Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.71 PLN (+1.09%)

KGHM Polska Miedź S.A.

316.05 PLN (-1.23%)

ORLEN S.A.

129.46 PLN (+0.98%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.59 PLN (-0.61%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.79 PLN (-1.11%)

Enea S.A.

22.50 PLN (-0.27%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

25.10 PLN (-0.20%)

Złoto

4 716.91 USD (-0.92%)

Srebro

75.50 USD (-2.81%)

Ropa naftowa

103.68 USD (+2.06%)

Gaz ziemny

2.71 USD (-0.04%)

Miedź

6.03 USD (-1.63%)

Węgiel kamienny

106.45 USD (+1.43%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.71 PLN (+1.09%)

KGHM Polska Miedź S.A.

316.05 PLN (-1.23%)

ORLEN S.A.

129.46 PLN (+0.98%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.59 PLN (-0.61%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.79 PLN (-1.11%)

Enea S.A.

22.50 PLN (-0.27%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

25.10 PLN (-0.20%)

Złoto

4 716.91 USD (-0.92%)

Srebro

75.50 USD (-2.81%)

Ropa naftowa

103.68 USD (+2.06%)

Gaz ziemny

2.71 USD (-0.04%)

Miedź

6.03 USD (-1.63%)

Węgiel kamienny

106.45 USD (+1.43%)

Sportowe szlify wraz z kolegami zdobywała na hałdach. Strome podejścia są świetnym sprawdzianem kondycji

fot: ARC

Danuta Wojciechowska po skończonym biegu

fot: ARC

Jedni do pracy dojeżdżają pociągiem, inni autobusem, jeszcze inni chodzą na piechotę, a nawet biegną. To nie żart. Danuta Wojciechowska, główna specjalistka w Dziale Energomechanicznym w ruchu Murcki-Staszic kopalni Staszic-Wujek, zaliczyła tym sposobem co najmniej dwie setki maratonów.

– Zaczęłam biegać, ponieważ koledzy z działu, nadsztygar, sztygarzy i inni, też biegali. Któregoś dnia powiedzieli mi, że gdy przebiegnę pół godziny bez zatrzymywania, to zostanę biegaczem. Chodziłam na Dolinę Trzech Stawów w Katowicach. Tam jest taka zaimprowizowana bieżnia. Ktoś ją wymierzył i zaznaczył dystans 700 m. Biegałam i zwiększałam dystanse. Na początek robiłam tylko jeden, potem trzy i tak dalej, aż doszłam do maratonów – opowiada. 

Biegiem do i z pracy
– Wiadomo, jak ktoś jest systematyczny, to będzie osiągał sukcesy. Ja się przyznam, że trochę straciłam w tym wszystkim umiar. Chciałam się ciągle sprawdzać, więcej i więcej. Wiadomo, żeby stawać na podium, trzeba biegać non stop, nie odpuszczać. Wykorzystywałam w tym celu każdą okazję. Przez kilka lat biegałam do pracy i z powrotem, i nieważne było, czy zima, czy lato, słońce, deszcz lub śnieg. Około sześciokilometrowa trasa wiodła przez las. Zapisywałam się na biegi, gdzie się tylko nadarzyła okazja, w niemal każdy weekend – dodaje Danuta Wojciechowska.

Pewnego dnia wraz z kolegami z pracy pobiegła na hałdy. Strome podejścia okazały się świetnym sprawdzianem kondycji. Wielu kolegów ustępowało Danucie wytrzymałościowo.

– Jestem z pochodzenia góralką. Jak sobie jakiś cel postawię, to konsekwentnie w tym kierunku zmierzam. Tam na hałdach robiliśmy po 20 km – wspomina.

Osiągane wyniki zachęciły specjalistkę ze Staszica do podjęcia rywalizacji na warszawskim maratonie Orlenu (Orlen Warsaw Marathon) w 2018 r.

Bieg organizowano w latach 2013-2019. Był jednym z najważniejszych tego rodzaju wydarzeń w kraju. Od 2014 r. posiadał certyfikację IAAF Road Race Silver Label. Trasa licząca 42,195 km wiodła przez pięć dzielnic Warszawy: Śródmieście, Mokotów, Ursynów, Wilanów oraz Pragę Południe.

– Rozpoczęliśmy przed Stadionem Narodowym. Biegliśmy mostem Świętokrzyskim na drugą stronę Wisły. Naprawdę wspaniała trasa. Ustawiłam się z kolegami w strefie czasowej 3,45. Przyznam, że na treningach, przed startem w Warszawie, gorzej mi to wychodziło niż im, ale na mecie okazało się, że zdołałam osiągnąć wynik 3,51. Zaledwie jeden kolega miał 3,49, a reszta gorsze czasy ode mnie – chwali się Danuta Wojciechowska, która w klasyfikacji końcowej zajęła szóstą pozycję wśród pań w kategorii wiekowej 50 lat.

– Mnie to mile zaskoczyło, bo moją przygodę z bieganiem rozpoczęłam w 47. roku życia, a w tyle zostawiłam młode dziewczyny trenujące od lat – zwraca uwagę.

Jak sama przyznaje, podczas warszawskiego maratonu najbardziej obawiała się zjawiska tzw. ściany. Jest to objaw zmęczenia i rezygnacji, którego zwykle doświadczają długodystansowcy po przebiegnięciu 30 km. Człowiek nagle traci siły, odczuwając zniechęcenie dalszą rywalizacją. 

– Myślę, że dobrze rozłożyłam siły i przede wszystkim wytrzymałam psychicznie. Gdy „trzydziestka” się zbliżała, zwolniłam nieco tempa, żeby ta ściana mnie nie dopadła. Udało się. Wtedy już wiedziałam, że dobiegnę na metę – tłumaczy.

Warto dodać, że w siedmiu edycjach tego wielkiego wydarzenia sportowego wzięło udział prawie 220 tys. biegaczy. W 2020 r. bieg Orlenu miał się połączyć z Maratonem Warszawskim, który planowano na jesień. Jednak zawody odwołano i bieg na razie nie doczekał się kolejnych edycji.

– Pewnie trochę szkoda. Tak czy inaczej, postawiłam na rekreację i zdrowy tryb życia. Nadal trenowaliśmy całą grupą z naszego działu. Osiągałam coraz lepsze wyniki. Gdy któryś z kolegów wyprzedził mnie, bardzo się z tego faktu cieszył, nie patrząc wcale na to, że wygrywa z kobietą, i to jeszcze starszą od siebie. To było w tym wszystkim najfajniejsze, że trenowaliśmy na równych zasadach, mając takie same szanse. Jednym słowem, mobilizowaliśmy się do kolejnych rywalizacji – śmieje się Danuta Wojciechowska. 

Sport za cenę zdrowia nie ma sensu
Amatorka zdrowego trybu życia ze Staszica często mówi o sobie, że od młodych lat walczyła bezskutecznie z ADHD, dolegliwością zdrowotną, którą cechuje nadmierna aktywność i nadpobudliwość. Jest w tym twierdzeniu z pewnością wiele przesady, ale chęci osiągania sukcesu i wewnętrznego uporu z pewnością jej do dziś nie brakuje.

– Jest w życiu kobiety taki czas, że musi się sprawdzić jako żona i matka, a potem, gdy ma więcej czasu dla siebie, próbuje odnaleźć się, podejmując różne inne aktywności. Ja wybrałam sport i nie żałuję – tłumaczy.

Tych wszystkich, którzy mieliby zamiar pójść w jej ślady, ostrzega: mierzcie siły na zamiary i przytacza kolejną historię z życia wziętą.

– Z przyczyn osobistych musiałam na jakiś czas ograniczyć treningi. W końcu zdecydowałam się rozpocząć je na nowo. Po jednym z biegów na krótszym dystansie niestety zasłabłam. Ukończyłam rywalizację w pierwszej dziesiątce, ale na mecie odcięło mnie, przesadziłam. Nie warto się aż tak forsować. Sukces w sporcie za cenę zdrowia nie ma sensu. Po biegu trzeba być przytomnym i umieć się cieszyć z osiągniętego sukcesu – podsumowuje. 

Wybiera kolejne dyscypliny
Danuta Wojciechowska nie rezygnuje z obranego kierunku. Wybiera kolejne dyscypliny: aerobik wodny i squash. Ta pierwsza, mało jeszcze doceniana u nas aktywność, to kompleksowy trening układu sercowo-naczyniowego, przeznaczony dla każdego, niezależnie od wieku, płci, sprawności fizycznej i umiejętności pływania. Squash z kolei polega na odbijaniu rakietą piłki o ścianę w sposób, który w maksymalnym stopniu utrudni ponowne odbicie piłki przez przeciwnika. Jakby tego było mało, w kręgu zainteresowania Danuty Wojciechowskiej jest również siłownia, ścianka wspinaczkowa i joga!

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Bebok Mobilok pilnuje Politechniki Śląskiej

Przy wejściu głównym do kampusu Politechniki Śląskiej w Katowicach uroczyście odsłonięto figurkę Mobiloka. To symbol nowoczesności, wiedzy i inżynierskiej pasji zakorzenionej w śląskiej tradycji. To wyjątkowe połączenie naszego lokalnego dziedzictwa z przyszłością, którą wspólnie tworzą nauka, innowacje i młodzi ludzie.

Wygrali licytację WOŚP i zjechali do szybu Grzegorz

Był to drugi taki zjazd w tym miesiącu w Południowym Koncernie Węglowym. Tym razem szyb Grzegorz. Wcześniej zwycięzcy licytacji WOŚP gościli również w Zakładzie Górniczym Janina. Oba wydarzenia pozwoliły uczestnikom poznać specyfikę pracy zakładów górniczych od strony technicznej oraz organizacyjnej.

Wincenty Pstrowski: "Kto wyrobi więcej ode mnie?" Górnik, symbol epoki i ofiara systemu

Katowicki Instytut Pamięci Narodowej przypomina, że 18 kwietnia minęła kolejna rocznica śmierci Wincentego Pstrowskiego. Zmarł  w 1948 r. w Krakowie. Górnik, rębacz dołowy i jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli propagandy pracy w Polsce Ludowej.

Górny Śląsk nie pęka przed gigantami. Szalone remisy Górnika i GKS-u

W minionej kolejce śląskie zespoły stanęły przed niezwykle trudnymi wyzwaniami. Wiele z nich rywalizowało na wyjeździe lub mierzyło się z faworytami ligi. Choć żadna z ekip z naszego regionu nie odniosła zwycięstwa, z pewnością nie można mówić o rozczarowaniu. Mecze Górnika Zabrze i GKS-u Katowice dostarczyły kibicom ogromnych emocji i niespodziewanych zwrotów akcji.