Sprawa Budryka będzie przedmiotem obrad komisji dialogu społecznego
O zaangażowanie WKDS w sprawę zaapelował zarząd Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW), do której niedawno \"Budryk\" został przyłączony. Prowadzone pomiędzy związkowcami a zarządem JSW negocjacje nie przyniosły porozumienia. Strajk górników, domagających się podwyżek, trwa już ponad miesiąc.
Przedstawiciele WKDS podkreślili, że w obradach ma wziąć udział zarząd JSW i cała strona społeczna, a więc nie tylko członkowie komitetu strajkowego z \"Budryka\", ale też przedstawiciele związków z całej spółki. Prezydium WKDS zaprosiło do rozmów trzech \"pełnomocnych\" reprezentantów komitetu strajkowego z \"Budryka\".
- Stroną dialogu społecznego dla WKDS jest strona społeczna JSW. Nie możemy rozmawiać między poszczególnymi związkami, czy zakładami – wyjaśnił przewodniczący prezydium WKDS, wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk.
- Wydaje mi się, że nie powinno być sytuacji takiej, że kto silniej krzyczy, ten ma rację. Ten ma rację, kto ma argumenty za tym, aby w tego typu sytuacjach wypracować kompromis – ocenił wojewoda.
- Związki zawodowe muszą mówić jednym językiem. Jeżeli te warunki zostaną spełnione to jutro z panem wojewodą rozpoczynamy mediacje - powiedział dziennikarzom po zebraniu prezydium szef śląsko-dąbrowskiej \"Solidarności\" Piotr Duda.
Pytany o szanse zakończenia konfliktu, Duda odpowiedział, że gdyby prezydium WKDS w to nie wierzyło, to by się nie podejmowało tego zadania. Przypomniał, że na forum WKDS na początku roku udało się dogadać związkowcom i zarządowi Kompanii Węglowej. Duda powtórzył też, że sytuacja w \"Budryku\" powinna być przyczynkiem do zmiany ustawy o związkach zawodowych.
Na czwartkowym spotkaniu prezydium podtrzymało stanowisko WKDS z początku roku. Wbrew oczekiwaniom protestujących, Komisja nie zajęła się wtedy sprawą \"Budryka\" - przedstawiciele Komisji przypomnieli wówczas \"o spełnieniu wszystkich formalno-prawnych wymogów określonych w ustawie o rozwiązywaniu sporów zbiorowych\". Pracodawca od początku uważa strajk w \"Budryku\" za nielegalny.
Pytany o to w czwartek wojewoda Łukaszczyk odpowiedział, że od rozstrzygania tych kwestii nie jest WKDS, ale prokuratura i sąd. Jak przyznał, wiele wskazuje jednak na to, że w \"Budryku\" zostało naruszone prawo.
Przedstawiciele komitetu strajkowego - choć zapowiadają, że na obrady WKDS na pewno się wybiorą - są sceptyczni co do możliwości zażegnania tam konfliktu. Dlatego, niezależnie od obrad Komisji, chcą spotkania z wicepremierem, ministrem gospodarki Waldemarem Pawlakiem, któremu - jak mówią - chcą przedstawić prawdziwą sytuację w kopalni.
Jeden z liderów protestu Wiesław Wojtowicz poinformował w czwartek, że komitet strajkowy jeszcze wieczorem zwróci się do metropolity katowickiego arcybiskupa Damiana Zimonia o pomoc w rozwiązaniu sporu. Według protestujących, obecność metropolity na posiedzeniu WKDS pozwoliłaby na wyciszenie emocji i stworzyła lepszy klimat.
Strajk w \"Budryku\" trwa już 32. dzień. Protestujący chcą zarabiać co najmniej tyle, ile w najgorzej opłacanej kopalni JSW, której częścią stał się niedawno samodzielny dotąd \"Budryk\". Oznaczałoby to ok. 500 zł średniej podwyżki za ubiegły rok. Dotychczasowe negocjacje z zarządem spółki zakończyły się fiaskiem.
Według protestujących, w czwartek po południu głodówkę ponad 1000 metrów pod ziemią prowadzi 13 górników, pod ziemią przebywa też 150 innych pracowników. Kilkuset kolejnych górników okupuje zakład na powierzchni.
Według nadzoru górniczego, w kopalni występuje zagrożenie pożarowe, związane z przerwą w wydobyciu. W czwartek rano do kopalni zjechał przedstawiciel Głównego Instytutu Górnictwa, który pobrał próbki atmosfery w 10 miejscach kopalni. Ich analiza ma dać dokładną odpowiedź na pytanie, jak poważne jest zagrożenie pożarem.
Z kolei inspektor Okręgowego Urzędu Górniczego w Gliwicach badał jakość wyrobisk w kopalni.
- Stwierdził m.in. obniżenie wyrobisk, w niektórych miejscach nawet o dwa metry, oraz obniżenie wysokości jednej ze ścian wydobywczych na długości ok. 30 metrów - powiedziała PAP rzeczniczka Wyższego Urzędu Górniczego Edyta Tomaszewska.