Sport: nasi jadą do Londynu na igrzyska

fot: ARC

Janusz Wojnarowicz walczy w wadze +100 kg, a Paweł Zagrodnik w kategorii do 66 kg

fot: ARC

Co najmniej 216 sportowców będzie reprezentowało Rzeczpospolitą Polską na Letnich Igrzyskach Olimpijskich w Londynie. Wśród nich jest 13 wyczynowców ze Śląskiego. A pośród tej grupy dwóch zawodników Górniczego Klubu Sportowego Czarni Bytom związanego z Kompanią Węglową SA.

Jak Czarni Bytom, to wiadomo, że chodzi o dżudo. Dodajmy, że klub od 46 lat wierny górniczym barwom i nieprzerywanie związany z KWK Bobrek-Centrum.

- Czarni już po raz siódmy będą reprezentowali Polskę na igrzyskach! W Londynie walczyć będą nasi zawodnicy: Janusz Wojnarowicz i Paweł Zagrodnik - z dumą podkreśla Józef Wiśniewski, prezes (i twórca) Czarnych. - Będziemy ich żegnać, życząc sukcesów, 15 lipca o osiemnastej w bytomskim Centrum Handlowym Agora. Już teraz zapraszam miłośników judo...

W klubie który zachował nazwę Górniczy Klub Sportowy oraz logo z insygniami górnictwa i górnicze barwy, judo trenuje 700 adeptów i zawodników. Wśród nich zawsze przeważającą liczbę stanowiły dzieci i młodzież z rodzin górniczych. Dziećmi pracowników kopalni byli m.in. dwukrotny złoty medalista olimpijski Waldemar Legień, piąty zawodnik Igrzysk Olimpijskich w Atenach i Robert Krawczyk - siódmy w Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.