sowińska. Tylko w czerwcu, który przyniósł najwyższy dotąd miesięczny wynik, do systemu trafiło około 700 milionów butelek i puszek.